Ekolodzy: „Hibernujące chomiki są poważnie niepokojone”
Kwestia ochrony chomika europejskiego pojawiła się w związku z prowadzonymi pracami budowlanymi, obejmującymi m.in. wycinkę drzew i krzewów na terenie inwestycji. Towarzystwo dla Natury i Człowieka alarmuje, że na działce od dwóch lat potwierdzano występowanie przedstawicieli tego gatunku. Organizacja skierowała do inwestora oraz instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska pismo wzywające do natychmiastowego wstrzymania działań mogących zagrozić zwierzętom.
– W związku z rozpoczęciem prac dotyczących inwestycji Północna 31 w Lublinie, wzywamy Państwa do natychmiastowego powstrzymania się od wszelkich działań skutkujących łamaniem przepisów prawa związanych z ochroną krytycznie zagrożonego gatunku, jakim jest chomik europejski – podkreśla Krzysztof Gorczyca z Towarzystwa dla Natury i Człowieka. I dodaje: – W czasie obserwacji i inwentaryzacji chomika europejskiego na tym obszarze przeprowadzonej na przestrzeni 2 lat potwierdzono, iż na przeznaczonej do zabudowy działce występują osobniki wyżej wymienionego gatunku, o czym informowaliśmy Państwa w piśmie z dn. 14.01.2025.
Zdaniem ekologów podejmowane działania mogą prowadzić do celowego i zamierzonego zagrożenia życia chomików, które obecnie znajdują się w okresie hibernacji.
– Hibernujące obecnie chomiki przez ostatnie kilka dni są poważnie niepokojone – alarmuje Gorczyca, dodając, że firma realizująca inwestycję narusza m.in. Dyrektywę Siedliskową 92/43/EWG oraz Ustawę o ochronie przyrody. – Planowane dalsze prace budowlane mogą wypełniać znamiona przestępstwa m.in. z art. 181 §1 Kodeksu Karnego, za które przewidziana jest kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 – przestrzega.
Jednocześnie organizacja ekologiczna deklaruje gotowość do współpracy przy odłowie i przesiedleniu chomików w bezpieczne miejsce. Zastrzega jednak, że nie będzie to możliwe aż do zakończenia okresu hibernacji.
– Odpowiedzialność za jedną z najważniejszych populacji najszybciej wymierającego gatunku polskich ssaków wymaga współpracy administracji, samorządów, nauki i biznesu – wyjaśnia Krzysztof Gorczyca
Inwestor: „Nie mamy kompetencji do badania fauny”
Do zarzutów odniosła się firma LUK, odpowiedzialna za realizację inwestycji. Przedstawicielka przedsiębiorstwa w przesłanym do nas mailu zapewnia, że wszystkie działania są zgodne z przepisami i wcześniejszymi decyzjami administracyjnymi.
– Firma LUK realizuje inwestycję zgodnie z przepisami i poszanowaniem otoczenia, jednak nie posiada plenipotencji do badania występowania gatunków zwierząt, w tym chomika europejskiego – wyjaśnia Natalia Sikorska. Podkreśla, że na tym terenie wcześniej realizowano inne projekty, jak budowa stacji transformatorowej czy zbiornika retencyjnego, a w dostępnych dokumentach nie pojawiły się informacje o zagrożonych gatunkach. – Jeśli jednak takie zostaną odnalezione i udokumentowane, jesteśmy otwarci na współpracę z ekologami – dodaje.
Urząd Miasta: „Obowiązek uzyskania decyzji spoczywa na inwestorze”
Do sprawy odniosły się również władze Lublina. Jak informuje Anna Czerwonka z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin, inwestycja otrzymała decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach już w 2020 roku.
– W trakcie prowadzonego postępowania nie stwierdzono w tym obszarze występowania gatunków chronionych – wyjaśnia Czerwonka. Zaznacza jednak, że w przypadku wykrycia takich zwierząt, konieczne będzie uzyskanie specjalnych zezwoleń. – Zgodnie z obowiązującymi przepisami, to na inwestorze spoczywa obowiązek uzyskania decyzji oraz relokacji zwierząt – podkreśla.
Władze miasta zwracają również uwagę, że Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska oraz Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, jako odpowiednie instytucje, zostały poinformowane o możliwym występowaniu chomika europejskiego na terenie inwestycji.
– W wydanej decyzji zaznaczono jednak, że w przypadku stwierdzenia w trakcie prowadzonych prac obecności gatunków chronionych, na które inwestycja może bezpośrednio oddziaływać, konieczne będzie uzyskanie stosownej decyzji derogacyjnej, wydawanej na podstawie art. 56 ustawy o ochronie przyrody przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska bądź Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, w zależności od rodzaju wykonywanych czynności. W związku z tym, w przypadku stwierdzenia na terenie inwestycji gatunków chronionych, organem właściwym do wydania stosownych zezwoleń jest RDOŚ w Lublinie lub GDOŚ, które podobnie jak Urząd Miasta Lublin otrzymały do wiadomości pismo Towarzystwa dla Natury i Człowieka skierowane do inwestora z informacją o możliwości występowania gatunku zagrożonego na terenie prowadzonej budowy – dodaje Anna Czerwonka.
Sprawa w rękach RDOŚ?
Obecnie ekolodzy domagają się wstrzymania prac budowlanych do czasu dokładnej inwentaryzacji terenu i podjęcia działań ochronnych wobec chomika europejskiego. Inwestor zapewnia gotowość do współpracy, ale nie potwierdza dotychczas obecności gatunku na placu budowy. Kluczowe mogą okazać się dalsze decyzje Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która ma kompetencje do wydania ewentualnych zezwoleń na relokację zwierząt.
Spór między stronami pokazuje, jak duże napięcia mogą powstawać na styku inwestycji i ochrony przyrody. Czy uda się wypracować kompromis, który pozwoli na ochronę zagrożonego gatunku, a jednocześnie nie zablokuje realizacji inwestycji? Ostateczna decyzja może należeć do instytucji zajmujących się ochroną środowiska.
20 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
jeden mundry zobaczył szczura i juz afera.
Budowali lotnisko w Port Lublin to był suseł perełkowaty a tu chomik , podobno . hahahaha Polska to stan umysłu
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
zgadza sie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
idąc tokiem myślenia tych ekoterrorystów trzeba zamknąć Sikorskiego a także Solidarności bo tam pełno tych gryzoni! No i wstrzymanie prac polowych w miejscowościach wokół Lublina po tam ich jest tysiące teraz jaki to wymierający gatunek?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To dziadostwo jest wszędzie. W mieście i po za miastem. Robi szkody w ogródkach i atakuje psy.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dokładnie, to nie jest żaden zagrożony gatunek tylko zwykły, pospolity gryzoń i szkodnik.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zwierzę to w 2020 r. zostało wpisane przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody na Czerwoną Listę jako gatunek krytycznie zagrożony.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tak to jest jak szuka się tego szkodnika w oceanach lub na lodowcach.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Sam jesteś gryzoń i szkodnik.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wystarczy kabid,woda oraz pochodnia na długim kijaszku i po problemie.