Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Zamknięty w garażu, chory na raka pies, czekał na śmierć. Właścicielka myślała, że mu przejdzie (zdjęcia)

Obrońcy zwierząt są zbulwersowani decyzjami, najpierw prokuratury a teraz sądu. Zadecydowały one o umorzeniu postępowania wobec właścicielki psa, który pomimo poważnej choroby, doczekał się zbyt późno na pomoc. Nadszła ona ze strony fundacji, a nie domowników.

Nie będzie żadnej odpowiedzialności dla właścicielki psa, którego wolontariusze Fundacji „Po Ludzku Do Zwierząt – Przyjazna Łapa” w kwietniu odebrali w agonalnym stanie. Ciapek, gdyż tak został nazwany, cierpiał na nowotwór. Kiedy zaalarmowani o sprawie członkowie fundacji przyjechali na posesję w gminie Wilków, zastali zwierzę, które, jak wyjaśniają, czekało na śmierć zamknięte w garażu i schowane pod samochodem.

Z głowy psa lały się ropa i krew, pysk był zaś pokryty zlepkiem tych wydzielin. Zwierzę nie mogło też chodzić i miało problemy z oddychaniem. Pomimo walki o jego życie, Ciapka nie udało się uratować. Nowotwór był bowiem już w tak zaawansowanym stanie, że dostał się do kości. Fundacja powiadomiła o wszystkim policję. Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Opolu Lubelskim od razu zajęli się sprawą. Po przeprowadzeniu niezbędnych czynności przedstawili kobiecie zarzut znęcania się nad zwierzęciem.

Następnie sprawa została skierowana do prokuratury. We wrześniu fundacja otrzymała informację o umorzeniu postępowania. Zaskoczyła ona obrońców zwierząt, jednak od razu postanowili się od niej odwołać. Sprawa trafiła więc do ponownego rozpatrzenia. Teraz okazało się, że Sąd Rejonowy w Opolu Lubelskim w całości podtrzymał decyzję prokuratury, odrzucając złożone przez fundację zażalenie na postanowienie o umorzeniu dochodzenia. Decyzja ta jest ostateczna.

Jak nas poinformowano, sąd oraz prokurator przychylili się do zeznań lekarza weterynarii, który stwierdził, że warunki w jakich przebywało zwierzę, nie miały wpływu na rozwój choroby. Tymczasem obrońcy zwierząt podnoszą, że 60-letnia właścicielka psa, widząc pierwsze oznaki choroby, nie zrobiła nic, aby mu pomóc. Wtedy byłaby szansa na uratowanie psa. Kobieta sama przyznała, że myślała, iż narośl, jaka pojawiła się na pysku psa, sama zniknie, dlatego też nie pojechała z nim do weterynarza.

Przedstawiciele fundacji są zbulwersowani decyzją prokuratury i sądu. Jak wyjaśniają, według obu instytucji nie doszło do znęcania się nad Ciapkiem. Dodają jednocześnie, że takie decyzje wskazują jednoznacznie, że są one przyzwoleniem na traktowanie zwierząt jak rzecz, znęcanie się nad zwierzętami, na uniknięcie kary jak też na brak jakiejkolwiek opieki weterynaryjnej dla posiadanych zwierząt.

UWAGA ZDJĘCIA SĄ DRASTYCZNE:

(fot. Fot. Fundacja Przyjazna Łapa)

36 komentarzy

  1. Zniesmaczona
    Odpowiedz

    W Opolu lubelskim nie takie rzeczy się umarza, tam jest inne prawo , ludzie słabsi i zwierzęta nie mają szans się obronić .

  2. Sprawiedliwy
    Odpowiedz

    Ludzie. Czy jesteście aż takimi s….? Jak można tak zaniedbać zwierzę. Weterynarz pewnie też maczał w tym palce. A sąd uznał warunki za dogodne ? Co za durny naród się z nas zrobił. Bóg was pokara. Żeby was cholera….Amen.

  3. Mario
    Odpowiedz

    Nie karmcie zwierząt tymi zasranymi sztucznymi karmami,Pedigree czy inne gówna!!!!

    1. yogi40
      Odpowiedz

      walka z wiatrakami, market obcy-pasożyt kombinujący z ulgami podatkowymi, kupowanie sobie szprycowanego drobiu czy duńskiej świni a ty jeszcze wymagasz żeby o zwierzętach myśleli gdy o sobie nie potrafią ? nie mają czasu na szukanie lepszych ( zdrowszych ) opcji, seriale czekają…

  4. Wojak
    Odpowiedz

    No i masz, przeczytałem artykuł do końca i strasznie nabrałem ochoty na wątróbkę, ide podsmażyc trochę z cebulką.

  5. Lesio
    Odpowiedz

    Powinna dobić psa ale nie chciała iść na 3 lata do wiezienia no to się władowała w jeszcze większe kłopoty.

    1. yogi40
      Odpowiedz

      w tym kraju jeszcze nikt nie poszedł za psa na 3 lata ( za gorsze zbrodnie, kradzieże, afery również ). Jej obowiązkiem było pójść do weterynarza a jeśli szkoda jej było kasy to do schroniska. Tam by się odpowiednio zajęli, być może uśpili ale o tym decyduje lekarz a nie jakaś buraczana gnida.

  6. Bławat
    Odpowiedz

    Nie uratowali psa, czy uśpili? Czy miał pewność na wyleczenie we wcześniejszej fazie choroby, czy może przedłużono by mu cierpienie?

  7. Magda
    Odpowiedz

    Opole i okoliczne wsie to szczep perfidnych niby ludzi. Tam rządzi tylko msciwosc ,nienawiść i chciwość.

  8. bazyl
    Odpowiedz

    To już skur _ _ czysyństwo!..żeby do takiego stanu swoje domowe zwierzę doprowadzić. Gdzie ci ludzie mają rozum? Łazi taka w każdą niedzielę do kościoła, siada w pierwszej ławce,a pod skórą diabła nosi.

  9. bazyl
    Odpowiedz

    To już skur _ _ czysyństwo!..żeby do takiego tego stanu swoje domowe doprowadzić. Gdzie ci ludzie mają rozum? Łazi taka w każdą niedzielę do kościoła, siada w pierwszej ławce,a pod skórą diabła nosi.

  10. Madras
    Odpowiedz

    Co jest z tymi ludźmi z wsi z pod Opola?Marcin ma rację. Mam sąsiada też podły i msciwy wszystkim dokucza..,skarży po urzędach a jeszcze potem leci na policję ze on taki biedny i to jemu dołączają. I to jeszcze pchają się mutant do miasta.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy