Przejdź do treści
piątek, 9 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Wyprowadziła się zostawiając w mieszkaniu psa. Zwierzę przebywało wiele dni bez wody i jedzenia (zdjęcia)

Z mieszkania dobiegał skowyt psa i drapanie w drzwi. Okazało się, że właścicielka zwierzęcia wyprowadziła się zostawiając je na pastwę losu. 20-latka usłyszała już zarzuty.

fot. policja

W minionym tygodniu policjanci z Puław zostali zaalarmowani, że w jednym z mieszkań na terenie miasta znajduje się pies bez jakiejkolwiek opieki. Sąsiedzi zwrócili bowiem uwagę na dochodzące ze środka piski zwierzęcia i drapanie w drzwi. W trakcie rozmów ustalili również, że mieszkającej tam od młodej kobiety nikt od ponad tygodnia nie widział. W związku z tym zwrócili się o pomoc do funkcjonariuszy.

Sprawą zajęli się policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą. Wspólnie z członkami Fundacji Po Ludzku Do Zwierząt – Przyjazna Łapa udali się na miejsce. Od razu usłyszeli dobiegający zza drzwi skowyt psa, do tego w powietrzu unosił się fetor odchodów.

W pierwszej kolejności podjęta została próba skontaktowania się z najemczynią mieszkania. Kiedy się to udało, ku zaskoczeniu wszystkich, kobieta odmówiła przyjazdu na miejsce. W związku z tym zapadła decyzja o siłowym wejściu do środka, czyli wyważeniu drzwi. Istniała bowiem uzasadniona obawa, że życie psa może być zagrożone.

– W środku zastano zaniedbanego, ubrudzonego w odchodach kundelka. Suczka o imieniu Daisy była wychudzona, zaniedbana, nie miała dostępu do pokarmu i wody. Została zabrana do lecznicy gdzie przeszła badania mające na celu sprawdzenie stanu jej zdrowia. Okazało się, że jest odwodniona i bardzo wychudzona – wyjaśnia komisarz Ewa Rejn – Kozak z Komendy Powiatowej Policji w Puławach.

Policjanci udali się następnie do właścicieli zwierzęcia. 20-latka przyznała, że wyprowadziła się z mieszkania, jednak nie mogła zabrać ze sobą psa. Nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego pozostawiła psa bez opieki. Fundacja postarała się, aby kobieta zrzekła się praw do Daisy. W ten sposób zwierzak trafił pod fundacyjną opiekę i po doprowadzeniu go do zdrowia będzie można rozpocząć proces jego adopcji.

W piątek funkcjonariusze przedstawili 20-latce zarzut znęcania się nad psem poprzez utrzymywanie go w niewłaściwych warunkach bytowania, w stanie rażącego zaniedbania i niechlujstwa, które zagrażały jego życiu i zdrowiu. Kobieta została przesłuchana. Po wykonaniu wszystkich czynności, sprawa trafi do sądu. Za znęcanie się nad zwierzętami, Ustawa o ochronie zwierząt przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 3.

21 komentarzy

  1. Piekarza
    Odpowiedz

    Do pracy w schronisku na 24 godziny na dobę i na 5 lat za darmo i jedzenie raz na tydzień i to tylko suchy chleb i kubek wody.I sama zrobi ze sobą porządek.Zwyrodnialec skąd tacy ludzie się biorą.

  2. Lgn
    Odpowiedz

    Tylko wysoka kara finansowa, dla takich zwyrodnialców więzienie to naturalne środowisko więc szkoda kasy podatników. Trzepać po kieszeni, tak samo z pijakami za kółkiem,

  3. Szok
    Odpowiedz

    Co za potwór z tej niby kobiety… jak można być tak pozbawionym ludzkich odruchów?? Oby NIGDY nie powiła dziecięcia…

  4. Witold Janusz
    Odpowiedz

    Trzy lata? może być, ale bez jedzenia, picia i dostępu do kibla.

  5. noo
    Odpowiedz

    Takiej to trzeba wyciąć jajniki bo jak się rozmnoży to zrobi to samo z dzieckiem.

  6. LU
    Odpowiedz

    Oby dostała wysoką grzywnę min. 20 tyś, żeby głupi kołtyn musiał kredyt wziąć i spłacać. Tylko kara finansowa, żadne więzienie na koszt podatnika.

    1. Bob
      Odpowiedz

      20 tyś to dwa miesiące pracy.

      1. Ręce opadają...
        Odpowiedz

        Powiedz gdzie jest taka praca to chętnie zmienię obecną

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia