Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

W Lublinie ograniczona zostanie częstotliwość koszenia trawników. Ma to m.in. wpłynąć na jakość powietrza w mieście

W tym roku w wielu miejscach na terenie miasta rzadziej będzie można dostrzec ekipy koszące trawę. Zmniejszona zostanie również częstotliwość koszenia.

W przyszłym tygodniu w Lublinie rozpocznie się koszenie miejskich trawników. Ustalone zostały już zasady, na podstawie których firmy wykonujące te prace mają zajmować się zieleńcami. Terminy, w jakich kosiarki pojawią się w poszczególnych miejscach, nie będą przypadkowe.

Wszystko uzależnione zostanie od warunków pogodowych, funkcji terenu i potrzeb, jednak nie tylko. W tym roku miasto postanowiło odejść od intensywnego koszenia całych przestrzeni trawiastych. Do tego wszędzie, gdzie to będzie możliwe, zmniejszona zostanie częstotliwość koszenia.

Całość działań, mających na celu utrzymanie w sposób optymalny terenów trawiastych, nazwano zrównoważonym zarządzaniem trawnikami. Jak podkreślono, ograniczenie częstotliwości koszenia ma bardzo korzystnie wpłynąć na jakość powietrza w mieście. Chodzi o pochłanianie przez trawę znacznych ilości dwutlenku węgla i zanieczyszczeń pyłowych, a także zwiększenie wilgotność powietrza.

Wskazano, iż w upalne letnie dni wysoka, niekoszona trawa poprzez parowanie oddaje większą ilość wody do atmosfery niż nisko skoszony trawnik. Dodatkowo rzadkie koszenie pozwoli roślinom zakwitnąć, dzięki czemu mieszkańcy będą mogli cieszyć się bogactwem kolorów. Nie bez znaczenia jest tutaj również pomoc pszczołom i innym dzikim zapylaczom.

– Trawniki, jako podstawowy element zieleni w mieście, pełnią istotną rolę w kształtowaniu ładu przestrzennego oraz warunków klimatycznych. Aby w pełni wykorzystać ich potencjał, należy w sposób przemyślany podchodzić do zabiegów pielęgnacyjnych, a przede wszystkim racjonalnie kosić. W naszym mieście część trawników będzie utrzymywana w formie naturalnych łąk kwietnych i muraw, część w formie koszonej, co stanowi pewien kompromis. Różne trawniki mają różne potrzeby, stąd kierujemy się określonymi zasadami przy ich pielęgnacji. Rodzaj, zakres i częstotliwość prac będą uzależnione od sytuacji przyrodniczej, warunków pogodowych, lokalizacji i przeznaczenia terenu – mówi Hanna Pawlikowska, Miejski Architekt Zieleni w Lublinie.

Raz w sezonie, a dokładnie jesienią, koszone będą jednoroczne łąki kwietne, które znajdują się w 9 lokalizacjach na terenie miasta. Raz lub dwa razy kosiarki pojawią się w miejscach, gdzie dostrzec można tabliczki „Tu kosimy rzadziej”. Tereny te zostały bowiem wyznaczone na naturalne łąki kwietne. Są to najczęściej rozległe trawniki, skarpy oraz szerokie pasy dzielące jezdnie. W tym roku planuje się je utworzyć na powierzchni około 40 ha.

Dwa lub trzy razy w sezonie mają być koszone przyuliczne trawniki zlokalizowane w miejscach o mniejszym natężeniu ruchu, miejsca przy osiedlowych uliczkach oraz parki i wąwozy. Trzy lub cztery razy zaplanowano koszenie pasów drogowych przy ulicach o dużym natężeniu ruchu, okolice skrzyżowań, ronda, wjazdy i tereny wzdłuż chodników, czy ścieżek rowerowych. Chodzi tu o względy bezpieczeństwa, aby bujna trawa nie utrudniała ruchu ulicznego, kołowego czy pieszego. Wysoka trawa może bowiem ograniczać widoczność, powodując zagrożenie dla kierowców i pieszych.

W kilku miejscach miasta ekipa z kosiarkami pojawi się jeszcze częściej. Chodzi tu o Plac Litewski, plac Kaczyńskiego, Skwer Bartoszewskiego czy Ogród Saski, czyli reprezentacyjne trawniki zlokalizowane w centrum miasta.

