Przejdź do treści
środa, 7 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Było kolorowo, jest tylko zielono. Gdzie podziała się kwiecista łąka? (zdjęcia)

Kwestia koszenia i niekoszenia trawników w mieście niejednokrotnie już rozgrzewała internautów. Powszechnie wiadomo, iż liczba „sianokosów” miejskich znacznie została zmniejszona przez ratusz. A w wielu miejscach pojawiły się kwieciste kolorowe łąki.

fot. Leszek Mikrut

Różnokolorowe rośliny wysiewane są wraz z trawą na wiosnę. Nieco później rozpoczyna się ich kwitnienie. Wtedy też tradycyjne trawniki zaczynają zmieniać się w kolorowe łąki. To pomysł urzędu miasta na udekorowanie otoczenia ulic i placów oraz na umilenie mieszkańcom spacerów. Kwietne łąki wyrastają ze specjalnie dobranych mieszanek roślin kwiatów i ziół.

Samo tworzenie kolorowych łąk w centrum miasta ma nie tylko walory estetyczne. Jego zadanie – to  również kreowanie przyjaznych warunków i ochrona pszczół zamieszkujących tereny miejskie. Obserwacje i prowadzone badania wskazują, iż tereny miasta stają się często nowym domem dla tych pożytecznych owadów. Wpływ na to ma przede wszystkim brak tutaj szkodliwych oprysków, które wykorzystywane są na wsiach.

I choć tego typu rustykalne akcenty nie wszystkim od razu przypadły do gustu, to teraz raczej większość mieszkańców miejskich osiedli nie zgłasza już sprzeciwu ani w przypadku rzadszego niż dotychczas koszenia trawników, ani ich różnokolorowej, kwiecistej formy.

Jednakże nasz czytelnik zaniepokojony obecnym stanem jednej z takich „łączek” poinformował redakcję, iż w pasie rozdzielającym dwie jezdnie ul. Głębokiej – od strony al. Kraśnickiej, a naprzeciwko Kampusu Zachodniego UMCS (Wydział Politologii, Wydział Pedagogiki), coś złego dzieje się z trawnikiem.

– Nie chodzi mi jednak o koszenie czy niekoszenie – twierdzi nasz rozmówca, mieszkaniec LSM-u. Sam jestem zwolennikiem jak najrzadszego skracania trawy. Mam jednak na uwadze zaprzestanie przez miasto wysiewania kolorowych kwiatów polnych, miododajnych roślin w tym miejscu. Nie mam pojęcia, z jakiego powodu obecnie jest to zaniedbany raczej zieleniec miejski. A jeszcze 2-3 lata temu było tu tak kolorowo…

– W tym miejscu założyliśmy łąkę kwietną wieloletnią, która kwitła w maju na biało rumianem – wyjaśnia Monika Głazik z biura prasowego w Kancelarii Prezydenta miasta Lublin. – Teraz czekamy na zakwitnięcie kolejnych roślin, ponieważ łąka wieloletnia charakteryzuje się ich kwitnieniem etapami, które nie dają jednoczesnego efektu jak przy łące jednorocznej, gdzie pełnia kwitnienia jest bardziej kolorowa i spektakularna wizualnie. Co istotne, łąkę kwietną wieloletnią cechuje natomiast dużo większa odporność na suszę.

Odporność roślin na wszechogarniającą nas suszę to istotny argument. Niebawem przekonamy się, jakie kolorowe kwiatki zakwitną w pasie drogowym pomiędzy obydwiema jezdniami ul. Głębokiej.

Tekst i zdjęcia: Leszek Mikrut

15 komentarzy

  1. Jaromir
    Odpowiedz

    Co by tu jeszcze wymyśleć, żeby firmy ogrodnicze zarobiły? W zamian mamy inwazję meszek, komarów, kleszczy i jeży lęgnących się w zdziczałych zaroślach. Jak ktoś pragnie zielska, zawsze może zamieszkać na wsi nie koniecznie robiąc wiochę w mieście

