W minioną sobotę przed północą strażacy z Włodawy otrzymali zgłoszenie o pożarze garażu w miejscowości Majdan Stary. Na miejscu strażacy zastali objęty ogniem drewniany garaż wraz z wyposażeniem.
Działania straży pożarnej polegały na podaniu jednego prądu wody w natarciu na palący się garaż oraz drugiego prądu wody w obronie na pobliski dom. Dalsze działania polegały na rozbiórce elementów drewnianych garażu i przelewaniu pogorzeliska, doprowadzając do całkowitego ugaszenia pożaru.
Do szpitala z poparzeniami ciała przetransportowana została właścicielka obiektu.
W wyniku pożaru spaleniu uległ garaż drewniany, samochód osobowy marki Volkswagen Tiguan, 11 luster fotowoltaicznych, pompa ciepła oraz sprzęt warsztatowy.
W działaniach brały udział dwa zastępy straży pożarnej z OSP Hańsk oraz dwa zastępy z JRG Włodawa. Łącznie 14 ratowników. Działania strażaków trwały ponad trzy godziny. Trwa ustalanie szczegółowych okoliczności pojawienia się ognia oraz szacowanie strat.




(fot. PSP Włodawa)
11 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czujnik dymu najprostszy nawet 25 z.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A to już wiem czemu masz keywe jasny gwint,bo Ty jesteś blyskotliwy, i jak zawsze masz rację (prawie),Fakt , że jak masz gaśnice i pożar jest w zarodku i ani żona ,ani kochanka nie zawraca gitary to łatwo ten pożar można ugasić,a co ty cierpisz na syndrom małej sikawki jak się piwa napijesz, wielkość sikawki jest w porządku,gorzej z ciśnieniem,bo kiedyś w młodości to i na 3metry szło,a teraz z wiekiem ciśnienie słabnie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jasny gwincie wyklucz możliwość powstania pożaru,bo to nawet w śnie człowiek może się spalić i nie zdąży złapać za gaśnice czy telefon
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Krzychu, ja opisałem sytuację, która się widzi, dostrzega, ale jako żywo nie ma czym gasić (nawet jak się dużo piwa napijesz, to sikawka za mała).
Pożar w zarodku, mały pożar często można ugasić we własnym zakresie, jak się ma czym.
Bo jak nie masz czym to dzieje się jak opisałem wyżej.
Inna sprawą jest noc, gdzie o pożarze dowiadujesz się jak cię w pięty parzy.
W tedy zone, albo kochankę za łeb i chodu na świeże powietrze, tylko o telefonie pamiętaj…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Recepta,to jedynie wykluczyć możliwość powstania samoistnego ognia
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wniosek jest taki, że należy wykluczyć możliwość powstania pożaru,ma być bezpieczna instalacja elektryczna w budynku, garażu,a taki Tiguan czy inne samochody powinny mieć rozłączanie masy w samochodzie,powinien być łatwo odłączyć jeden z biegunów akumulatora,a tu produkują te samochody,wielcy inżynierowie zupełnie bezmyślnie,a Ty kolego co napisałeś taki duży ,obrazowy i dość groteskowy scenariusz sytuacji(do filmu się nadaje).Nic ci nie pomoże duży zestaw gaśnic w garażu,gdy będziesz spał twardym snem z żoną czy kochanką po seksie wyczerpującym.No przecież jarać może się o 2 w nocy i jak ugasisz gaśnicami jak będziesz spał
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jak będę spał z kochanką, to żonę wykorzystam jako czujnik p.poż.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A falownik to gdzie był? Jeżeli też w garażu zamontowany to duża szansa, że instalacja była wykonana przez domorosłego elektryka i poszło zwarcie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wniosek jest jeden , nie trzymać rzeczy wartościowych w jednym miejscu .
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co prawda garaż był drewniany, ale już samochód osobowy marki Volkswagen Tiguan, 11 luster fotowoltaicznych, pompa ciepła oraz sprzęt warsztatowy, już nie były drewniane i warte znacznie więcej niż nawet kilka dobrych gaśnic.
Uprzedzając frontalny atak na mnie opiszę to bardziej obrazowo…
Dostrzegam, że coś się u mnie zaczyna jarać, jak mam to chwytam jedną, czy druga gaśnicę i zaczynam gasić, a tymczasem żona, czy kochanka dzwoni na 112…
A jak nie masz gaśnicy to kręcisz się w kółko za telefonem, który został w domu, jak już go dopadniesz i trzęsącymi się łapkami wybierzesz numer 112 i nawet jak operator zaraz odbierze to zanim mu wytłumaczysz, kto i skąd dzwoni, gdzie i co się jara to Twój przykładowy garaż się jara… coraz bardziej się jara (!)…
Jak już pokonasz barierę tworzoną przez operatora 112, a ten raczy zadzwonić do najbliższej jednostki bohaterskiej Straży Pożarnej i wytłumaczy gdzie i u kogo się jara, to u Ciebie się jara (!). Jak już dyżurny strażak wie co i gdzie, alarmuje swoich dzielnych druhów, a zanim oni dotrą do remizy i zajmą miejsca w bojowym wozie (dowolnej marki) to u Ciebie się jara (!) a kobita wzywa wszystkich świętych. Kiedy po pół godzinie druhowie przyjeżdżają z dyskoteką i sikawkami to u Ciebie kończy się jarać, a garaż trzeba rozebrać… w czym pomogą ci dzielni druchowie, strażacy. A Ty jesteś mądrym Polakiem po szkodzie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Również dodam, że wystarczy kupić zwykłą czujkę dymu, która kosztuje ok 100zł, żeby coś jeszcze wcześniej (szczególnie późną porą) podniosło alarm, koszt niewielki a i straty może oszczędzić