Przejdź do treści
poniedziałek, 12 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Wcześniej był problem z urządzeniami, teraz jest z kierowcami. Niektórzy są zdziwieni, że utknęli na przejeździe

Wjeżdżają na przejazd pomimo uruchomionej sygnalizacji świetlno-dźwiękowej a później nie są wstanie zjechać z torów. Interwencje funkcjonariuszy straży ochrony kolei na przejeździe w Miłocinie są coraz częstsze.

W ostatnim czasie bardzo często dochodzi do niebezpiecznych sytuacji na przejeździe kolejowym w Miłocinie. Jesienią informowaliśmy o problemach z rogatkami, które to pozostawały otwarte w momencie przejazdu pociągu, lub też nie chciały się otworzyć po ich zamknięciu. Problem ten został rozwiązany, jednak teraz praca tych urządzeń jest zakłócana przez nieostrożnych kierowców.

Przez wiele lat rogatkami na przejeździe sterował dróżnik. Kontrolował on na bieżąco, czy wszystkie pojazdy zjechały z torów i pilnował bezpieczeństwa w tym miejscu. Po przebudowie szlaku kolejowego Lublin – Warszawa dróżników zastąpiły urządzenia, które automatycznie zamykają rogatki w momencie, kiedy do przejazdu zbliża się pociąg. Zdarzają się jednak przypadki, że pojazdy zostają na torach pomiędzy zamkniętymi rogatkami.

Tego typu zdarzeń na tym przejeździe było już sporo, jednak jak nas poinformowano, za każdym razem winę ponoszą sami kierujący. Chodzi o to, że zanim rogatki zaczną się zamykać, uruchamia się sygnalizacja świetlno-dźwiękowa. Niektórzy z kierowców lekceważą ten sygnał, potem są zdziwieni, że utknęli na przejeździe. Na szczęście do tej pory nie doszło do żadnego wypadku.

Pracownicy kolei wyjaśniają, że kiedy dochodzi do kontaktu pojazdów z zamykającymi się rogatkami, zamontowane w nich czujniki reagują i rogatki są automatycznie unieruchamiane. Sygnał otrzymują także maszyniści, wtedy zwalniają do 20 km/h oraz podają sygnał „Baczność”, ostrzegający o zbliżaniu się pociągu. Na miejsce przyjeżdżają też funkcjonariusze straży ochrony kolei, którzy rozliczają kierowcę za stworzenie niebezpieczeństwa.

(fot. nadesłane)

29 komentarzy

  1. arnold
    Odpowiedz

    Problem to jest z dziadostwem i tym ze PKP nie potrafi wyegzekwować od wykonawcy zeby założył normalnie działajace urządzenia a nie jakiś wiecznie psujacy się chłam .A kierowcom się nie dziwię że wjezdzją mimo sygnalizacji ,skoro wczesniej notorycznie się to psuło i sygnalizowało pociąg którego nie było .

    1. Zenek
      Odpowiedz

      Gdyby był dróżnik takich problemów by nie było. Ale ktoś z chytrości go zwolnił.

      1. 8888
        Odpowiedz

        Gdyby matoły mieli mózg, też nie !!! Jak *** można nie widzieć pulsującego przez 12s czerwonego??!! Może powinien pociąg ich rozjeżdżać…?

  2. tytus
    Odpowiedz

    I co w tym dziwnego że wjedzają ? skoro wczesniej co chwila się zamykał bez potrzeby ?

  3. Kat
    Odpowiedz

    I mandat 500 to 2 raz nie wjadą! Ci idioci też jeżdżą na czerwonym pewnie notorycznie…ale i z takimi się walczy…kamerka nawet na kasku!

    1. Zenek
      Odpowiedz

      ORMOwanie to nie powód do dumy!

  4. Obiektywnie
    Odpowiedz

    Co najmniej 500 plus kasować,, od łba”, nagłaśniać, i dzicz się nauczy.

    1. Krzysztof
      Odpowiedz

      Sygnalizacja uruchamia sie okolo 20sek przed rozpoczeciem zamykania szlabanu. Czesto jest tak ze szlaban jest zamkniety przez 10-20 min a pociag nie jedzie. A wiec lokalni kierowcy nie wiedzą czy przejazd jest zepsuty czy tak dziwnie dziala. Efekt: powoli wjezdzają. Na tym przejezdzie widocznosc jest bardzo slaba, a wiec to trwa dlugo. Kolejny efekt jest taki jak opisano w artykule. Przyczyną jest zle zaprojektowany uklad sterowania pracą przejazdu a nie wina kierowcow!

    2. Zenek
      Odpowiedz

      A nie lepiej zatrudnić dróżnika. Że skąpstwa go zwolniono to są takie sytuacje.

      1. 8888
        Odpowiedz

        Kwity brać matołom a nie dróżnika zatrudniać do niańczenia ich na przejeździe !!

      2. Jocker
        Odpowiedz

        Oczywiście, że nie lepiej. Jak matoły nie rozumieją sygnalizacji, to zabierać kwity. Dróżnik musi myśleć za kmiotów?

        1. Zenek
          Odpowiedz

          To lepiej niech ktoś zginie przez zawodna elektronikę.. Szok że ktoś tak myśli!

          1. Panicz

            Szok, że ty tak myślisz! Chyba to twoje „oprogramowanie” jest zawodne, bo elektronika działa tak jak powinna, tylko jełopy olewają sygnały.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy