Nie ustaje konflikt pomiędzy mieszkańcami kamienic zlokalizowanych w rejonie Krakowskiego Przedmieścia oraz ul. Kapucyńskiej a właścicielami znajdujących się tam lokali gastronomicznych. Ci pierwsi walczą o ciszę nocną, drudzy chcą zapewniać klientom atrakcje, a tym samym pracować i zarabiać. Tymczasem puszczanie głośnej muzyki w godzinach nocnych przez obsługę lokali, oraz krzyki, burdy i awantury klientów sprawiają, że mieszkańcy nie mogą wypocząć. W wyniku tego, od kilku już lat, obie strony nie mogą dojść do porozumienia.
O sprawie pisaliśmy w maju TUTAJ. Teraz zajęli się nią dziennikarze programu Interwencja w telewizji Polsat.
Jak wyjaśnia 53-letnia Ewa Bembel, która z rodziną w kamienicy przy lubelskim deptaku mieszka już pół wieku, od wielu lat przeżywa gehennę. Dobiegający ze zlokalizowanych po sąsiedzku lokali gastronomicznych hałas, doprowadził ją na skraj wytrzymałości. Tłumaczy, że są noce, w trakcie których śpi zaledwie po 2-3 godziny. Dlatego postanowiła walczyć.
– Mieszkamy tu pokolenie po pokoleniu. Tych restauracji jest coraz więcej. To już naprawdę stało się uciążliwe. To ciągły, nieustający hałas. Fakt, że ludzie chodzą, czasami krzyczą w dzień, to nie jest dla nas problemem. Problemem jest, kiedy zaczynają się krzyki, pijackie śpiewy w nocy – twierdzi Ewa Bembel w rozmowie z „Interwencją”.
Kobieta od trzech lat skrupulatnie dokumentuje to, co dzieje się pod oknami jej i sąsiadów. Wielokrotnie wzywała służby, interweniowała u urzędników, a także zeznawała w sądzie. Niestety do tej pory problem, który dotyczy kilkudziesięciu rodzin, pozostaje nierozwiązany. A lokatorzy obawiają się nawet o swoje bezpieczeństwo.
Więcej w materiale wideo poniżej:
(wideo – Polsat)

49 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
…i czy okna z tych mieszkań bezpośrednio wychodzą na deptak…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To przy deptaku na Krakowskim są w ogóle jakieś mieszkania? Jeśli tak to ciekawe ile i które kamienice i ile rodzin tak mieszka.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Z piwnicy się z łańcucha wyrwałeś?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I słusznie się lokatorzy obawiają. W wielu przypadkach knajpy prowadzą ludzie z układami. Często właśnie z tego powodu „nie da się” nic zrobić z hałasem w nocy. Znajomy ze wsi opowiadał, że i tam nie lepiej. Ktoś zaczyna budowę niby to budynku gospodarczego, a tu bach – pośrodku wsi, wśród nowych domów, pojawia się dyskoteka. Sąsiedzi się skarżą, to robi się z nich pieniaczy i donosicieli, urządza się imprezy typu zlot sołtysów, wiec wiadomo że jest układ z władzą.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zamość Starówka Rynek Wielki to samo, nie daje się żyć i mieszkać.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pod nosem ratusza… ale że ratusz tylko do 15 to ma wyebongo na to co się dzieje w nocy… chyba, że ktoś pomaże sprayem elewację ratusza…