Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Trwa ustalanie, do której rzeźni wieziono „leżaki”. Sprawą krów zajęła się prokuratura (zdjęcia)

Śledztwo, mające na celu ustalenie m.in. z jakiego gospodarstwa były zabrane chore krowy, jak też kto był ich odbiorcą, wszczęła prokuratura. Obecnie, w początkowej fazie, postępowanie prowadzone jest w kierunku znęcania nad zwierzętami.

Prokuratura wszczęła postępowanie dotyczące transportu chorych krów, tzw. leżaków, który został zatrzymany koło Parczewa. Śledczy przede wszystkim będą wyjaśniać, dokładny sposób transportu zwierząt, chcą też ustalić, z jakiego gospodarstwa były one zabrane, jak też kto był ich odbiorcą. Wszystko dlatego, że pomimo zakazu zdarzają się przypadki procederu zabijania tego typu krów w ubojniach. Ogólnie czynności prowadzone są w kierunku znęcania nad zwierzętami.

Przypomnijmy, ciężarówkę z chorymi krowami ujawniono we wtorek w trakcie wspólnych działań Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie i przedstawicieli Fundacji Viva. Trzy z krów, znajdujące się w oddzielnej części pojazdu, okazały się tzw. leżakami, czyli wycieńczonymi krowami mlecznymi, które nie są w stanie stać o własnych siłach.

Jak wyjaśniają przedstawiciele Fundacji Viva, jedno ze zwierząt było w szczególnie tragicznym stanie. Leżało na boku i ledwo oddychało, co wskazywało na agonię. Krowy były tak słabe, że trudno im było utrzymać głowy w górze. Jedna opierała głowę o kraty, zaś druga była krótko przywiązana do burty samochodu w taki sposób, że jej głowa praktycznie wisiała w powietrzu. Dwie z krów miały na nogach zawiązane pasy transportowe. Było więc jasne, że te zwierzęta nie weszły same na samochód, jak twierdził kierowca, tylko zostały na niego wciągnięte.

Zgodnie z prawem do ubojni mogą być przewożone tylko i wyłącznie zwierzęta zdrowe, będące w stanie samodzielnie się poruszać. O losie tzw. leżaków, czyli krów chorych lub posiadających urazy, decyduje lekarz weterynarii. Często zezwala on na ubój z konieczności, jednak odbywa się on wtedy na terenie gospodarstwa. Wówczas musi na miejsce przyjechać pracownik rzeźni i z zachowaniem specjalnych procedur dokonać uboju zwierzęcia. Nie każdy zakład się na to zgadza, dlatego też wciąż zdarzają się przypadki łamania prawa i transportu oraz uboju takich krów w rzeźniach.

(fot. Fundacja Viva)

20 komentarzy

  1. Mokry Kononowicz ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Odpowiedz

    Chore mięso nie idzie nigdy w konserwy. Konserwy zawsze są z lepszego mięsa, przez to tyle mogą leżeć. Zwierze chore, po leczeniu, w trakcie leczenia na przemiał i w kiełbase, parówki, mortadele czy szynkową. Po odpowiednim wcześniej peklowaniu by z mięsa wygonić antybiotyki.

  2. Bolzak
    Odpowiedz

    Jak wybijali świnie z chlewni od rolnika bo świńską grypa była stwierdzona ,to zabijali i wywozili wszystkie ale nic nie mogło się zmarnować bo robiono z nich konserwy dla wojska.

    1. Starzec
      Odpowiedz

      Wojskowej konserwy chyba nie jadłeś to co w marketach to psia karma.

  3. Monika
    Odpowiedz

    Takie zwierzę powinno zostać uśpione a nie zarzynane. Dobrać się do kierowcy to wszystko powie. Przecież miał zlecenie na dowiezienie bydła.

  4. AnnaM.
    Odpowiedz

    Promocja wołowiny! Dziś na obiad, ziemniaczki z kefirem.

    1. karolek
      Odpowiedz

      Kefirem od tej krówki?

  5. Student
    Odpowiedz

    Na maka wiózł.

  6. JaJo
    Odpowiedz

    Smacznego burgerka za trzy dychy!

  7. Piotrek
    Odpowiedz

    Pominę temat jakości pozyskanego w ten sposób mięsa, ale ludzie którzy doprowadzają zwierzęta to takiego stanu to zwykli zwyrodnialcy. Powinno się ich dobrze sprawdzić, możliwe że mają skłonności do przemocy również wobec ludzi.

    1. Bławat
      Odpowiedz

      Szpitale są pełne ,,leżaków”, jacy zwyrodnialcy to spowodowali?

  8. GośćRafał
    Odpowiedz

    Ważne że cena z kosmosu.

  9. lubik
    Odpowiedz

    Wygląda że 50 % mięsa w sklepach to padlina, rolnik sprzeda żeby coś na zwierzęciu zarobić, a masarnia taniej kupi. Po kilku dniach w lodówce zrobi się sliska i będzie do wyrzucenia.

  10. gosc6
    Odpowiedz

    Ciekawe jakie ustalenia chyba kierowca wie od kogo wziął i gdzie z tym jechał …

    1. do "gosc6"
      Odpowiedz

      Każda krowa ma kolczyk z indywidualnym numerem, więc ustalenie z jakiego gospodarstwa pochodzą (czyli kto jest właścicielem) nie stanowi problemu.

      1. biegły sądowy
        Odpowiedz

        Ale tu chodzi o to że nie wiadomo dokąd miały jechać, bo policja zapomniała kierowcy spytać dokąd jedzie 🙂

    2. X
      Odpowiedz

      Na tortury go!
      Co to ma być!

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy