Ta historia mrozi krew w żyłach, kiedy pomyśli się, że mogła mieć miejsce w trakcie snu właściciela. Na naszym profilu na Facebooku jeden z Czytelników opisuje, jak doszło do samozapłonu telefonu komórkowego.
– Chciałbym się podzielić ciekawą sytuacja, która mnie spotkała ze strony serwisu Huawei. To, co widać na zdjęciach to samozapłon telefonu (Huawei Mate 10). Sytuacja wyglądała następująco. Pewnego pięknego poranka telefon się zwiesił, następie przy jakiejkolwiek próbie szybkiego resetu telefon nie okazywał żadnych chęci ponownego uruchomienia – wisiał dalej. W końcu, po kilku minutach okazał się życzliwy i udało się go zresetować. Fajnie, bo pojawiła się iskierka nadziei, że będzie działał, ale to był przedsmak tego, co się stało chwilkę po pojawieniu się pięknego logo. Nie przeciągając, logo już na ekranie wyświetlacza, po chwili komunikat wpisz pin. A tu ci niespodzianka, zero reakcji na próbę wpisania pinu. 10 sekund później zaczął się hit tego modelu, obudowa w dolnej części zaczęła robić się ciepła – nie był podłączony do ładowarki. A tu nagle w dolnej części wyświetlacza pojawia się kolorowa plama, nagle słychać syczenie, podobne do palonej saletry. Przez małe otworki zaczyna wydobywać się dym. W końcu piękna kulminacja całego spektaklu. Wielkie bum. Dużo dymu oraz ognia – efekt niesamowity. Teraz tłumaczę, dlaczego telefon posiada wygięta obudowę i zbity wyświetlacz. Po efektownym bum (w dłoniach) pozbyłem się go wyrzucając na podłogę. Odruch podczas jakiegoś samozapłonu to gaszenie. Wybrałem najszybszy sposób, czyli próbę gaszenia nogami (po części skuteczna). Choć resztki po samozapłonie zostały na dywanie. Telefon został szybko wysłany do serwisu – ale jeszcze szybciej z niego wrócił – relacjonuje Czytelnik.
Serwis nie uznał reklamacji stwierdzając, że telefon ma uszkodzenia…mechaniczne.
– Na chwilę obecną jestem poszkodowany – brak telefonu – a firma podwija ogon i nie ma zamiaru nic robić – nawet wymiana – bo do naprawy to się nie nadawał. A co ja winny – trafił się trefny i tyle – więc uważajcie na te modele – dodaje Czytelnik.
Na zdjęciach widać, że telefon uległ zapaleniu. Co więcej, w wyniku pożaru został stopiony dywan w miejscu, gdzie telefon upadł.
Z relacji Czytelnika wynika, że telefon nie został poddany gruntownej analizie, jeżeli chodzi o przyczynę pożaru. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, kiedy taki telefon zaczyna palić się w nocy podczas snu domowników. Historia ta pokazuje, że zagrożone było życie i zdrowie.
Zdjęcia spalonego telefonu przesłaliśmy do specjalisty zajmującego się na codzień naprawą telefonów. Po obejrzeniu zdjęć stwierdził, że prawdopodobnie doszło do zwarcia na płycie głównej telefonu i zapłonu. Jest to ewidentnie wada fabryczna, którą powinna obejmować rękojmi i wymiana sprzętu na nowy.
W tej sprawie napisaliśmy do serwisu, który ten telefon przyjął, a także do firmy Huawei. Czekamy na odpowiedź.






(fot. Czytelnik Krzysztof)
59 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jakby uznali gwarancję to by musieli jeszcze płacić odszkodowanie. Dlatego w Polsce większość reklamacji jest nie uznawana.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Swego czasu gdy byłem w sieci T-Mobile to aby raz mi zaproponowano nadzieję huweya.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Taką samą sytuację miałem zapalił się w kieszeni h… Guzik nie telefon. Żadnych opadów zero mrozu pełnia lata. Serwis tak samo potraktował mnie. Złodzieje
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Prawie jak muj jak go z mikrofalówki
wyjąłem.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Klienta się naczytał o ładowaniu bezprzewodowym/indukcyjnym i ładował telefon w mikrofali.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
W zbyt mocno rozładowanych ogniwach litowych dochodzi czasem do wewnętrznego zwarcia w wyniku zachodzącej reakcji chemicznej – w moim przypadku skończyło się na samoistnemu spuchnięciu i destrukcji tableta odłożonego na ok. 1,5 roku do szafy, zadziałały zabezpieczenia. Nie chcę nawet myśleć coby się stało, gdyby doszło jeszcze do samozapłonu… pzdr
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przy nadmiernym rozładowaniu elektrolit zaczyna „trawić” miedź, która w nadmiarze potrafi zewrzeć anodę z katodą. Jedyne zabezpieczenie, jakie w tej sytuacji zadziała, to zawór ciśnieniowy, ale telefony rzadko go mają.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Widać że sam się nie zapalił, dlatego stwierdzili przekręt i olali klienta. Wiem jak wyglądają telefony po samo zapłonie a takiego cyrku jeszcze nie było u nas. Ostatnio dostałem lenovo spalone i też wyglądał inaczej. Chłopak chciał kasę za rozwalony telefon bo go sam rozwalił. Serwis zawsze odróżni oszusta od prawdziwego samo zapłonu. Każdy sprzęt się przepala i każdy klient dostaje nowy ale tutaj widać oszustwo.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„Fajnie, bo pojawiła się iskierka nadziei, że będzie działał” – może telefon zapalił się od tej iskierki?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
xiaomi lepsze!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zadzwoń lub napisz do Lewego. To on reklamuje ten szajs.