We wtorek w Zakładzie Medycyny Sądowej w Lublinie przeprowadzona została sekcja zwłok noworodka, który został znaleziony w piecu jednego z domów w Majdanie Kozłowieckim koło Lubartowa. Śledczym najbardziej zależy na ustaleniu, czy dziecko urodziło się żywe, czy też martwe. Zatrzymana przez policjantów matka dziecka zapewnia, że nie dawało ono oznak życia.
Biegłym nie udało się jednak tego ustalić. Dlatego też przeprowadzone zostaną kolejne badania. W tym przypadku na wyniki jednak trzeba będzie poczekać około czterech tygodni. Wiadomo jednak, że noworodek płci żeńskiej był w pełni rozwinięty. 21-latka przebywa w policyjnym areszcie, podczas przesłuchania przyznała się do usiłowania spalenia własnego dziecka. Nie przyznała się z kolei do jego uśmiercenia.
Przypominamy, w sobotę policja została powiadomiona przez ojca kobiety, że w jej pokoju, w piecu znajdują się częściowo nadpalone zwłoki noworodka. Kobieta miała urodzić dziecko w nocy ze środy na czwartek w łazience. Następnie owinęła noworodka ręcznikiem i ukryła w palenisku. W piątek rozpaliła w piecu, starając się spalić zwłoki. Następnego dnia wraz z partnerem udali się na przyjęcie weselne do znajomych. Tam też zostali zatrzymani.
Studentka jednej z lubelskich uczelni tłumaczyła, że wstydziła się ciąży, w którą miała zajść niedługo po tym, jak zaczęła się spotykać ze swoim partnerem. Nie chciała się przyznać rodzinie, że spodziewa się dziecka.
(fot. lublin112)
2018-07-03 18:15:31
23 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ustalmy jedną rzecz. Ukrywała ciążę, rodziła po kryjomu, więc jej planem od początku było zabójstwo dziecko. Martwy poród brzmi jak plan awaryjny, gdy sprawa wyszła na jaw. A szacunek należy się rodzicom tej „matki’, za poinformowanie policji o zbrodni.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie można by teraz dla tego zwyrodnialca rozpalić pieca???