W szpitalu zmarł mężczyzna, którego dzisiaj około godziny 8:30 na al. Andersa w Lublinie, potrącił samochód ciężarowy. Ofiara byłą pracownikiem jednej z firm zajmującej się utrzymaniem zieleni miejskiej. Dzisiaj od rana kosili na poboczach ulic trawę. Do tragedii doszło, gdy na wysokości cmentarza, idąc skrajem jezdni, za pomocą dmuchawy usuwał skoszoną trawę z jezdni. Wtedy wjechał na niego samochód ciężarowy, 45-latek dostał się pod koła pojazdu.
Jak się okazało, kierujący ciężarowym mercedesem 35-latek, jadąc w kierunku ulicy Mełgiewskiej, wykonywał manewr zmiany pasa ruchu z lewego na prawy. Wtedy potrącił mężczyznę. Przybyli na miejsce ratownicy medyczni, przez kilkanaście minut prowadzili reanimację. Niestety po przewiezieniu do szpitala, mężczyzna zmarł. Kierujący był trzeźwy.
Teraz policjanci oraz prokuratura ustalają dokładne okoliczności wypadku. O zdarzeniu powiadomiono także Inspekcję Pracy.
(fot. lublin112, nadesłane – Łukasz – DZIĘKUJEMY)
2015-05-22 13:14:35
32 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie chciałem krakać w poprzednim niusie ,ale gdy buty spadają zazwyczaj nic dobrego nie wróżą.
Pokój jego duszy .
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Takie byty to spadają przy energicznym chodzie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
nie były zasznurowane, bo to gumiaki…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co za tragedia . Wieczny odpoczynek racz dać mu Panie .
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wyrazy współczucia dla Rodziny tego Pana. Również dla Kierowcy, ciężarówki.
Tragedia straszna, ale czy to nie jest kolejny wypadek związany z brzydko mówiąc „olewaniem” przez pracodawców zapewnienia pracownikom oznaczeń podczas pracy na drogach?
W Lublinie chyba firmy wybitnie lekceważą ten temat, nie raz widzi się Pracowników na drogach, lawirujących między szczęściem, a śmiercią kosząc, naprawiając kanalizacje czy wykonując inne prace bez zabezpieczeń czy oznaczeń. Nie jest to ich wina, bo pracować chce każdy, ale ich pracodawców winno się w końcu prześwietlić pod tym kątem.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ci panowie wykonując swoją prace nie mają pozwolenia na zajęcie pasa jezdni, więc powinni teoretycznie pracować tylko na poboczu, na zieleńcu. Żeby można było prowadzić prace na jezdni potrzebne jest pozwolenie od zarządcy drogi na zajęcie pasa. W praktyce wyglądało to tak, że ten nieszczęśnik znalazł sie na jezdni po to by zdmuchnąć skoszoną trawę z powrotem na zieleniec. Bo jak to zrobić z pobocza?
Jest jeszcze jedna zasada która tu mogła zostać złamana. Mianowicie skoro pracownik drogowy nie uważa na siebie to Ty zwróć uwagę na niego, przede wszystkim w rejonie prac drogowych zwolnij.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
dlaczego twarze tych ratowników są zamazane . Dlatego ze palili szlugi podczas akcji