Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Na zakręcie wpadł w poślizg. Peugeot uderzył w latarnię i dachował przy rzece (zdjęcia)

Stracił panowanie nad pojazdem, auto wypadło z drogi, spadło ze skarpy i dachowało. Trzy osoby zostały poszkodowane. Na miejscu pracują policjanci, nie ma utrudnień w ruchu.

Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 22 na al. Solidarności w Lublinie. W pobliżu skrzyżowania z ul. Lubomelską samochód osobowy wypadł z drogi i uderzył w latarnię. Na miejscu interweniowała straż pożarna, zespoły ratownictwa medycznego oraz policja.

Jak wstępnie ustalono, kierujący peugeotem mężczyzna jechał od strony al. Sikorskiego. Na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem. Auto wpadło w poślizg, zjechało na pobocze a następnie uderzyło w słup latarni, spadło ze skarpy i dachowało zatrzymując się w pobliżu rzeki.

W zdarzeniu poszkodowane zostały trzy osoby. Dwie kobiety oraz nastolatek wymagali interwencji medycznej. Na miejscu pracują policjanci, którzy ustalają szczegółowe okoliczności zdarzenia. Nie ma utrudnień w ruchu.

To kolejne tego typu zdarzenie w tym miejscu. Tydzień temu kierująca hyundaiem kobieta straciła panowanie nad pojazdem. Auto wpadło w poślizg a następnie spadło ze skarpy i uderzyło w drzewo. Kobietę przetransportowano do szpitala.

(fot. lublin112)

45 komentarzy

  1. żadnych barier !!!!
    Odpowiedz

    Żadnych barier !!! skoro nie ma żadnych „systemowych ” sposobów na eliminację idiotów z ruchu drogowego ,to przynajmniej dzieki takim „łukom ” i zakrętom co jakis czas wyeliminują się sami ,

    1. zakład pogrzebowy
      Odpowiedz

      o i ot właśnie chodzi, polać mu piwo ! może wsiądzie za stery i bedziemy mieć wreszcie klyenta

  2. ROZSĄDNIE MYŚLĄCY
    Odpowiedz

    Do KIEROWCA BOMBOWCA
    A czy Ciebie kiedyś uczyli jeździć na kursie? Nie sądzę….Twoja nauka jazdy wyglądała zapewne tak że miałeś 20 godz. jazd, a nie 30 (tak jak jest teraz) i z 10-15 godz. ćwiczyłeś manewry na placu (łuk, skośne, prostopadłe,koperta, zawracanie, wzniesienie) zostało ci może z 5-6 godz. na opanowanie miasta. I widzisz teraz jesteś MISZCZEM i znalazłeś od razu przyczynę wypadku….Teraz jest 30 godz. Większość z nich odbywa się w ruchu drogowym, a i kursant o wiele więcej się uczy niż Ty nauczyłeś się kiedyś. A to że często młodzi powodują wypadki wynika raczej i ich „lightowego” podejścia do wszystkiego, brak wyobraźni, i brak świadomości z realnego zagrożenia prowadzenia auta w warunkach pogodowych. Czynników jest bardzo wiele. A kończąc SZKOŁY JAZDY ZAWSZE UCZYŁY JAK ZDAĆ I POD EGZAMIN – TEGO PRZEDE WSZYSTKIM KURSANT OCZEKUJE I WYMAGA PRZYCHODZAC DO SZKOŁY JAZDY. Nikt fizycznie nie jest w stanie w ciągu 30 godzin nauczyć się jeździć w taki sposób, aby przewidywać realne zagrożenia na drodze – to zdobywa się z doświadczeniem. Doświadczenie natomiast zdobywa się dokładnie po chwili, w której Ci było najbardziej potrzebne. Poprostu myślmy za kółkiem a prędkość dostosowujemy do warunków, umiejętności i doświadczenia, i przestrzegajmy przepisów – tylko tyle albo ( dla niektórych) AŻ TYLE.

