W piątek po południu, złożeniem kwiatów pod Pomnikiem Wdzięczności, upamiętniającym strajki na terenie Lubelskich Zakładów Naprawy Samochodów, rozpoczęły się w Lublinie obchody 40. rocznicy Lubelskiego Lipca. Główne uroczystości zaplanowano na najbliższą niedzielę. O godzinie 10:00 odprawiona zostanie msza św. w Archikatedrze Lubelskiej, w południe zaś ruszy Uroczysta Gala w auli Caritasu. W uroczystościach ma wziąć udział premier Mateusz Morawiecki, zaś prezydent Andrzej Duda objął je narodowym patronatem.
Z okazji 40. rocznicy Lubelskiego Lipca 1980 Region Środkowo-Wschodni NSZ „Solidarność” zainicjował również akcję informacyjną pod hasłem #LubelskieTuSięZaczęło. W jej ramach, na terenie całej Polski, stanęły bilbordy, przypominające o strajkach w lipcu 1980 r. Ideą tej formy przekazu jest podkreślenie, w jaki sposób doszło do sierpnia 1980 roku na Wybrzeżu i powstania NSZZ „Solidarność”.
Wszystko zaczęło się 8 lipca 1980 roku w świdnickiej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego. Pracowników wzburzyły podwyżki obiadów. Tego dnia cenę kotleta podniesiono o ponad 80 procent. Z dnia na dzień strajki rozszerzały się na kolejne zakłady przemysłowe. W ciągu trzech tygodni fala protestów rozlała się na ponad 160 zakładów pracy na terenie całej Lubelszczyzny.
Jak wskazują przedstawiciele lubelskiej Solidarności, sama idea strajków w zakładzie pracy była novum w ówczesnym momencie. Robotnicy nie wyszli na ulice i to prawdopodobnie zapobiegło prowokacjom oraz zbrojnej interwencji władzy totalitarnej. Lubelscy robotnicy pokonali barierę strachu i wskazali drogę skutecznego protestu. Tą drogą poszli później, w sierpniu 1980 r., stoczniowcy w Gdańsku i inni robotnicy w Polsce.
(fot. lublin112)
17 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Podobno wszystko zaczęło się w Mielcu.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ale jakiego kotleta schabowego czy mielonego ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Obu! Wbrew temu co niektóry sobie wyobrażają o tamtych czasach w barku można było kupić i mielonego za 5,50 i schabowego ok. 9 zł. (przed podwyżką). Ówczesna stawka minimalna za godz. w WSK to 10,50 zł.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Miller i Cimoszewicz europsłami, Czarzasty posłem, Kwaśniewski demokratą i mędrcem, Wałęsa niszczycielem systemu. Już lepiej było płacić więcej za te kotlety.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A ci goście składający kwiaty to ile mieli wtedy lat? Minus pięć? Może te dziadki przy sztandarach cokolwiek pamiętają. Jakby nie było, czy to w barku, czy na stołówce, to pamiętajmy, że naród wzburzył się o kotleta, a nie o brak wolności.