W piątek przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok dla Piotra R., oskarżonego o zabójstwo swojej żony. Sprawa dotyczy wydarzeń, jakie miały miejsce 20 lutego ub. roku przy ul. Gęsiej w Lublinie. Kiedy około godziny 6 Monika R. wyszła z bloku, zauważyła swojego męża. Rzuciła się do ucieczki, chcąc schronić się w budynku. Jednak przy wejściu napastnik dopadł ją i zaczął kluczem do kół zadawać kobiecie ciosy w głowę. Po chwili, nie interesując się jej losem, wsiadł do samochodu i taranując ogrodzenie odjechał w kierunku ul. Jana Pawła II. Świadek zdarzenia powiadomił o wszystkim służby ratunkowe. Kobieta doznała rozległych obrażeń ciała i nie udało się uratować jej życia. Policjanci natychmiast rozpoczęli poszukiwania sprawcy.
Para od kilku lat była w separacji. Wcześniej wspólnie prowadzili gospodarstwo rolne. Mieli dwóch synów. Kobieta odeszła od męża, który źle ją traktował i znęcał się nad nią psychicznie. Z relacji znajomych małżeństwa wynika, że Monika R. nie mogła się z nikim spotykać, pracowała na stacji paliw jednak zarobione pieniądze odbierał jej mąż. Od razu po powrocie z pracy musiała zajmować się gospodarstwem. W końcu nie wytrzymała i odeszła.
Zamieszkała w bloku przy ul. Gęsiej w Lublinie, od dłuższego czasu spotykała się też z innym mężczyzną. Z nowym partnerem chciała ułożyć sobie na nowo życie i znów być szczęśliwa. Jednak Piotr R. nie mógł się z tym pogodzić. Wielokrotnie nachodził żonę starając się wpłynąć na żonę, aby ta do niego wróciła. Co więcej, 41-latka od czterech miesięcy była w ciąży.
Poszukiwania Piotra R. prowadzone były na terenie całego województwa. Jego wizerunek otrzymał każdy z funkcjonariuszy. Mężczyznę udało się odnaleźć w Kraśniku. Strażacy przyjechali do płonącego na parkingu auta, w bagażniku znaleźli poparzonego 47-latka. Po udzieleniu mu pomocy, został śmigłowcem przetransportowany do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej. Miał poparzone drogi oddechowe oraz ok. 20 proc. powierzchni ciała. Jak nas poinformowano, mężczyzna w aucie spędził noc. Kiedy zrobiło mu się zimno, chciał utrzymać wyższą temperaturę w samochodzie. Aby nie wzbudzać zainteresowania mieszkańców uruchomionym silnikiem, zapalił płomień na gazowej butli turystycznej, sam zaś położył się spać w tylnej części auta.
Badania, jakie przeprowadzili biegli lekarze psychiatrzy wykazały jednoznacznie, że Piotr R. w momencie popełniania zbrodni był poczytalny a więc miał pełną zdolność rozpoznania znaczenia czynu jakiego dokonał i kierowania swoim postępowaniem. Obaliło to starania obrońcy, który starał się dowieść, że jego klient działał pod wpływem silnego wzburzenia emocjonalnego. Sad uznał, że mężczyzna winien jest zarzucanego mu czynu i skazał go na karę 15 lat pozbawienia wolności. Piotr R. nie był obecny na ogłoszeniu wyroku.
(fot. archiwum)
20 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zatłukł żonę i dziecko nienarodzone! Miał wiele rzeczy w aucie sugerujących to, że będzie robił coś nie do końca normalnego (butle z gazem) wg mnie to była tylko linia obrony, że zabił w afekcie, a tak na prawdę to planował i powinien siedzieć do końca życia! W USA dostałby czapę!!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
15 lat za umyślne zabójstwo z premedytacją… to tak jak za wyłudzone podatki?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Mamy lewo a nie prawo! Proces powinien trwać godzinę i zakończyć karą śmierci.
Teraz rodzina zamordowanej kobiety i my wszyscy będziemy płacili na chwasta.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
K… mac. Prawo mamy dobre, ale niektorych sedziow trzeba wyslac na jakies dodatkowe szkolenia.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przecież Pan Bozia każe walczyć o każde życie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To takie trochę chore
Uratowali mordercy życie, leczył go w Łecznej
a teraz pójdzie siedzieć na 15 lat i to wszystko za pieniądze podatników bo nie za swoje przecież 🙁
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To nie jest trochę chore. To jest kpina z ofiar, a nie wyrok.