    1. Kuba
      Odpowiedz

      Ja też robiłem kurs 20-godzinny, na 23-konnym, tylnonapędowym bolidzie produkcji FSM.
      I powiem tyle:
      1. Jeździłem głównie po mieście, na całorocznych Dębicach D124, w bardzo śnieżną zimę.
      2. Po placu jeździłem może 4 czy 5 godzin łącznie.
      3. Z racji znikomego ruchu na ulicach naprawdę JEŹDZIŁEM… teraz wyjedzie kursant ze szkółki na Bronowicach na rondo pod Makro i z powrotem i nie ma pół godziny. Jak ja jeździłem to w godzinę spokojnie można było zjeździć całe miasto od Czubów po Choiny, od Sławina po Głusk.
      4. Instruktor z LOK-u też był instruktorem z krwi i kości, a nie młokosem z nosem w komórce. Kto odwalił jakąś manianę, mógł dostać nawet z liścia po uchu.
      5. Były skrzyżowania, łamane pierwszeństwa i prawdziwe ronda – i dawaliśmy sobie radę. Na całej Zana światła były jedne, przy wyjeździe w Kraśnicką.
      6. Miałem dwie godziny jazdy zamiejskiej. ZAMIEJSKIEJ… a nie „zamiejskiej odbębnionej na Witosa, bo przepisy pozwalają”. Raz byłem w Kraśniku, drugi raz w Puławach. Wyprzedzałem (maluchem!) na trasie ciężarówki w ramach kursu.

      Nie szanowny (nie)Rozsądnie Myślący, teraz uczą zdawać, kiedyś naprawdę uczyli jeździć.

  3. Gelos
    Odpowiedz

    A może chcoaz zrobić bariery energochlonne skoro dbamy o bezpieczeństwo kierowców?

    1. Kuba
      Odpowiedz

      A może wmurować na głębokim fundamencie żelbetowe kloce? Jeździć nikogo nie nauczą, ale przynajmniej Czechówkę ochronią przed wyciekami płynów eksploatacyjnych.

  4. Pomysł
    Odpowiedz

    Pomijając wszystkie czynniki które doprowadzają tam do takich zdarzeń, nie jest możliwe by miasto zainwestowało w tym miejscu w jakieś „mądre” bariery energochłonne? Jeżdżę codziennie tym łukiem i nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego tak wielu ludzi ma tam problem ale życie ludzi ma wiekszą wartość niż szukanie czynnika odpowiadającego za takie zdarzenia. Któryś kolejny incydent skończy sie dachem w rzece i może sie okazac że nie uda sie pomóc ludziom.

    1. zakład pogrzebowy
      Odpowiedz

      nie bariery tylko widły trzeba tam poinstalować albo inne nabijacze thebili, grabarz też człowiek musi za coś dziecka wykarmić

    2. TomaszP
      Odpowiedz

      Lepiej żeby miękko lądowali w krzakach niż wracali na jezdnię po odbiciu się od bariery.

    3. kierowca bombowca
      Odpowiedz

      Nie jesteś w stanie zrozumieć , a ja patrz jestem , na fizykę do szkoły było pod górkę i ma się siano w głowie , jazda samochodem to nie gra telewizyjna i koryguje wszelkie fantazje , no i w końcu obecne szkoły jazdy nie uczą jeździć tylko uczą zdać egzamin , to tyle lektury.

  5. TomaszP
    Odpowiedz

    Dobrze wyszła z progu ale dostała podmuch wiatru w plecy…

  6. gorszysort
    Odpowiedz

    Jak słupy leżą to znaczy że Święta były udane…

  7. ???
    Odpowiedz

    Wystarczy zamontować bariery ochronne , nie uchroni to przed wypadkiem , ale zapobiegnie spadaniu z skarpy .

    1. antycebulak
      Odpowiedz

      a po co zapobiegac spadaniu ze skarpy

  8. gelo
    Odpowiedz

    Ile głąb kapuściany jechał aby tyle nawyczyniać ?

  9. MM
    Odpowiedz

    Ten łagodny łuk już dużo razy pokazał środkowy palec miernotom drogowym. Ile trzeba jechać żeby tam wykotłować? A może opony ch…..owe? Amortyzatory słabe? Zawsze winna jest droga a nie kierowca lub stan auta.

    1. yogi40
      Odpowiedz

      dobry kierowca mając kiepski stan auta czuje to ( tym bardziej gdy to jego auto ) i wie ile można czyli powód jak zwykle – cymbał

  10. Johny
    Odpowiedz

    Trzeba zapytać na jakich oponach było auto bo to moim zdaniem jest bardzo istotne pytanie.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy