W ostatnich dniach znaczne częściej niż zwykle można natknąć się na drogach na dzikie zwierzęta. Chodzi głównie o łosie i jelenie, z którymi zderzenie jest najgroźniejsze. Niejednokrotnie kończy się też tragicznie w skutkach. Związane jest to z trwającym właśnie bukowiskiem i rykowiskiem, czyli okresem godowym łosi i jeleni. Duży wpływ ma też ciągle zwiększająca się liczbą zwierząt z rodziny jeleniowatych.
Zwierzęta w tym czasie zachowują się inaczej niż zwykle. Są mocno pobudzone, o wiele mniej ostrożne a przy tym szybciej się poruszają. Samce łosi podobnie jak i jeleni, w okresie rui są przede wszystkim pochłonięte poszukiwaniem partnerki. Zapominają nawet o pobieraniu w tym czasie pokarmu. Największa ich aktywność ma miejsce przed zmrokiem oraz o świcie, jednak również w ciągu dnia można się natknąć na przemieszczające się zwierzęta.
Na tego typu sytuację kilkukrotnie natknął się jeden z naszych czytelników. Jak wyjaśnia Pan Wojciech, w sobotę o mało nie zderzył się właśnie z potężnym łosiem, który wybiegł z zarośli na drogę. Udało mu się w ostatniej chwili uniknąć wypadku, zjeżdżając częściowo do rowu. Tymczasem łoś przebiegł na pobliskie pole, stanął, po czym wrócił w zarośla nie zwracając wcale uwagi na stojącego kilka metrów obok wystraszonego kierowcę. Pan Wojciech dodaje, że kilka dni wcześniej, również na jego drodze pojawił się łoś. Tym razem stał on na jezdni głośno stękając wciągał nozdrzami powietrze usiłując znaleźć zapach samicy. Dopiero sygnał klaksonu sprawił, że zwierzę oddaliło się do lasu.
– Biegają jak opętane, na nic nie zwracają uwagi, trzeba wyjątkowo uważać, zwłaszcza na terenach, gdzie tych zwierząt jest najwięcej – wyjaśnia nasz czytelnik.
Sytuację potwierdzają statystyki. Właśnie we wrześniu i na początku października lawinowo wzrasta liczba zdarzeń drogowych z udziałem dzikich zwierząt. Najgroźniejsze są właśnie zderzenia z łosiami, które są jednymi z największych ssaków lądowych Europy. Samiec potrafi ważyć nawet ponad 700 kg. Co ważne, w czasie rykowiska i bukowiska zwierzęta te spotkać można nie tylko w rejonie obszarów leśnych. Potrafią się one przemieszczać również łąkami i polami a nawet w pobliżu zabudowań.
(fot. lublin112.pl)
23 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
W lasach Parczewskich trzeba uważać.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dużą część winy widzę po stronie kierowców, którzy jeżdżą bez opamiętania w miejscach, gdzie zwierzęta mogą pojawić się.
Jeśli się myśli, to się wię, gdzie i o jakiej porze może coś wbiec na drogę. Każdy z nas widział pewnie auta jadące grubo ponad setkę drogami przez lasy pod wieczór, po zmroku, bo przecież to nie obszar zabudowany, więc można….
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przez lasy to wiadomo, ale przez pola też lepiej uważać. wystarczy sobie przejchać wieczorem i zobaczyć ile tej dziczyzny stoi na polach, gotowych, żeby pokonac jezdnie. W lesie tego nie zobaczycz między drzewami.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„Biegają jak opętane, na nic nie zwracają uwagi” – gdyby jeszcze zajmowały się telefonem, to już niczym nie odbiegały by zachowaniem od drogowej patologii, czyli pewnej części kierujących.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Masz racje. Rowerzyści jeżdżą jak święte krowy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Piszcie w komentarzach na których drogach i w którym miejscu widzieliście takie zwierzęta. Ja od stycznia zrobiłem po lubelszczyźnie 16 tys km ale jeszcze nie miałem „przyjemności” spotkać się ze zwierzyną. Mimo to widzę że trzeba będzie zwolnić, choć co to da jak to głupie bydle potrafi z rozpędu i w bok samochodu przyłożyć – jakby specjalnie chciało staranować.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bart, zyczymy ci abys na swojej drodze nigdy nie spotkal zwierza. Wierz mi, wielki łoś wychodzacy nagle przed maską auta to żadna przyjemność. Przeżyłem to i wiem co piszę. Szczescie mialem, że jechałem do 50 km/h przez las. Choć droga prosta, asfalt gładki i korcilo aby sobie pofolgowac.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wczoraj na 834 między Strzyżewicami a Kajetanówką dwie zabite sarny leżały na jezdni na kawałku drogi około 300m. Ci co je pukneli oczywiście pojechali dalej, nie zracając uwagi, że ktoś może wjechać w sarnie truchło i wylecieć z drogi.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie dziwię się, że nie widziałeś. Ja tyle pokonuję miesięcznie. Po drugie artykuł przeczytałem ze zrozumieniem. Nie chodzi w nim o okres od stycznia, tylko wrzesień i początek października. I przyznaję rację. W tamtym tygodniu takie wielkie bydle wbiegło na jezdnię jak jechałem z Białej podlaskiej na Wisznice. Wcześnie widziałem dwa razy łosie koło Krzczonowa, raz na drodze do Stryjna, potem do Sobieskiej Woli. Tak jak napisali, one się wcale nie boją. Trąbiłem a ten spojrzał się tylko na mnie i łaskawie zszedł do rowu.