Wtorek, 28 maja 202428/05/2024
690 680 960
690 680 960

Święta spędzili w kolejce do lekarza. Dzieci płakały, rodzicom puszczały nerwy

Wielogodzinne oczekiwanie na przyjęcie do lekarza okazało się smutną rzeczywistością dla osób, którym przyszło w święta skorzystać z pomocy medycznej. Jak wyjaśniają pacjenci, winne są szpitale, które nie zapewniły odpowiedniej ilości lekarzy.

Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować – te słowa były chyba jednymi z najczęściej używanych w ostatnich dniach w miejscach, gdzie pacjenci mogli liczyć na pomoc medyczną. Jak co roku w okresie świątecznym punkty, które pełnią dyżur w nocy oraz dni wolne od pracy, przeżywały prawdziwe oblężenie. Katar, kaszel, gorączka, bóle żołądkowe, to głównie na tego typu dolegliwości uskarżali się pacjenci. Jednak, aby dostać się do lekarza, trzeba było odstać w kolejce nawet około sześciu godzin.

Nasi czytelnicy alarmowali, że święta musieli spędzić w kolejce do lekarza.

– Jak to jest możliwe, że w największym mieście w tej części kraju, na ponad 340 tysięcy mieszkańców czynne są tylko trzy miejsca, gdzie można uzyskać pomoc lekarską. Co więcej, w każdym przyjmuje tylko po jednym lekarzu. Kolejki są ogromne, ludziom puszczają nerwy. Jak tak można traktować osobę chorą, która wymaga pomocy, a skazuje się ją na wielogodzinne oczekiwanie w kolejce – skarżyła się pani Iwona.

– Przyjechałam z dzieckiem do szpitala przy ul. Biernackiego, kolejka taka, że jak nas poinformowano, trzeba czekać kilka godzin. Do tego wśród dzieci, które kaszlą i kichają, a więc roznoszą wokół kolejne zarazki. Pojechaliśmy więc szukać pomocy w innych miejscach, niestety wszędzie sytuacja była podobna – napisała pani Monika.

Z kolei pan Krzysztof pomocy dla gorączkującego syna postanowił szukać w izbie przyjęć Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego przy ul. Gębali w Lublinie. Sytuację jaką tam zastał określił słowem „Tragedia”. Aby dostać się do jedynego lekarza jaki przyjmował, musiał odstać w kolejce ponad pięć godzin, a małych pacjentów wciąż przybywało. Inni czytelnicy wskazywali, że w mniejszych miejscowościach łatwiej było się dostać do lekarza, gdyż tam kolejek praktycznie nie było.

Jak wyjaśniał pan Michał i pani Renata, wyraźnie dało się odczuć, ze strony lekarza niezrozumiały żal do pacjenta z powodu jego dyżuru w święta.

(fot. nadesłane)
2017-12-26 19:17:26

192 komentarze

  1. Byłem z córką w Wigilię o 10:30, kolejka na minimum 3 godziny stania, dzwoniłem na biernackiego – info, że kolejka na minimum 5 godzin czekania…. cudem udało mi się znaleźć prywatnie lekarza za 200 zł na wizytę ale lepsze to niż ten sajgon – jedna wielka pomyłka i trzeba to koniecznie zmienić !!!!!!!!!!!!!!!!!!

  2. To jest efekt DOBREJ ZMIANY, która miała miejsce parę miesięcy temu. Środowisko medyczne odrazu zwróciło uwagę na fakt zmniejszenia liczby miejsc nocnej i świątecznej opieki. Ale tak to jest kiedy rząd uważa że wie lepiej…

  3. DALEJ SUWERENIE GŁOSUJ NA TĄ PISOWSKĄ BANDĘ ludzie kiedy się obudzicie

  4. PO czy PiS to nic na lepsze nie zmienia się. 26 XII też byłam z mężem na Biernackiego, lekarza długo nie było – wizyta domowa, więc pojechaliśmy na Kraśnicką. Kolejka długa, ale po około 4 godz. dostaliśmy się do lekarza. Były też przerwy-15min, 35 min. Niemal wszyscy pacjenci z wyrozumiałością czekali. Pomijając to, że prawie każdy z gorączką, kaszlący. Horror! Ale za to wszystko należy winić rząd i NFZ, bo to NFZ wyznacza limity, ilość lekarzy na dyżurze. A pobory pracowników NFZ są niemałe. Po co ten „twór”? Pamiętam czasy kiedy był ZOZ i było dużo łatwiej dostać się do lekarza. NFZ wyznacza np. terminy i limity rejestracji na zabiegi. Już czterokrotnie byłam u lekarza po skierowanie i nic. A jak jest dzień rejestracji to od godz. 3.00 stoją ludzie w kolejce (Jaczewskiego). Ale za pieniądze od razu mają miejsce na zabiegi. Jeśli chodzi o lekarzy, cenię ich pracę. Ale niech nie żądają coraz więcej i więcej. Zarabiają dużo. W tym samym czasie mają kilka etatów (spotkałam się z tym, że lekarka telefonicznie była poszukiwana). Przesadzają, inne zawody też są nie mniej ważne. A większość ludzi zarabia mało. Lekarz nie funkcjonowałby bez piekarza, sprzątaczki, nauczyciela itd. Ceńmy też innych. A NFZ rozwiązać!

  5. Co wyjecie,zamiast cieszyć się z wolności,tle pomników przeklętych,modłów na każdym kroku,fałszywych życzeń już najedliście się,zapytajcie episkopat jak żyć,rząd z łysym hrabio ,,robi,, wam dobrze w wy ciągle się czepiacie latać w święta po doktorach zamiast się modlić eh

  6. mOże nie żal lekarza tylko zwyczajne ludzkie zmęczenie.. … lekarz też bywa wyczerpany, zmęczony, czasem zły

  7. Martusiu. Ot baba. Nie płacz. No już , nie maż się. Wstyd. Ludzie patrzą, będą się śmiali. Pamiętaj ,chłopaki nie płaczą!

Wiadomości z info112