W poniedziałek na terenie gospodarstwa rybackiego Pustelnia w Opolu Lubelskim odbyła się konferencja z udziałem ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka. Jej głównym celem było promowanie karpia, który jest obecny w niemal każdym domu podczas wigilii, a także zachęcenie Polaków do ich spożywania przez cały rok. Zwłaszcza, co szczególnie podkreślano, jest to bardzo smaczna i ekologiczna ryba. Jej produkcja odbywa się bowiem w naturalnym środowisku. Każda ryba w hodowli musi mieć zapewnione blisko 10 metrów sześciennych wody
Jak wyjaśniał minister, w ostatnim czasie karp królewski, stał się obiektem bardzo niezasadnych ataków „celebryckich”. Zarzuca się, że produkcja karpia odbywa się w sposób nieekologiczny, z pogwałceniem zasad bezpieczeństwa hodowli, co ma źle wpływać na stan ryb. To zaś ma wpływać nie tylko na odwracanie się Polaków nawet od wigilijnej tradycji spożywania karpia, lecz również do coraz rzadszego sięgania po ryby jak też dania z ryb. Obecnie w naszym kraju notuje się średnie spożycie ryb na poziomie 12 kg rocznie na osobę. Jest to najgorszy wynik w całej Unii Europejskiej, gdzie średnia jest dwa razy wyższa i wynosi 24 kg. Jeżeli zaś chodzi o karpia, to zjadamy go rocznie średnio zaledwie po ok. 0,6 kg. Konferencja zorganizowana w miejscu hodowli karpi ma przełamać tę opinię i pokazać, że wbrew zarzutom, karpie żyją w naprawdę dobrych warunkach i warto po nie sięgać.
– Gospodarstwo prowadzą Państwo Anna i Sebastian Pyciowie. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak wiele serca wkładają w odpowiedzialną hodowlę. Naturalna i ekologiczna produkcja całkowicie zgodna z dobrostanem ryb powoduje, że ich karp smakuje wyśmienicie. Chcemy promować tę najważniejszą dla Polaków rybę – karpia. Szczególnie przed Świętami Bożego Narodzenia i kolacją wigilijną zachęcam do kupowania ryb z ekologicznych polskich hodowli, bo to gwarancja, że ryba będzie wspaniale smakować – tłumaczył Marek Gróbarczyk.
Właścicielka gospodarstwa Pustelnia Anna Pyć tłumaczyła zebranym, że karp, zanim trafi na stoły, dorasta w pełni naturalnych warunkach przez trzy lata. W tym czasie ma do dyspozycji duże przestrzenie, a więc komfort i możliwość zdobywania pokarmu. Jego pożywienie stanowi plankton, jest oczywiście również dokarmiany. Lecz tylko pszenicą i jęczmieniem. Zapewniła również, że każdy z hodowców dba, aby jego ryby były jak najzdrowsze i w jak najlepszej kondycji. W gospodarstwie Pustelnia, posiadającym stawy o łącznej powierzchni blisko 400 ha, hodowanych jest rocznie około 200 ton karpia, do tego pstrągi i jesiotry. Ryby są w nim sprzedawane przez cały rok. Minister wziął także udział w poławianiu karpia oraz wraz z szefem kuchni Zajazdu Rybackiego Pustelnia przygotowywał faworki z karpia.







(fot. Marek Gróbarczyk)
29 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
ale państwowych rzek to PZW nie zarybia tylko kase potrafią brać , a człowiek przez rok na wieprzu nie złapał większej niż 0,5kg
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tam zawsze byl super smaczny karp. Kiedys byla restauracja GS-owska „Zajazd”. Podawano przesmacznego smazonego karpia. Byla, widzialam, jadlam.. Maja tez pstragi teczowe i czasami zawieruszy sie potokowy , bardzo smaczne. Pozdrawiam, latem znow wpadne tam na rybke 🙂
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ludzie nie dlatego kupią tańsze chińskie karpie, że je wręcz kochają żreć, a dlatego, że choć przywleczone z drugiego końca świata, są o połowę, albo więcej tańsze niż te polecane przez pana ministra.
To tak jak z polskimi jabłkami, które pochodzą z sadów rosnących tuż „pod nosem” są równe w cenie z pomarańczami, bananami przywiezionymi gdzieś zza mórz i oceanów.
Tak, że polscy producenci minister to jedno, a wasza chęć zdarcia wielkiej kasy to drugie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jakbyśmy mieli polski handel kredytowany przez polskie banki, to może karp czy jabłka nie musiałyby tyle kosztować. Ale jak poprzednie rządy wszystko radośnie wyprzedały, to można sobie promować ryby, ale przełoży się to na sprzedaż norweskiego łososia klatkowego i czeskiego karpia, często z antybiotykami.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie wiem, czy jest się czym szczycić. Karp trafił na stoły, bo to chwast, który jest tani i łatwo się hoduje, a lepszych ryb nie było, lub były za drogie dla polskiej biedoty.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Odezwał się ten, który siedzi na mamusinej misce, bo swojej jeszcze się nie dorobił
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Szczupak sandacz to smaczna ryba a karp to taka pasztetówka
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ale to co te karpie czują nikogo nie obchodzi
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A co te dzieci nienarodzone czują, to cię obchodzi? Bo chyba jednak bardziej przejmujesz się karpiami podczas Skrobania.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nooo, nie tylko TE karpie, ale i ich rodziny !!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
komentarz godny twojego nicku
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
CocaCola taż jest niezdrowa i sztuczna i dzięki marketingowi się bardzo dobrze sprzedaje i pijecie jej więcej niż jecie karpi. Na zdrowie!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
znam kolesia co pije codziennie 5 litrów coli,siwiuteńki i stareńki,choć ma 26 lat dopiero
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bo nie zakąsza 🙂
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
propaganda , zdjęcia zrobione pozowane
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
nie jestem zwolennikiem karpia, ale ten podawany z Pustelni jest naprawdę smakowity.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ale dla których Polaków? Bo ci myślący wiedzą, że karpie to rodzaj szczura w wodzie, coś jak obsrywające wszystko gołębie w mieście. Czyli zjadacz śmieci i odpadków, nic niewarty badziew.