Wczoraj policjanci z Parczewa otrzymali zgłoszenie o kradzieży sadzonek borówki z pola w miejscowości Jasionka. Sprawcy kradzieży z miejsca zdarzenia odjechali furmanką. Na miejsce natychmiast udał się patrol policji.
Funkcjonariusze na drodze wojewódzkiej zauważyli opisywany zaprzęg, którym uciekało dwóch mężczyzn w kierunku Komarówki Podlaskiej. Jak się okazało drewnianym wozem poruszało się dwóch braci. W furmance mężczyźni mieli skradzione sadzonki. Jeden z braci odpowiadał będzie za kradzież. 57-latek dostał mandat w wysokości 500 złotych.
Co więcej, woźnica miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. 63-latkowi grozi teraz kara aresztu lub grzywna.
(fot. pixabay.com)
18 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ale koń był trzeźwy.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wiesz ile koń by musiał wypić przy jego masie żeby mu wykazało ??
Co najwyżej był w stanie „po spożyciu” 😉
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wierzchem mieli by szansę. 😉
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A koń ? Czy koń był trzeźwy?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Extra folklor.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kurka wodna dziki zachód 🙂
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gang Olsena. Ale tak serio to sto razy wole takich typów niż pijaków za kierownicą albo gości, którzy na nawet najszerszych skrzyżowaniach tną na czerwonym, bo może się uda.