Jak co roku w okresie świątecznym policjanci prowadzą wytężone działania na drogach. Zwracają szczególną uwagę na przestrzeganie przepisów, a priorytetem jest eliminowanie z ruchu kierujących znajdujących się pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Wszystko po to, aby każdy bezpiecznie dojechał do bliskich, a później wrócił do swoich domów.
Pod szczególną uwagą są główne ciągi komunikacyjne, jednak funkcjonariusze patrolują również lokalne trasy. Przekonał się o tym w Wielkanoc mieszkaniec powiatu lubelskiego, który hulajnogą elektryczną udał się na stację paliw w Tuszowie. Zakupił tam butelkę wódki i wracał do domu.
Problem w tym, że poruszał się środkiem ruchliwej drogi Lublin – Bychawa. Zwrócił tym samym na siebie uwagę policjantów. Funkcjonariusze pełniący służbę w nieoznakowanym radiowozie postanowili pouczyć mężczyznę, że w tym przypadku, ze względu na swoje bezpieczeństwo, powinien on jechać po znajdującym się tuż obok chodniku.
Ten jednak widząc sygnały zatrzymujących się policjantów zawrócił i zaczął uciekać. Zdziwionym funkcjonariuszom nie pozostało nic innego, jak ruszyć za hulajnogistą w pościg. Oczywiście nie miał on żadnych szans z policyjnym BMW, które już po chwili go dogoniło. Wtedy ponownie zawrócił i skręcił w polną drogę licząc, że tym razem mu się uda. Funkcjonariusze nie odpuścili i po kilkudziesięciu metrach zatrzymali uciekiniera.
Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna miał ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie. Za wszystkie wykroczenia został ukarany mandatami na łączną kwotę kilku tysięcy złotych.

18 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Polacy to takie same buraki jak Ukraince.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„ze względu na swoje bezpieczeństwo, powinien on jechać po znajdującym się tuż obok chodniku.” – przepisy się przez święta pozmieniały? Do ruchu pojazdów typu: rower, traktor, hulajnoga już nie służy pobocze, lecz chodnik?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I to najlepszy dowód na to że w realiach tego kraju Policjant podejmując czynności wobec obywatela nie powinien zaczynać od żadnej regułki ze stopniem imieniem i nazwiskiem i podstawą faktyczną/prawną tylko od razu liść wychowawczy w pysk patologii. Takie regułki to do wychowanych i na poziomie ludzi można a nie do bydła, proste. A na poziomie jest tylko garstka, głównie ze służb i ich rodziny.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A ci ze służb to niby z jakich rodzin się wywodzą?