Wczoraj Fundacja Na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt EX LEGE otrzymała zgłoszenie z III Komisariatu Policji, z którego wynikało, że w salonie groomerskim przy ul. Sierpińskiego znajduje się skrajnie zaniedbany pies rasy York. Prezes Fundacji udała się na miejsce i zastała małą sunię w tragicznym stanie.
– Masa kołtunów, brud, smród i co najgorsze, guz wielkości pomarańczy oraz martwica ucha, które odpadło w trakcie próby oczyszczenia psa z kołtunów. Brakuje również małej części drugiego ucha, która prawdopodobnie odpadła wcześniej. Sunia ma również objawy neurologiczne, świerzb, wysięk z oczu i zaawansowane zapalenie uszu. Dodatkowo wszystkie zęby są w całości pokryte kamieniem. Sunia jest apatyczna. Stworzenie wyraźnie cierpi – relacjonuje Marta Włosek prezes Fundacji Na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt EX LEGE.
Zabezpieczony pies, obcięte kołtuny i fragment ucha będą stanowić dowody w sprawie. Należy zaznaczyć, że kołtuny ważą 0,4 kg, zaś sam pies z guzem raptem 2 kg.
– To nie pierwszy raz, kiedy pies trafił do salonu. Około roku temu ta sama suczka została przyprowadzona przez właścicielkę w podobnym stanie do salonu. Już wtedy groomerka upominała właścicielkę, co do zaniedbań zwierzęcia. Dzięki prawidłowej reakcji pracowników salonu pies właśnie trafił do kliniki. Mamy nadzieję, że sunię uda się uratować. Rokowania są złe – dodaje prezes Fundacji.
Sprawą zajmują się policjanci. Jeżeli chcecie wspomóc leczenie suczki, można wesprzeć działania Fundacji dokonując wpłaty bezpośrednio na konto z dopiskiem „Czika”:
Bank Pekao S.A. 85 1240 2500 1111 0010 6577 4129
przelewy zagraniczne:
IBAN / BIC PL 85 1240 2500 1111 0010 6577 4129
SWIFT: PKOPPLPW
PayPal: [email protected]
[facebookVideo https://www.facebook.com/fundacjaexlege/videos/604183530256108/]







(fot. wideo Fundacja Na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt EX LEGE)
36 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Chyba nie taka zła ta właścicielka skoro była z psem u gromera. Bo ja ze swoim w życiu nie byłem.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Chyba ludzie dobrze robią, kiedy idą do lekarza z guzem wielkości pomarańczy. Niektórzy wcale tam nie chodzą