Niedzielny mecz finałowy Pucharu Polski, jaki rozgrywany był na Arenie Lublin, zabezpieczały znaczne siły policji. Spotkanie zostało określone bowiem mianem wysokiego ryzyka. Wszystko dlatego, że choć mecz odbywał się bez udziału publiczności, to swój przyjazd zapowiedzieli kibice obu drużyn. Problem w tym, iż nie darzą oni siebie szacunkiem.
Oprócz lubelskich funkcjonariuszy do działań ściągnięto policjantów m.in. z województw mazowieckiego, łódzkiego czy też ze Śląska. Przed stadionem ustawiono też armatki wodne. Do tego patrolowana była cała okolica.
Jak wyjaśnia komisarz Andrzej Fijołek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, do Lublina przyjechały grupy pseudokibiców, jednak zostały one od razu odseparowane od siebie. Co więcej, nie dopuszczono ich w okolicę stadionu. Następnie osoby te w eskorcie funkcjonariuszy udały się w drogę powrotną do swoich miast.
Ogólnie jak podkreślają policjanci, mecz przebiegał spokojnie i nie zanotowano żadnych poważniejszych incydentów.
(fot. lublin112)
37 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kto zapłaci za całą akcję ? Ci pseudo,czy my ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Już itak płacisz miliony na PiS i pewnego milionera zakonnika więc przestań robić z siebie wiszego durnia.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Najpierw zacznij płacić podatki a potem płacz.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To po co przyjechali?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przeczytaj jeszcze raz dokładnie artykuł to się dowiesz.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
pseudokibiców widzieli tylko ***. Do domu nie mogłem dojechać, dymałem 500 metrów o kulach
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ja czytałem dwa razy i nie wiem po co te mendy przyjechały. Nie darzę sympatią teściowej i szwagra to nie jeżdżę do nich w odwiedziny.