Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Wojsko zajmie się pobieraniem próbek do badań na obecność koronawirusa. Punkt w Chełmie już przejęty

Na odprawie Ministra Obrony Narodowej z dowódcami Wojska Polskiego i kadrą kierowniczą resortu zapadła decyzja o zaangażowaniu wojska w pobieranie próbek do badań na obecność koronawirusa. Do końca tygodnia armia ma przejąć ok. stu tego typu punktów.

Część z funkcjonujących na terenie całego kraju punktów, w których pobierane są próbki do badań na obecność koronawirusa, zostanie przejętych przez armię. Wszystkie czynności przeprowadzane w nich mają być przez żołnierzy. Ma to na celu odciążenie personelu medycznego, który dzięki temu będzie mógł mocniej skupić się na pomocy pacjentom.

Jak wyjaśniał w środę szef Ministerstwa Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak, do końca tygodnia Wojsko Polskie ma przejąć co najmniej sto tego typu punktów. Na dzień dzisiejszy w całym kraju żołnierze obsługują już 28 takich miejsc, w naszym regionie jest to m.in. Chełm. Działają też 53 mobilne zespoły wymazowe.

Jak wyjaśniają przedstawiciele resortu, już teraz każdego dnia w walkę z koronawirusem zaangażowanych jest kilka tysięcy żołnierzy. Głównie są to zespoły terytorialsów, które m.in. pomagają osobom starszym. Wojsko wspólnie z policją monitoruje też przestrzeganie kwarantanny czy też prowadzi działania mające na celu dezynfekcję miejsc szczególnie narażonych na zakażenia, m. in. domów pomocy społecznej.

(fot. MON)

20 komentarzy

  1. wsedr
    Odpowiedz

    no rychło w czas , lepiej późno jak wcale ale wszystko spóźnione w tym kraju aby stołki im w głowie ….

  2. Nnn
    Odpowiedz

    Teraz będą mieli dna wszystkich ludzi na ziemi, przypisani do numeru.
    Dla systemu będziemy ciągiem cyfr

    1. ee
      Odpowiedz

      Spokojnie. Jak dwóch Kamińskich pomylili, to i ciebie z kimś pomylą.

  3. Tym nas testują
    Odpowiedz

    Metodą rekomendowaną do diagnostyki COVID-19 jest RT-PCR, który umożliwia wykrycie materiału genetycznego wirusa SARS-CoV-2 w wymazie pobranym z nosogardzieli. Z najnowszych badań przeprowadzonych przez naukowców z Johns Hopkins Medicine wynika, że testy RT-PCR na obecność koronawirusa SARS-CoV-2 w co najmniej 20% przypadków dają wyniki fałszywie ujemne. Wszystko wskazuje na to, że w dużym stopniu ma na to wpływ czas wykonania testu.
    Aby oszacować odsetek wyników fałszywie ujemnych, naukowcy przeanalizowali wyniki badań wykonanych metodą RT-PCR z 1330 próbek pobranych z górnych dróg oddechowych. W tej grupie znalazły się zarówno próbki pacjentów hospitalizowanych, jak i tych, którzy przechodzą infekcję w domu.
    Analiza wykazała, że na prawdopodobieństwo uzyskania wyniku fałszywie ujemnego miał wpływ moment pobrania wymazu (czas, jaki upłynął od kontaktu z wirusem). Z badania wynika, że w 1. dniu po ekspozycji na wirusa prawdopodobieństwo wyniku fałszywie ujemnego wyniosło 100%, w 4. dniu zmniejszyło się do 67%, do 8. dnia spadło do 20%, a następnie znów zaczęło rosnąć. Szacuje się, że po upływie około 3 tygodni od kontaktu z nowym koronawirusem prawdopodobieństwo fałszywie ujemnego wyniku osiąga 66%.
    W ocenie naukowców z Johns Hopkins Medicine wirusa nie da się wykryć za pomocą testów RT-PCR w pierwszych dniach po zakażeniu. W związku z tym zalecają oni, aby nie rezygnować ze stosowania środków ochrony osobistej w oparciu o wyniki uzyskane w tym czasie. Optymalny czas na wykonanie badania w kierunku SARS-CoV-2 to, jak się przypuszcza, 8 dni po ekspozycji, co odpowiada około 3 dniom od chwili wystąpienia pierwszych objawów. Ryzyko uzyskania wyniku fałszywie ujemnego jest wtedy najniższe, choć wciąż wynosi 1 na 5. Naukowcy podejrzewają, że tak wysoki odsetek fałszywie ujemnych wyników, poza błędami związanymi z techniką wykonywania badania, ma związek z różnicami w ilości materiału genetycznego wirusa w próbkach oraz różnicami w technikach pobierania próbek.

  4. Obserwator
    Odpowiedz

    COVIDOWY interes kwitnie i wilk syty i owca martwa

  5. QŃ
    Odpowiedz

    Prasa holenderska rozpisuje się o bardzo dużym błędzie tych testów.
    Do 94% jest błędnie pozytywnych a tu robią ile się da a my za to płacimy i płacić będą kolejne pokolenia.
    W 2010 nikt nie robił testów na grypę a mutacja była o wiele gorsza od covid.
    Świńska grypa miała być taka groźna i jakoś rozeszło się po kościach.
    Niech dadzą spokój z robieniem tych testów. To prowadzi tylko do całkowitej zapaści społecznej i gospodarczej.
    Zachorowań na covid tym nie zmniejszą.

    1. kissmygrass
      Odpowiedz

      „Do 94% jest błędnie pozytywnych”

      Źródło tej rewelacji poproszę.

  6. .
    Odpowiedz

    Po co te testy. Nie lepiej uznać że każdy jest chory? Kasa w błoto

    1. ha ha
      Odpowiedz

      Zapytaj eksperta mario, on wie wszystko. Zna sie nie nie tylko na tresowaniu psów.

      1. mario
        Odpowiedz

        Nie ośmieszaj się jeszcze bardziej. Ludzie przez brak opieki lekarskiej będą masowo umierać. Przestań bredzić. Nie widzisz co się dzieje czy zaklinasz rzeczywistość ?

  7. Moni
    Odpowiedz

    Myślałam że tylko w filmach tak bywa, zaczyna się zabawa, a naprawdę chorzy ludzie nie mają pomocy.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy