O zaostrzeniu protestu poinformował Jarosław Niemiec, przewodniczący Związku Zawodowego „Przeróbka” w Lubelskim Węglu „Bogdanka”. Strona społeczna zarzuca kierownictwu lekceważenie postulatów pracowniczych oraz brak rozmów z przedstawicielami mającymi kompetencje do zawierania porozumień.
Związkowcy pozostali w budynku zarządu. Oczekują przyjazdu przedstawicieli właściwego ministerstwa i rozpoczęcia negocjacji, które przyniosą konkretne rozstrzygnięcia.
Gwarancje zatrudnienia i spór o wynagrodzenia
Głównym postulatem protestujących jest ochrona pracowników w okresie transformacji energetycznej. Oczekują szczegółowego planu funkcjonowania Bogdanki, wskazania źródeł finansowania proponowanych rozwiązań oraz gwarancji zatrudnienia. Zarzucają zarządowi błędne planowanie przyszłości kopalni i przenoszenie konsekwencji tych decyzji na załogę.
Według informacji przekazanych przez stronę związkową pracownicy od dwóch lat nie otrzymują podwyżek. Związkowcy twierdzą również, że spółka nie zrealizowała porozumień płacowych na lata 2025–2026, uzasadniając to niewykonaniem planu produkcyjnego.
Podnoszą przy tym zarzut nierównego traktowania załogi i zarządu. Wskazują na informacje o pobraniu przez zarząd pełnego wynagrodzenia za 2025 rok, których — według ich relacji — kierownictwo nie zakwestionowało.
— Nie ma zgody na to, by pracownicy płacili za błędy zarządzających ani ponosili koszty transformacji bez odpowiedzialności za jej skutki społeczne — podkreśla Jarosław Niemiec.

Dodatkowe zmiany i możliwa blokada wywozu węgla
Jedną z dotychczasowych form protestu jest rezygnacja z dobrowolnej pracy produkcyjnej w dni wolne.
— Pracownicy nie zgłaszają się do dobrowolnej pracy produkcyjnej w dni wolne. Praca ta ma istotne znaczenie dla realizacji planu produkcyjnego kopalni — przekazuje Jarosław Niemiec.
Związkowcy zaznaczają, że odmowa dodatkowych zmian nie oznacza porzucenia obowiązków. Kwestionują również organizowanie weekendowej pracy z udziałem podmiotu zewnętrznego, wskazując na możliwość obchodzenia ograniczeń wynikających z prawa pracy. Jest to zarzut strony związkowej.
Jeżeli postulaty nadal będą ignorowane, protest może zostać zaostrzony. Wśród rozważanych działań związkowcy wymieniają blokadę torów i wstrzymanie wywozu węgla z Bogdanki. Na tym etapie przedstawiają je jako możliwe kolejne kroki.
Pejo: potrzebne są decyzje dotyczące przyszłości kopalni
Do sytuacji w Bogdance odniósł się poseł Bartłomiej Pejo, obecny na miejscu, wśród protestujących. W jego ocenie wspólne stanowisko organizacji związkowych pokazuje skalę obaw o przyszłość zakładu.
— Bogdanka to gospodarcza perła Lubelszczyzny, tysiące miejsc pracy i ważny filar bezpieczeństwa energetycznego Polski. Górnicy nie domagają się przywilejów. Domagają się szacunku, uczciwych zasad i wiarygodnej odpowiedzi na pytanie, co dalej z ich zakładem. Stoję po ich stronie i nie odpuszczę tej sprawy — deklaruje parlamentarzysta.
Pejo przypomina o wcześniejszym powołaniu zespołu parlamentarnego do obrony lubelskiego węgla, składanych interpelacjach i organizowanych konferencjach prasowych. Obecny protest ocenia jako konsekwencję wielomiesięcznego braku przekonujących odpowiedzi dotyczących dalszego funkcjonowania kopalni.
Poseł wskazuje na brak — w jego ocenie — spójnej strategii zapewniającej spółce stabilność finansową. Zwraca też uwagę na relację kosztów wydobycia do cen sprzedaży.
— Jeżeli koszty wydobycia przewyższają cenę sprzedaży, nie da się budować przyszłości kopalni kolejnymi komunikatami o dialogu. Potrzebne są konkretne decyzje dotyczące warunków sprzedaży węgla, finansowania inwestycji i miejsca Bogdanki w polskiej energetyce. Nie można oczekiwać, że za błędne decyzje i brak strategii zapłacą pracownicy oraz cały region — podkreśla.

Apel o przyjazd premiera i ministrów
Parlamentarzysta krytykuje nieobecność przedstawicieli rządu w kopalni. Zarzuca również zarządowi Bogdanki, Enei i właściwym ministerstwom przerzucanie się odpowiedzialnością.
— Dialog społeczny nie może być pustą formułką w pismach prezesów. Premier i odpowiedzialni ministrowie powinni przyjechać do Bogdanki, usiąść z pracownikami przy jednym stole i przedstawić plan wraz z terminami oraz wskazaniem osób odpowiedzialnych za jego realizację. Załoga ma prawo wiedzieć, na czym stoi — zaznacza Pejo.
Poseł zwraca uwagę, że przyszłość zakładu dotyczy także firm współpracujących z kopalnią, ich pracowników i rodzin. Apeluje o solidarność mieszkańców oraz samorządów regionu z protestującą załogą.
— Nie pozwolimy, aby polityczna bierność i brak odpowiedzialności przekreśliły dorobek pokoleń. Cała Lubelszczyzna powinna stanąć murem za swoimi górnikami. Bogdanka potrzebuje przyszłości, a nie kolejnych wymówek — podsumowuje Bartłomiej Pejo.
Źródło: Bartłomiej Pejo/Związki zawodowe w LWB