– Ten telefon zmienił bieg naszego życia. Dowiedziałam się, że zdarzył się wypadek. Podczas kolejnego kursu Norbert dostał ataku padaczki, samochód uderzył w barierki i się zapalił. Wszyscy zgodnie powtarzali, że to cud, że wyszedł z tego bez większych obrażeń. To jednak była tylko zapowiedź tego, co jeszcze przed nami. Wstęp do życiowego zakrętu – tak zaczyna opisywać początek choroby pani Patrycja, żona pana Norberta.
Od tego dnia zaczęły się pobyty w szpitalu, kolejne badania, wizyty u specjalistów. Lekarze intensywnie szukali przyczyny ataku. Początkowo mówiono niewiele. Aż w końcu pewnego dnia, lekarz podał kartkę i wyszedł. Tam wydrukowano wyrok śmierci. Informacja o tym, że Norbert w głowie nosi tykającą bombę zwaliła najbliższych z nóg. Glejak w takim stopniu zaawansowania to pewna śmierć, pisali niektórzy. W tym momencie świat się dla nich zatrzymał.
– Powrót do domu oznaczał tylko jedno: poszukiwanie ratunku. W Polsce dostaliśmy informację, że terapia może złagodzić objawy, ale nie pokona choroby. Norbert bez wahania się na nią zgodził. Kiedy patrzyłam na niego, jak czytał diagnozę, wiedziałam, że zrobi wszystko, by żyć dalej. Byliśmy na skraju, zrezygnowani czekaliśmy na kolejną wizytę w poradni onkologicznej. Właśnie tam poznaliśmy kogoś, kto tchnął w nas nadzieję. Usłyszeliśmy o możliwość poddania się immunoterapii w Niemczech – relacjonuje pani Patrycja.
Terapia, która daje realne szanse na życie to ogromny koszt. Łączna kwota za leczenie to ponad 800 tysięcy złotych.
– Kwota, której nie mamy i nie jesteśmy w stanie zdobyć. Rozpoczęcie leczenia przewidziano na luty. Mamy miesiąc na zebranie ogromnej kwoty. Kwoty, która ojcu mojego dziecka może uratować życie! Błagam o pomoc! – napisała pani Patrycja.
Tutaj prowadzona jest zbiórka pieniędzy:
https://www.siepomaga.pl/dla-
Pod tym linkiem na Facebooku odbywają się licytacje dla Norberta:
https://www.facebook.com/
W imieniu rodziny dziękujemy za okazaną pomoc!
(fot. nadesłane)
15 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jak reagować na takie apele o wsparcie, piękny przykład dał święty JPII.
Otóż wtedy kiedy jeszcze nie był świętym, tylko zwykłym papieżem z watykańskiego okna „wsparł” głodujące w Afryce dzieci, słowami: „Będę się za was modlił”, a potem udał sie do Castel Gandolfo na suty obiad i… został świętym (!)
I w pana intencji będę się modlił panie Norbercie, choć wiem, że nie okrzykną mnie świętym
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„Lekarz podał kartkę i wyszedł” prosze nie robić z siebie ofiary. Zawsze w takich sytuacjach lekarze omawiają takie ciężkie stany. Ale wiem…lepiej to brzmi, że zostalo sie olanym.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Aż przykro się robi, gdzie w kraju tak wielkiego „dobrobytu” trzeba zbierać pieniądze na leczenie człowieka, a „Tadek” na jedno skinienie dostaje miliardy.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
tak uważam