Rondo zlokalizowane przy wiadukcie kolejowym w Maryninie od dawna sprawia kierowcom sporo problemów. Niemal każdego dnia słychać tam pisk opon i klaksony, a co kilka dni dochodzi do kolizji lub niebezpiecznych sytuacji. Wszystko wskazuje jednak na to, że wkrótce ruch w tym miejscu stanie się znacznie bardziej uporządkowany.
Jak relacjonują okoliczni mieszkańcy, rondo od lat jest źródłem nieporozumień pomiędzy kierowcami. Wielu z nich błędnie interpretuje zasady pierwszeństwa, a po kolizjach uczestnicy są przekonani o swojej racji.
Problem wynika przede wszystkim z nietypowej konstrukcji skrzyżowania. W przeciwieństwie do większości rond, które łączą cztery drogi, rondo w Maryninie obsługuje aż pięć wlotów. Dodatkowo do tej pory nie było tam wyznaczonego oznakowaniem pionowym i poziomym sposobu poruszania się po pasach ruchu.
Brak strzałek kierunkowych oznaczał, że kierowcy mogli zgodnie z przepisami poruszać się zewnętrznym pasem wokół całego ronda. W praktyce prowadziło to do częstego przecinania się torów jazdy z pojazdami zjeżdżającymi z pasa wewnętrznego, które musiały ustępować pierwszeństwa samochodom jadącym pasem zewnętrznym.
Na większości rond dwupasowych obowiązuje zasada, że z prawego pasa kierowcy jadą na wprost lub skręcają w prawo, natomiast z lewego mogą jechać na wprost lub skręcać w lewo. Takie rozwiązanie jest jednak każdorazowo wskazane odpowiednim oznakowaniem poziomym i pionowym. W Maryninie przez długi czas takich oznaczeń brakowało, co powodowało liczne nieporozumienia.
Teraz sytuacja ma się zmienić. Na głównym ciągu komunikacyjnym, a więc z al. Kraśnickiej do drogi wojewódzkiej nr 747, pojawiło się już nowe oznakowanie poziome. Wyznaczona została linia ciągła, która sprawia, że zewnętrzny pas umożliwia jedynie skręt w prawo. Rozwiązanie przypomina rondo turbinowe, w którym kierunki jazdy są prowadzone w taki sposób, aby ograniczyć przecinanie się potoków ruchu.
Dzięki nowej organizacji ruchu kierowcy jadący różnymi pasami nie będą już wjeżdżać sobie w drogę podczas opuszczania ronda. To powinno znacząco zmniejszyć liczbę kolizji oraz poprawić płynność przejazdu przez jedno z najbardziej problematycznych skrzyżowań w okolicach Lublina.
Pozostaje mieć nadzieję, że po zakończeniu prac i pełnym wdrożeniu nowej organizacji ruchu rondo to przestanie być miejscem codziennych niebezpiecznych sytuacji, a kierowcy szybciej przyzwyczają się do nowych zasad poruszania się.
42 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
proponuje położyć tory i szlabany będzie zawsze zamknięte i nie będzie wyladkòw tylko „tudu” bezprzerwy xD
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
można było zrobić po prostu JEDEN pas, zbędną resztę wymalować jako niejezdną, (żeby tiry miały gdzie zachodzić) -ale nie, blacharze i policja muszą z czegoś żyć
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czyli jednak coś było do poprawki – pora teraz na „rondo” z pniakiem
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tak, kierowcy byli do poprawki. W Rzeszowie prawie wszystkie ronda tak działają i nie ma problemów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
jak raz rondo 100lecia kulu dobrze zorganizowanie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Trzeba usunąć pniaka, najlepiej spalić przy pobożnych pieśniach. To on sieje złą aurę i stąd te wypadki…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Janusz to o nie o rondo z pniakiem chodzi….
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Debile.