We wtorek po południu w Niedrzwicy Dużej interweniowali strażacy, którzy otrzymali zgłoszenie o kocie znajdującym się na jednym z drzew. Zwierzę miało problem z zejściem na ziemię.
Jak się okazało, kot widząc interweniujących strażaków wszedł na sam czubek drzewa. Niemożliwe więc stało się wykorzystanie podnośnika i jeden ze strażaków musiał wspiąć się na sam szczyt drzewa i odciąć jego czubek. Dzięki temu zwierzę zostało ściągnięte na dół.
Akcja trwała niemal godzinę. Zdjęcia strażackiej interwencji przesłał do nas Czytelnik Tomasz – dziękujemy!
(fot. nadesłane Tomasz)
26 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
1 strzał z wiatrówki w sekunde zbiegnie siersciuch pied…ny
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
moim zdaniem to słaba akcja …ja bym pod razu zadysponowal smigłowiec żeby można było kotka ewakuować z góry ….
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kot na drzewie nic nowego. Niedługo do wiewiórki na drzewie wzywana będzie straż. Samo weszło samo zejdzie a życie strażaka jest bezcenne i takie akcje powinny być zabronione. Od zwierzaków to są animalsi których obecnie jest multum.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
a śmigłowiec lpr zadysponowano???
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bezsensowne wydawanie pieniędzy ! Ktoś powinien za to odpowiedź !
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
interwencja bez sensu
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I spoko. Kot uratowany, strażacy dzielni, a przy okazji mają ćwiczenia. Pozdrowienia dla całej ekipy.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Koty od zawsze wchodziły na drzewa,i same schodzily, po co tam strażacy?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Brawa dla Pana strażaka !!!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
popieram
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Moim zdaniem interwencja bezzasadna. Kot chadza własnymi ścieżkami i ma głęboko w tyle ludzi. Czasem posłucha właściciela, szczególnie gdy jest głodny, lub chce pieszczot. Generalnie chce luzu i to jak najwięcej. Przez niemal 40 lat miałem 5 kotów. Czwórka z nich dożyła kociej ,,sędziwej starości”, a jednego Brzydala ukradziono mi spod domu (miał półtora roku). Każdy z nich miał inny charakter, ale generalnie przywiązywały się bardziej do miejsca, niż do ludzi. Niektóre koty (dachowiec polski) szanowały domowników, ale też nie były skłonne podporządkować się zwyczajom domu. Trzeba było sporo cierpliwości, żeby je ułożyć, a potem okazywały swoją serdeczność przez przytulanki i pieszczoty. Koty są cudowne, tylko musimy je poznać. Nie można być nadopiekuńczym- kot chce luzu. Zaznaczam, nie jestem fachowcem w tej dziedzinie. Pozdrawiam ,,kociarzy” i przyjaciół kotów. Psy też lubię, tylko robią za dużo hałasu