Do zdarzenia doszło w środę około godziny 10 na ul. Wrotkowskiej w Lublinie. Na wysokości stacji paliw samochód osobowy zderzył się z sarną. Na miejscu interweniowała policja.
Jak wstępnie ustalono, kierujący BMW mężczyzna jechał lewym pasem jezdni w kierunku ul. Nowy Świat. W pewnym momencie, z jego lewej strony, wyskoczyła na jezdnię sarna. Kierowcy nie udało się zahamować i potrącił zwierzę.
Sarna padła zanim na miejsce dojechał lekarz weterynarii. Policjanci ustalają teraz szczegółowe okoliczności zdarzenia. Nie ma większych utrudnień w ruchu.
(fot. lublin112)
2018-04-25 11:00:53


30 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ciekawe dlaczego ja jadąc tamtędy swoją skodą bym nie zabił tego zwierzęcia. Ja wiem, że młody kierowca w bmw to pewnie przypadek…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Hahaha ???”ja bym nie potrącił ” ???? zawsze dużo tu durnych komentarzy???
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
tu jest gdzieś mowa o młodym kierowcy?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
gdyby właściciel nie miał OC to miasto płaci za szkodę?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
oczywiście o AC mi chodziło
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie miasto tylko ubezpieczyciel. Z miastem co najwyżej może się potem sądować ubezpieczyciel, że nie było znaku i chce rekompensatę, ale to już nie jest broszka kierowcy.
Zawsze jest jeszcze opcja, że za szybko jechał, co może mu wpłynąć na wypłatę odszkodowania.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
szkoda sarny a nie BMW
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Mi szkoda BMW.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gdyby to BMW jechało 50km/h nie doszłoby do tego była by cała BM-ka i sarna również
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jak nie wiesz o co chodzi to nie komentuj – widziałem jak w samochód przede mną wybiegła sarna i nie jechał szybko. To była chwila, brak możliwości reakcji a samochód miał naprawdę duże uszkodzenia. Problemem jest coraz więcej dzikich zwierząt w pobliżu miast, kiedyś tego nie było. Moim zdaniem to wina szyszko-myśliwych, którym nie chce się jeździć daleko na polowania i sztucznie zwiększają populacje dużych, dzikich zwierząt w pobliżu miast. Oraz ekologów chroniących zwierzęta nawet kosztem bezpieczeństwa ludzi. Kto 20 lat temu widział w pobliżu Lublina sarnę, dzika nie mówiąc o łosiu.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
gdzie były granice miasta 20 lat temu, a gdzie są teraz… miasta wchodzą na tereny zamieszkania tych zwierząt i nie dziwi mnie wcale, że pojawia się ich coraz więcej na naszych ulicach
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
raczej myśliwych, 20 lat temu zwirzyny było mniej bo się jej nie dokarmiało. ale wzrosła ilość myśliwych, wzrosło zapotrzebowanie na ilość zwierzyny, wiadomo, każdy chce postrzelać jak ma małego ptaszka, to i dokarmiać trzeba żeby było do czego strzelać
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
szkoda BMW :/
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
nie długo trzeba będzie uważać jadąc Al. Racławickimi bo może jakaś sarna, dzik lub bimmer wyskoczyć np. z Ogrodu Saskiego 😉
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dziki już tam biegały dla twojej informacji…