(fot. UM Lublin)

45 komentarzy

  1. kowalski
    Odpowiedz

    Parę dni temu chwalono się że zakupili ciągniki no i jak to było w artykule mają latem służyć do koszenia a zimą do odśnieżania co prawda chińskie złomy kupili ale ciekawe po co skoro piszą o ograniczeniach w koszeniu, a zimą będą ograniczenia w odśnieżaniu

  2. Marcin
    Odpowiedz

    He he , i znowu badyle będzie się miało dobrze , półtora metra i więcej , później się rozsieje i będzie jeszcze większe i gęstsze ……rozumiem gdyby rzeczywiście kosili rzadziej czysta trawę ale wszyscy pamiętamy ci rosło w mieście w ubiegłym roku ….

  3. drań
    Odpowiedz

    Ciekawe co za kretyn to wymyślił… Człowieku czy ty zdajesz sobie sprawę jak rozwiną siw kleszcze!!!! Idnityzm.

    1. ropa
      Odpowiedz

      No, bo te kleszcze to się pchają drzwi i oknami, do domów włażą, ludzie we śnie zagryzają.

  4. Ja
    Odpowiedz

    Już rozumiem dlaczego w zimie strażnicy nie jeżdżą kontrolować tych co palą syfem w piecach… Jadąc sami by zanieczyszczali powietrze!!! Eureka!

  5. Ja
    Odpowiedz

    Ja p… Będzie jak rok temu. Haszcze wchodzące na metr na rowerowkę, albo takie na 1,5 m wysokości, zasłaniające wyjazd na główną ulicę (przykładowo JPII)…

  6. Krucjatorek
    Odpowiedz

    Czyli bedzie jak zwykle syf w miescie…

    1. Uk
      Odpowiedz

      Dużo musiało ścieków w Wiśle POpłynąć żeby ludzie zrozumieli gdzie peło tam dno ale jest coraz lepiej poparcie leci na pysk.

  7. Fluffy
    Odpowiedz

    No to komary i kleszcze, bo jak już kasy nie ma na koszenie to wiadomo,hasła tylko brak „zostań w domu, nie zapalaj światła” ???

    1. Ewa33
      Odpowiedz

      zamierzasz spacerować po pasach zieleni między jezdniami?
      może lepiej faktycznie zostań w domu…

  8. Ewa33
    Odpowiedz

    jestem za
    jedno zastrzeżenie, a raczej dwa – trzeba robić dosiewki z roślin kwitnących, zakładać łąki, bo sama trawa kolorowo nie zakwitnie i owadom posłuży w sposób mizerny
    po drugie – należałoby odkaszać chociaż metr od krawężnika, żeby było widać, czy na drogę nie wychodzi jakieś zwierzę
    tyle w temacie

    1. Paw.
      Odpowiedz

      Ewo, słuszne uwagi. To rozsądne stanowisko, ale w przypadku rządzących próżno oczekiwać rozsądku. Wszystko mają przykryć szczytne idee, a mieszkańcy niech sobie jakoś radzą.

  9. Mario
    Odpowiedz

    Przede wszystkim to odetchną alergicy trochę.Jak dla mnie mogliby wszędzie beton zrobić zamiast tych chwastów.

    1. Paw.
      Odpowiedz

      Betonu nie brakuje w centrum miasta, żadna to atrakcja, zwłaszcza podczas upałów. Miasto powinno się zazielenić, ale rozsądnie – przede wszystkim należy zadbać o trawniki, drzewa i przestrzeń publiczną, a nie zostawiać je samopas. Tymczasem drzewa tnie się, jak leci, a w wiele miejskich trawników to oaza śmieci i innych „papierków”. Miasto nie ma w zwyczaju dbać o trawniki, więc woli postawić tabliczkę, że będą one tu i tam rzadziej koszone. Natura sobie radzi doskonale sama, ale nie wiem, czy miasto to najlepsze miejsce do tego, by zapuszczać tu zaniedbane łąki. Każdy widział w poprzednich latach, że nie ma tam pięknych kwiatów, ani choćby jaskrów polnych, a co najwyżej mlecze, babki i chwastnice.

      1. Asia
        Odpowiedz

        Bo jeśli chce się utrzymać określone gatunki kwiatów, to musi być odpowiedni harmonogram koszenia, a nie kiedy popadnie. Jeśli chcemy się pozbyć pewnych gatunków, np. nawłoci, to nie można dopuścić do ich kwitnienia.

  10. Pioter
    Odpowiedz

    Spoko. Znów 1m wysokości trawy z której będzie wyskakiwał pieszy. Brawo Wy.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy