Praktycznie nie ma dnia, abyśmy nie otrzymywali sygnałów od mieszkańców Lublina, którzy skarżą się na niewykoszoną w wielu miejscach na terenie miasta trawę. Jedni wskazują, iż zasłania ona widoczność, kolejni zaś narzekają, że zarośnięte tereny zielone wyglądają nieestetycznie czy też jest utrudnione z nich korzystanie.
Jest jednak również druga strona, która apeluje do miejskich urzędników, aby jak najbardziej ograniczyć koszenie trawy. Działacze Zielonych domagają się bowiem zrewidowania miejskiej polityki w tej sprawie. Podkreślają, że od dłuższego czasu trwa nieustający „Festiwal Mielenia Dzikiej Przyrody”. Dotyczy to zarówno terenów należących do miasta, jak też spółdzielni, sieci handlowych, firm, parafii, stacji paliw czy też prywatnych właścicieli posesji.
Lokalna aktywistka Irena Kołodziej zaznacza, że dzika, spontaniczna roślinność jest miejscem bytowania jak też stanowi źródło pożywienia dla niezliczonych organizmów tworzących sieć życia. Mowa również o owadach zapylających. Tymczasem ciężki sprzęt koszący każdorazowo niszczy tę sieć. Działaczka mówi tu o chrząszczach, larwach motyli i ciem, gniazdach dzikich pszczół i trzmieli. Do tego dochodzi niszczenie kwitnącej roślinności.
Przedstawiciele Zielonych podkreślają, że bez dzikich kwiatów nie przetrwają dzikie zapylacze, bez owadów i ich larw nie przetrwają ptaki, jeże i ropuchy, bez sieci życia, której jesteśmy częścią, nie przetrwamy my – ludzie.
– Z tego co wiemy coraz więcej miast zaczyna rozumieć ten problem i ograniczać koszenie – Warszawa, Wrocław, Białystok. Również Lublin powoli włącza się w ten trend. Z satysfakcją odnotowujemy pojawianie się w mieście kwietnych łąk, cieszy nas też, że horrendalna liczba 8 koszeń w sezonie została w ostatnich latach ograniczona, przynajmniej nominalnie. Dziękujemy za to, ale prosimy o więcej, znacznie więcej – mówi współprzewodnicząca Lubelskich Zielonych Magdalena Wojciechowska-Jędrzejczyk.
Działacze przedstawili także postulaty w tej sprawie. Chcą, aby pierwsze koszenia realizowane były znacznie później niż obecnie, wyznaczenia w całym mieście terenów, gdzie kosi się nie więcej niż 1-2 razy w sezonie, wprowadzenia stałej praktyki koszenia wzdłuż jezdni czy chodnika w postaci wyłącznie 1-metrowego pasa i pozostawienie reszty przyrodzie, tworzenia kwietnych wysp a także zastępowanie ciężkiego sprzętu lżejszym czyli traktorów ręcznymi kosami.
Jeżeli chodzi o tereny, gdzie koszenie ma zostać ograniczone do 1-2 razy rocznie, mają to być miejsca nieużytkowane, nie wykorzystywane w celach rekreacyjnych, oraz te, gdzie za koszeniem nie przemawiają względy bezpieczeństwa. Chodzi głównie o skarpy, rozległ i wielohektarowy teren byłego cmentarza żydowskiego przy zbiegu ul. Walecznych i Andersa, wąwozy Czuby i Rury poza miejscami do zabaw oraz sportu czy pikników a także tereny przyuliczne o słabym natężeniu ruchu. Aktywiści proponują także, aby na pasach zieleni między jezdniami koszenie odbywało się tylko w bezpośrednim sąsiedztwie skrzyżowań.
(fot. Leszek Mikrut)
44 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ta dzika, spontaniczna roślinność zasłania widoczność.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Lublin najbardziej zaniedbanym miastem jestem w Polsce.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Patodeweloper łysy nie ma już pieniędzy więc kosić nie chce.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dzieci i zwierząt zza tych traw wogóle nie widać. Nie wspomnę, o szybko mknących rowerzystach i hulajnogach. Katastrofa.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ludzie będą zmuszeni do ostrożność albo będzie ból
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zieloni Socjaliści nie widzą sensu w koszeniu trawy i piciu mleka od krowy bo to na niej gwałt. Pamiętajcie. Socjalizm to zło. Prowadzi do uwstecznienia wszelkiego rozwoju. Gospodarki, społeczeństwa, rodziny. Dwa największe socjalizmy czyli Faszyzm i Komunizm odpowiadają za największe ludowojstwo w historii ludzkości. Więc. Trawa powinna rosnąć na łąkach. Trawnik powinien być równo skoszony. Ludzie powinni być szczęśliwi a socjaliści siedzieć w szpitalach psychiatrycznych. Amen!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Poczekajmy aż pogryzą ich komary, meszki, kleszcze i inaczej będą śpiewać o nie wykoszonych trawnikach.
To jedno, drugie to ze trawa ma to do siebie ze ładnie wygląda jak jest regularnie koszona, to wtedy rozrasta się na boki. Jak się kosi 1-2 roku to już ładnie to nie wygląda bo cała energia trawy posła w wzrost w górę a nie na boki.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Proponuję zielonym aktywistom dżunglę amazońską.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Niech sobie nie koszą pod swoimi oknami, ale na skrzyżowaniach nie kosić to już jest chamstwo i stwarza duze zagrożenie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Krzyk tych zielonych fanatyczek w mediach odnośnie zastąpienia ciężkiego sprzętu na ręczny będzie miał sens wtedy, kiedy same wezmą te lekkie sprzęty w dłonie i będą robić według ich fantazji. A wtedy dopiero będą działaczkami, w końcu coś zdziałają, gębą to każdy potrafi.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Miasto nie las czy puszcza. Trzeba kosić, tym bardziej że ogranicza to widoczność przed i na skrzyżowaniach czy przejściach dla pieszych.