Do sądu został doprowadzony kierowca Opla, który w nocy z soboty na niedzielę na ul. Filaretów w Lublinie spowodował poważny wypadek. Jak już informowaliśmy, przed godziną 1.00, w rejonie skrzyżowania z ul. Urmowskiego, dachował samochód osobowy.
Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że mężczyzna poruszał się w kierunku ul. Głębokiej. Na łuku jezdni stracił panowanie nad pojazdem. Auto uderzyło w słup latarni, przeleciało nad skrzyżowaniem, po czym spadło na dach, uderzając jeszcze w kolejną latarnię.
Samochodem podróżowało dwóch młodych mężczyzn. Obaj byli pijani i trafili do szpitala. Stan jednego z nich jest poważny. Żaden z nich nie przyznawał się do kierowania pojazdem. Policjanci bez problemu ustalili jednak, który z nich siedział za kierownicą. Był to pochodzący z Siedlec student jednej z lubelskich uczelni. Miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie.
Okazało się, że nie posiada on uprawnień do kierowania pojazdami. Zostały mu one zatrzymane rok temu, właśnie za jazdę po pijanemu. Z kolei w tym roku odpowiadał już za to przed sądem. Otrzymał również zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
Teraz sędzia podkreślił, że skoro mężczyzna nic sobie nie robi z poprzedniej kary, tym razem nie będzie już taryfy ulgowej. Orzekł wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Grozi mu teraz do 5 lat pozbawienia wolności.