Do zdarzenia doszło w środę wieczorem w miejscowości Zaraszów w gminie Bychawa. Służby ratunkowe zostały zaalarmowane o wypadku z udziałem motorowerzysty.
Jak się okazało, kierujący jednośladem 83-latek poruszał się, przewożąc między nogami wiadro z zupą. W pewnym momencie stracił panowanie nad jednośladem. Motorower zjechał z jezdni, po czym uderzył w skarpę. Mężczyzna po opatrzeniu przez ratowników medycznych, został przetransportowany do szpitala.
Na szczęście po badaniach okazało się, że 83-latek nie odniósł w zdarzeniu poważniejszych obrażeń ciała. Z kolei alkomat wykazał, że mężczyzna miał blisko 2,5 promila alkoholu w organizmie. Teraz policjanci prowadzą czynności w tej sprawie, ustalając szczegółowe okoliczności zdarzenia.
(fot. lublin112.pl/zdjęcie ilustracyjne)
23 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Uuu, szkoda tej zupy – zanim w ta skarpę wjechał, niechby oddał bezdomnym…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zupa! Co z zupą?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Podobno była za słona i chciał jej się w taki wyszukany sposób pozbyć.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Współczuję chłopu. Pewnie mu ta zupa co ją wiózł w wiadrze chlupnęła na przyrodzenie i stąd ten wypadek. Poparzone jaja to nie przelewki.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ach ci kierowcy. Znowu winnym zostanie uznany kierujący pojazdem silnikowym.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ciekawe jaka to zupa była.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ta „Zupa” to pewnie krupnik.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
SZACUN DLA DZIADKA !!! NIEJEDEN 30-LATEK NIE BYŁBY W STANIE COŚ TAKIEGO ZROBIĆ !!! SZACUN !!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I co się z nią stało?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
jak by nie była, szkoda, że nie trafiła do szanownych pyszczków potrzebujących ciepłej strawy…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dokładnie, to taki cichy bohater, jak kierowca tira wiozący ciepłe bułeczki dzieciom. Chętnie przeczytałbym rozwinięcie tej historii. Jaka zupa? Dla kogo? Kto gotował? Dlaczego w wiadrze, a nie w bańce czy baniaku? Dlaczego akurat on to wiózł i takim, a nie innym środkiem transportu? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi… Może ktoś kumaty z tamtych okolic ujawni więcej szczegółów?