W piątek przez większą część dnia, w Muzeum Czynu Bojowego Kleeberczyków w Woli Gułowskiej, trwały zlecone przez prokuraturę czynności mające na celu zabezpieczenie części eksponatów. Policjantów z Łukowa interesowała głównie znajdująca się w pomieszczeniach wystawowych broń palna. Były to w większości znaleziska z ostatniej bitwy września 1939 roku. Wtedy to na polach pod Kockiem, Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”, dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga stoczyła legendarny bój z wojskami Wehrmachtu. To właśnie odnaleziona później broń została umieszczona w Woli Gułowskiej. Co więcej, zbiory były później uzupełniane, nawet przez samych policjantów. Funkcjonariusze z Łukowa znalezioną podczas przeszukania domu 28-latka zabytkową broń przekazali właśnie do tego Muzeum. Były to karabiny produkcji polskiej, niemieckiej i angielskiej, oraz elementy działa przeciwlotniczego i pistoletów.
Jak się teraz okazało, nie wszystkie eksponaty były przechowywane zgodnie z przepisami. Co więcej, broń znajdująca się w domu kultury, nie została pozbawiona cech bojowych i w każdej chwili nadawała się do użycia. Postępowanie w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Łukowie. Policjanci po dokładnym sprawdzeniu eksponatów zabezpieczyli część broni a następnie wywieźli ją z Muzeum. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że znajdująca się w placówce broń przechowywana była niezgodnie z ustawą o broni i amunicji – tłumaczył Marcin Józwik z Komendy Powiatowej Policji w Łukowie. Co więcej, dopatrzono się również, że Muzeum wcale nie jest Muzeum. Żeby instytucja mogła nosić miano placówki muzealnej, musi zostać wpisana do rejestru Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W tym przypadku takiej rejestracji nie było.
Doszło najprawdopodobniej do licznych zaniedbań natury prawnej, o czym przyznaje nawet Dyrektor placówki. Choć eksponaty znajdują się tam od 1989 roku to nikt wcześniej nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń. – Ta broń ma charakter typowo edukacyjny. Znajduje się w naszym muzeum od zawsze i powinna posiadać oświadczenie o tym, że jest pozbawiona cech bojowych. Jednak takich dokumentów nie posiadamy. Po 40 latach ktoś się zorientował, że broń jaką posiadamy znajduje się nie do końca w sposób prawny. Część tej broni dostaliśmy nawet od policji – tłumaczył Karol Ponikowski. Rozpoczęte już zostały procedury, mające na celu uzyskanie wszystkich niezbędnych dokumentów, oraz odzyskania eksponatów.
Jak poinformowało Muzeum, z powodu spraw organizacyjnych, dzisiaj i w niedzielę będzie ono nieczynne.

(fot. Muzeum Czynu Bojowego Kleeberczyków)
2015-02-21 15:44:45
14 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A może komuś zaświtalo w zwojach żeby wykraść jakiś eksponat i do geesu po kasiorkę wskoczyć.Teraz ludziom rożne bzdury do glowy przychodza.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Polska – kraj absurdów i nonsensów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co za kraj…..
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Broń, z której nikt nie miał zamiaru nawet strzału oddać i od razu przestępstwo..