We wtorek doszło do wycinki okazałego drzewa rosnącego na terenach zielonych w rejonie ul. Perłowej i ul. Bursztynowej w Lublinie. Dąb za zgodą Urzędu Miasta zniknął z tego terenu w ciągu kilkudziesięciu minut, a całą operację obstawiali pracownicy ochrony, tak aby mieszkańcy nie mogli zakłócić usunięcia drzewa.
Nie milką komentarze mieszkańców Lublinie, głównie pod adresem Miasta i prezydenta Krzysztofa Żuka. Zarzuca się w nich betonowanie miasta, ciągłe usuwanie drzew w różnych dzielnicach, a także brak reakcji ze strony urzędników. We wtorek po południu Miasto Lublin odniosło się ponownie do całej sytuacji.
– Przy każdym zgłaszanym wniosku w sprawie wycinki drzew lub krzewów obowiązkowo odbywa się wizja w terenie. W tym przypadku wizja miała miejsce 14 czerwca. Wówczas spisano protokół i wykonano dokumentację fotograficzną. W protokole zawarto uwagi, m.in. korona symetryczna z posuszem około 30% jej masy, w pniu widoczne podłużne pęknięcia oraz ubytek pomiędzy dwoma przewodnikami korony (rozwidlenie V-kształtne), w koronie widoczne wiązania linowe – tłumaczy Justyna Góźdź z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin.
Zanim drzewo zostało ścięte przeprowadzono ekspertyzę i badanie pnia, tak aby mieć pewność, że drzewo jest w stanie pozwalającym na jego usunięcie.
– Podstawą do wydania decyzji o usunięciu drzewa była ekspertyza wykonana przez dr hab. inż. Wojciecha Durlaka z Instytutu Produkcji Ogrodniczej, Zakładu Roślin Ozdobnych i Dendrologii, Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, dodatkowo Inspektora Nadzoru Dendrologicznego oraz jednego z największych autorytetów z dziedziny dendrologii. Badanie wykonano za pomocą specjalistycznej aparatury diagnostycznej – tomografu sonicznego Picus 3 przy wykorzystaniu fal dźwiękowych. Ekspertyza jednoznacznie zakwalifikowała drzewo do usunięcia ze względu na stan zdrowotny pnia i zbyt duże ryzyko upadku, a tym samym zagrożenie bezpieczeństwa – wyjaśnia Justyna Góźdź.
Zarządca terenu jeszcze w tym roku musi wykonać nasadzenia rekompensacyjne. Drzewa mają się pojawić na nieruchomości, na której wycięto dąb.
– W decyzji, zezwolenie na usunięcie drzewa uzależniono od nasadzeń rekompensacyjnych w ilości 10 szt. Wskazano sadzonki I klasy gatunku dąb, grab lub buk o obwodzie pni co najmniej 12 cm na wysokości 100 cm. Nasadzenia należy wykonać w terminie do końca listopada na nieruchomości, na której usunięto dąb – dodaje Justyna Góźdź.
(fot. lublin112.pl)
38 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Skoro to drzewo było takie chore, to teraz, mając je pocięte drodzy specjaliści bez problemu dowiodą, że się nie mylili. Najlepszym oczyszczeniem się z jakichkolwiek podejrzeń co ich do obiektywności badania byłoby, gdyby Ci specjaliści pokazali te choroby/uszkodzenia/wady drzewa.
Ale za pewne drzewo już w spalarni.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Franiu załóż okular i patrzaj na zdjęcie nr 2. Tam widać pustkę w pniu tuż przy samej ziemi i zejdź ze słoneczka bo dostaniesz udaru od komentarzy na 112.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zobacz sobie fotki pnia i nie filozofuj
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gdzie w spalarni ? z tego dęba Żuk bedzie miał stół w altance ??
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„zakwalifikowała drzewo do usunięcia ze względu na stan zdrowotny pnia i zbyt duże ryzyko upadku” – tylko dziwnym zbiegiem okoliczności na miejscu tego drzewa powstanie parking, albo blok i parking dookoła tego bloku.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dziwna sprawa w mieście nawet drzewo owocowe jest drzewem ozdobnym, a w tym wypadku nawet nie był istotny okres lęgowy.
A w takim parku saskim lecą ludziom konary pod nogi i nikt z tym nie zrobi porządku – może wpuścić tam dewelopera 😉