Osoby wjeżdżające do Bełżyc przecierają oczy ze zdziwienia. Tuż przy samej drodze prowadzącej od strony Babina, znajduje się ogromna hałda odpadów tekstylnych. Są to spakowane, w ważące po kilkaset kilogramów bele, stare ubrania, buty, bielizna, a nawet tornistry, peruki, firanki, czy też inne śmieci.
Wszystko leży poukładane kilka metrów od jezdni. Co ważne, w żaden sposób nie zabezpieczone zarówno przed dostępem osób postronnych, jak też działaniem warunków atmosferycznych.
Staraliśmy się ustalić, skąd się taka ilość odpadów wzięła w tym miejscu. Napotkane w pobliżu osoby wyjaśniają, że w znajdującym się obok budynku, funkcjonowała sortownia odzieży. Przedsiębiorca wynajmował obiekt, w którym segregował pochodzące ze zbiórek ubrania.
To co się nadawało do użytkowania sprzedawano, resztę zaś składowano w środku. Jednak po pewnym czasie mężczyzna zniknął i przestał płacić właścicielowi budynku czynsz. Ten, wszystko co zostało w środku, wywiózł i złożył przed ogrodzeniem, podpisując, do kogo to należy.
Rzeczywiście na niektórych z bel znajdują się naklejone kartki z adresem firmy z Lublina. Tymczasem mieszkańcy obawiają się, że ktoś może spróbować, w znany sposób z licznych doniesień telewizyjnych, pozbyć się tych odpadów.
– Przecież jeżeli ktoś przyjdzie w nocy i to podpali będzie to katastrofa ekologiczna. A nawet w obecnym stanie jest to groźne, zacznie to wszystko gnić i śmierdzieć, do tego może się tu pojawić plaga szczurów – wyjaśnia nam jedna z napotkanych kobiet.
Do sprawy wrócimy.
(fot. lublin112)
2018-08-19 :31:04
28 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czy jakiś mieszkaniec Bełżyc mógłby mi powiedzieć, czy widoczne na zdjęciu nr 8 niebieskie spodnie tam jeszcze są.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To jest foliowy worek, a nie spodnie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A ja bym chciała tę firankę w żółte kwiaty i ,może perukę z ogrodzenia. Ale z dowozem.