Wiosną 2022 roku na targach branżowych Bus2Bus w Berlinie zaprezentowany został autobus wodorowy Arthur Bus. Kilka miesięcy później ten sam pojazd uroczyście pokazano w Lublinie. Zaparkował on na placu Łokietka przed Ratuszem, gdzie zachwalano jego możliwości. Na wydarzenie przyjechały nawet władze niemieckiej spółki. Miejsce wybrano nieprzypadkowo, gdyż to właśnie w Lublinie, a dokładnie w zakładzie przy ul. Frezerów, postanowiono produkować pojazdy.
Firma roztaczała wówczas ambitne plany na swoją działalność w Polsce. Przedsiębiorstwa komunikacyjne w całym kraju zaczęły bowiem inwestować w zeroemisyjne pojazdy. Autobusy trafiały do wielu miast na testy, co miało zachęcić do ich zakupu. Jednocześnie Arthur Bus nawiązał współpracę z Politechniką Lubelską oraz MPK Lublin co miało zapełnić kształcenie i pozyskiwanie wykwalifikowanych kadr poprzez organizację praktyk studenckich, uczestnictwo w targach pracy, a także wspólne prowadzenie badań naukowych.
– To potężny impuls gospodarczy dla regionu i strategiczna inwestycja, pozwalająca na produkcję kilkuset autobusów wodorowych rocznie, która wzmocni pozycję Lublina jako centrum nowoczesnych technologii i zielonej mobilności – zaznaczano podczas
Pomimo tego próżno było szukać autobusów z logiem firmy w regularnej eksploatacji. Pierwsze z pojazdów Arthur Bus wyprodukował dopiero pod koniec ub. roku i trafiły one do Świdnika. Wszystko wskazywało na to, że sytuacja ulegnie zmianie, kiedy w kwietniu lubelskie MPK podpisało umowę na dostawę 20 nowych autobusów za 64 mln zł. Wygrane przez firmę postępowanie od razu ogłoszono największym zamówieniem w jej historii.
Nowe autobusy wodorowe miały zostać dostarczone do Lublina najpóźniej do 31 marca 2026 roku. Tymczasem okazuje się, że do tej pory nie powstał nawet jeden pojazd. A termin realizacji zamówienia upływa za pięć miesięcy. Co więcej wiadomo już, że Arthur Bus nie ma szans na wywiązanie się z umowy. Jak ustalił portal jawnylublin.pl, do sądu w Świdniku wpłynął wniosek upadłościowy spółki.
W hali produkcyjnej nic się nie dzieje. Cała załoga ma wolne, wszyscy zastanawiają się również, kiedy otrzymają zaległe pobory. Zakład opustoszał, wywieziono z niego także co cenniejszy sprzęt. To, jak wyjaśnia nam jeden z zatrudnionych, ma wyraźnie wskazywać, że działalność firmy dobiega końca. Określił to mianem „klątwy Ursusa”. Arthur Bus funkcjonował bowiem w zaadoptowanej hali po upadłym Ursusie. Do tego dyrektorem zakładu został Rafał Słomka, który wcześniej zarządzał w Ursus Bus.
Jeżeli zaś chodzi o realizację przetargu dla MPK Lublin, przedstawiciele producenta do tej pory nie skontaktowali się z miejskim przewoźnikiem w sprawie problemów.
37 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zaorać teren po FSC i Ursusie, rekultywować (po tylu latach i po tylu fabrykach pewnie pod ziemią jest cała tablica Mendelejewa) i pobudować patodeweloperskie kurniki inwestycyjne. Im więcej tym lepiej. I się klątwy skończą (może…)
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A Chińczyki trzymają się mocno…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kto teraz będzie tankował na tej stacji wodorowej?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dyrektor już sobie nową posadkę znalazł w dolnośląskiej dolinie wodorowej, wiecie co to za nowy wał? Ciekawe czy zabierze ze sobą swoją świnkę do kręcenia ogonków czy nową znajdzie 😀
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Poinformują MPK o kłopotach na jeden dzień przed prima aprilis? 😉 Szkoda, że tak to się kończy.
Przypomina mi się Izera tzn. jakieś kosmiczne kwoty na badania, dofinansowania z pieniędzy podatników, by ostatecznie ogłosić klapę. Można się nachapać?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Konkurencja dla Niemców
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kolejny Konfederasta, co to czytać nie potrafi.
To spółka-córka niemieckiej spółki akurat 🤣
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Znowu bez źródła podana informacja.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Znowu ktoś czyta tylko tytuł….