  2. Gość2
    Odpowiedz

    przeciez te laki kwietne to gora 2 lata poznije zarosnie chaszczami

  3. Audiofil
    Odpowiedz

    Lublin jako miasto inspiracji do nieróbstwa powinien dostać ten tytuł dożywotnio. Ekipa pana Żuka to jedno wielkie kolesiostwo. Siedzą na cieplutkich posadkach i kombinują jak pod płaszczykiem ekologii i dbanie o środowisko pozbyć się kłopotu w postaci na przykład dbania o trawniki. Rzeczywiście od kilku lat Lublin wygląda strasznie pod względem dbania o wygląd miasta. Co to znaczy nie koszenie trawników? Na wielu pasach zieleni przy drogach to jedne wielkie chaszcze i zarośla pełne chwastów i pokrzyw. To nie są żadne łąki kwieciste zdobiące miasto. No ale kasa zaoszczędzona i ciekawe na co wydana. Ja na przykład chciałbym zapytać odpowiedzialnych za ten temat dlaczego od kilku lat nie malowana jest infrastruktura pozioma to znaczy linie kierunkowe ,podwójne linie ciągłe ,linie rozgraniczające pasy -tu i ówdzie wysmaruję się na czerwono przejścia i gdzie niegdzie odświeży ścieżki rowerowe. Od wielu już lat na przykład na ulicy Diamentowej nie malowane są pasy jezdni. Kiedyś w okolicach maja i czerwca po nocach malowano te linie łącznie ze strzałkami kierunkowymi -teraz nic. Ale kasa zaoszczędzona i na co wydana? Gospodarowanie publicznymi pieniędzmi jest w Lublinie jednym wielkim przekrętem. Na pierdoły nic nie dające wydaje się pieniądze a tu gdzie powinno się zainwestować w mądre rozwiązania na przykład w infrastrukturę drogową to pieniędzy brak. Za to ładuje się kasę w przedłużenie Lubelskiego Lipca które w efekcie przyniesie tylko kilometr drogi po której będą się mogły rozpędzać oszołomy przed zatrzymaniem ich u zbiegu Nadbystrzyckiej. Oto tęgie głowy z ratusza. 👿

    1. OLo
      Odpowiedz

      1oo% poparcia za tą wypowiedź! Podsumowując LBN po nie’rządami łysego to dno dna i chwastowisko!:(

  4. Rolnik
    Odpowiedz

    Niewiedza i zacofanie miastowych przeraża.

    1. WAS
      Odpowiedz

      Ciemnota nie jest w stanie zgadnąć, że jedne kwiatki przekwitły, a inne jeszcze nie zakwitły🤣🤣🤣

  5. Amen
    Odpowiedz

    Żeby łąka była łąką musi być koszona. Albo wypasana co w mieście nie wchodzi w grę. Ważne są terminy tych zabiegów no i wysokość koszenia.

  6. Uma
    Odpowiedz

    Niestety w wielu miejscach zwyczajnie rosną chwasty. Brzydko to wygląda. Chodniki i ścieżki rowerowe są zwężone, bo trawa i chwasty tak bardzo się rozrosły. Robi się ciasno a na ścieżkach rowerowych niebezpiecznie. Moim zdaniem miasto poszło z jednej skrajności w drugą. Owszem można kosić rzadziej ale nie można dopuszczać do zachwaszczenia miasta albo do zarastania chodników. To już w powiatowych miasteczkach Lubelszczyzny lepiej dbają o trawniki. Jeżdżę trochę to widzę różnicę. Poza tym uważam, że miasto wykorzystuje argument o ekologii i retencji wody jako usprawiedliwienie braku koszenia trawników, bo tak naprawdę albo im się nie chce albo brakuje pieniędzy.

  7. Gosc
    Odpowiedz

    I dobrze,ze mniej koszą przynajmniej jest zielono i sie nie kurzy. Bardzo duzo dzikich i kolorowych kwiatow wrocilo.Wykoszone powinny byc miejsca typu skrzyżowania,przejscia,itp. i jak nie koszą to trzeba przejsc i usunąć pokrzywy i osty bo za rok poł trawnikow obrosną.

  8. lima
    Odpowiedz

    Łąki kwietne też się kosi – dwa razy w roku. To nie jest coś bezobsługowe. Później to co zostało skoszone należy zebrać i wywieźć np. na kompost. Jak się tego nie zrobi to będzie gniło i wszystko pójdzie psu pod ogon. Samo mulczowanie nie pomoże bo za dużo siana zostaje z łąki kwietnej. Też będzie gniło a razem z tym i rośliny.

  9. J
    Odpowiedz

    Poznamy nazwisko tego tępego,zielonego ormowca?

    1. zielony oszołom
      Odpowiedz

      Podaj najpierw swoje anonimowy hejterze

  10. Oszczędzam ci klikania
    Odpowiedz

    Każdy rolnik pamiętający dawne czasy wam powie, że jak się kosiło łąkę 2-3 razy w roku albo wypasało na niej krowy, to łąka kwitła. A jak się przestaje kosić, to trawa zagłusza rośliny kwitnące, nawet jak się same wysieją, to nie wykiełkują, gdyż trawa zabiera światło i wodę. Z czasem pojawią się pokrzywy, krzaki i tyle będzie z waszej łąki.

    1. Piotrek
      Odpowiedz

      Dokładnie tak. Gdy nawiedzeni ekolodzy zakazali wypasu krów nad Biebrzą, to zaczęły zanikać rzadkie rośliny zagłuszan przez trawę.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia