Coś takiego nie powinno się wydarzyć – wyjaśniały zgodnie przechodzące w piątek po lubelskim deptaku osoby, które były świadkami interwencji straży miejskiej wobec ulicznego grajka. Mężczyznę od lat można spotkać zarówno w tym miejscu, jak też np. na Majdanku. Jest on już stałym elementem krajobrazu miasta, często wokół niego można dostrzec grupy osób, które zatrzymują się, aby posłuchać granej przez niego muzyki.
W piątek jak zawsze zajął swoje stałe miejsce na Krakowskim Przedmieściu obok lodziarni Bosko. Jak wyjaśniali mieszkańcy, po pewnym czasie obok niego pojawił się mężczyzna, który przestawił się, że jest przedstawicielem organizatorów Jarmarku Jagiellońskiego i wykrzykując polecił mu opuszczenie tego miejsca. Na miejsce wezwana została też straż miejska. Pochodzący z Ukrainy grajek, który mieszka od lat w Lublinie, przedstawił dokumenty z przepisami, na podstawie których może wykonywać swoją działalność. Pokazał również wyroki sądów umarzające mandaty, które wystawiono mu w przeszłości. Pomimo tego strażnicy miejscy byli nieugięci i chcieli ukarać go mandatem.
Powodem całego zamieszania okazał się fakt, iż miejsce w którym znajdował się grajek, było wyznaczone jako teren Jarmarku Jagiellońskiego. Po tej stronie deptaka nie było jednak żadnych straganów. W obronie grajka stanęli przechodnie, którzy głośno wyrażali swoją opinię na ten temat.
– „Ten Pan gra pięknie i chcemy żeby grał”, „Ludzie, którzy się przy nim zatrzymują generują ruch, robią zakupy na straganach, więc powinni mu jeszcze płacić za to, że gra”, „Jakim prawem, ten pan nam tutaj urozmaica i upiększa naszą ulicę, gra nam z serca tyle lat”, „Jak można prześladować takiego szlachetnego człowieka”, „Turyści przechodzą, przyjeżdżają z innych miast czy też państw i oglądają takie obrazki, wstyd, Europejska Stolica Kultury”, „Ten Pan jest wpisany w krajobraz naszego miasta, w naszą historię” – dało się słyszeć.
Przechodnie domagali się również wystawienia mandatu dla mężczyzny, który krzyczał na grajka, za zakłócanie porządku. W końcu postanowili, że kupią grajkowi lody, aby ten zaczął grać przy pobliskim ogródku gastronomicznym. W pewnym momencie niezrażony całym zamieszaniem grajek zaczął znów grać, co wywołało aplauz przechodniów. Ostatecznie strażnicy miejscy zrezygnowali z dalszych czynności wobec grającego mężczyzny. Całe zdarzenie zarejestrował i opublikował mieszkający w Lublinie miłośnik historii Paweł Małkowski, który wybrał się w tym czasie na spacer przez centrum miasta.
(fot. wideo Paweł Małkowski)
71 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bardzo lubię słuchać jak ten Pan gra. Wygląda na bardzo sympatycznego i skromnego człowieka. To smutne, że stale ktoś się do niego przyczepia. Dziękuję osobom, które stanęły w jego obronie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Hańba Straży Miejskiej, jeszcze te kinole na wierzchu… czy majtki też tak nosicie drodzy strażnicy? 😀
Dobrze że dobrzy ludzie dorzucili się sympatycznemu grajkowi do mandatu 🙂 Sam jak kiedyś spotkam tego Pana to coś dorzucę.
Na pochybel Straży Miejskiej!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Strażnicy przed wizją wystąpienia w TVN, wycofali się? Co powie Żuk?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
będzie wkurzony, wpadłoby 50zł, byłoby na ciastka
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jarmark jak maseczki , jest okazja więc wyciągnijmy za byle co ile wejdzie w kieszeń …a grający lubi atmosferę muzyczną za free …zamknąć ten Jarmark ,mają swoje regulaminy by każdy szukał kasy w domach po kieszeniach …śmiechu warte przez Pana który legitymował się jako organizator Jarmarku …mandat ten Pan z Jarmarku powinien otrzymać …
Ludzie ludziom oczy wudlubią za marną złotówkę …wstyd dosłownie …
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Po co Strażnikom Miejskim są maseczki pod nosami? Działają mniej więcej tak samo jak te trzymane w kieszeni…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Żeby nikt się nie przyczepił że ich nie noszą.
A założona czy nie daje tyle samo.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Te szmaty, dla zmylenia nazywane maseczkami, są tak samo szkodliwe na nosie, czy pod nosem.
Trwa globalny szwindel, dla niektórych doskonały bizne$. sPISek pachołków piramidy Rockefellerów & Rotszytów idzie doskonale!
Lecz dla reszty bezmyślnych mas – zapłącą zdrowiem i wolnością.
Mark Twain – „O wiele łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani”
Lew Tołstoj – „Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce”
Dr Vernon Coleman – To rządy „we the people”, a nie koronawirus, zagrażają naszemu bezpieczeństwu.
Zbigniew Brzezinski – „Prosciej zabić milion ludzi niż ich kontrolowac”
Walter Lippmann – „Gdzie wszyscy myślą podobnie, nikt nie myśli zbyt wiele”
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Za maski pod nosem proponuję naganę albo dyscyplinarki dla pseudonadgorliwców!!!