W czwartek po południu w Lublinie odbył się dość głośny protest pracowników MOPR Lublin. To kolejna ich manifestacja w ostatnich trzech latach. Jak twierdzą, są ciągle ignorowani przez władze miasta i postanowili być na tyle głośni, aby usłyszał ich sam prezydent.
Manifestujący przeszli z Placu Litewskiego na Plac Łokietka, niosąc w rękach transparenty i czarne balony, które na zakończenie manifestacji zostały przywiązane do klamki lubelskiego Ratusza. Protestujący mieli nadzieję, że ktoś z władz miasta zejdzie na dół i z nimi porozmawia. Nikogo jednak nie zobaczyli. Był to kolejny protest pracowników MOPR w ramach trwającego od lipca 2021 sporu zbiorowego, którego głównym postulatem jest poprawa warunków pracy i podwyżka wynagrodzeń.
W przeciągu trzech ostatnich lat pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie otrzymali średnio 1000 zł podwyżki, ale tłumaczą, że były to pieniądze otrzymywane w ramach rosnącej pensji minimalnej. Wzrost zaś dotyczył wszystkich jednostek organizacyjnych miasta. W dzisiejszym proteście lubelskich pracowników MOPR wspierali koledzy i koleżanki z podobnych jednostek spoza Lublina. Protestujący zaznaczyli, że w nadchodzących wyborach samorządowych prezydentowi Lublina może „zabraknąć” głosów od pracowników MOPR i ich rodzin.
68 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zamiast jęczeć ,protestować ,
zmianę zatrudnienia trzeba zastosować,
Chce się dobre pieniądze co miesiąc zarabiać
Nie pić kawy na koszt podatnika ,rękawy zakasać
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ale chwila, chwila o co kaman, podwyżki za co, za przekładanie papierków z kupki na kupkę ? Chcesz zarabiać więcej to otwórz własną firmę albo idź na produkcję. Wasz wkład w rozwój PKB to = 0
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nigdy PO w Lublinie. Oni olewają wszystkich oprócz deweloperów.