Przejdź do treści
piątek, 9 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Mieszkańcy walczą o ciszę nocną, restauratorzy chcą pracować i zarabiać. Nie widać końca konfliktu na lubelskim deptaku (wideo)

Od kilku już lat trwa konflikt między mieszkańcami kamienic przy lubelskim deptaku a prowadzącymi tam swoją działalność restauratorami. Do tej pory nie udało się znaleźć skutecznego rozwiązania problemu.

Nie ustaje konflikt pomiędzy mieszkańcami kamienic zlokalizowanych w rejonie Krakowskiego Przedmieścia oraz ul. Kapucyńskiej a właścicielami znajdujących się tam lokali gastronomicznych. Ci pierwsi walczą o ciszę nocną, drudzy chcą zapewniać klientom atrakcje, a tym samym pracować i zarabiać. Tymczasem puszczanie głośnej muzyki w godzinach nocnych przez obsługę lokali, oraz krzyki, burdy i awantury klientów sprawiają, że mieszkańcy nie mogą wypocząć. W wyniku tego, od kilku już lat, obie strony nie mogą dojść do porozumienia.

O sprawie pisaliśmy w maju TUTAJ. Teraz zajęli się nią dziennikarze programu Interwencja w telewizji Polsat.

Jak wyjaśnia 53-letnia Ewa Bembel, która z rodziną w kamienicy przy lubelskim deptaku mieszka już pół wieku, od wielu lat przeżywa gehennę. Dobiegający ze zlokalizowanych po sąsiedzku lokali gastronomicznych hałas, doprowadził ją na skraj wytrzymałości. Tłumaczy, że są noce, w trakcie których śpi zaledwie po 2-3 godziny. Dlatego postanowiła walczyć.

– Mieszkamy tu pokolenie po pokoleniu. Tych restauracji jest coraz więcej. To już naprawdę stało się uciążliwe. To ciągły, nieustający hałas. Fakt, że ludzie chodzą, czasami krzyczą w dzień, to nie jest dla nas problemem. Problemem jest, kiedy zaczynają się krzyki, pijackie śpiewy w nocy – twierdzi Ewa Bembel w rozmowie z „Interwencją”.

Kobieta od trzech lat skrupulatnie dokumentuje to, co dzieje się pod oknami jej i sąsiadów. Wielokrotnie wzywała służby, interweniowała u urzędników, a także zeznawała w sądzie. Niestety do tej pory problem, który dotyczy kilkudziesięciu rodzin, pozostaje nierozwiązany. A lokatorzy obawiają się nawet o swoje bezpieczeństwo.

Więcej w materiale wideo poniżej:

(wideo – Polsat)

49 komentarzy

  1. 447
    Odpowiedz

    Za dwa tygodnie wszystko będzie zamknięte.

  2. .
    Odpowiedz

    kiedyś na samo otworzenie knajpy potrzebna była zgoda mieszkańców. poparcie lokatorów potrzebne też było przy głosowaniu koncesji na alkohol. teraz już tego nie ma? ktoś postanawia mieć knajpę i nazajutrz ma?

  3. nowi
    Odpowiedz

    To ja poproszę pozamykać ulice w nocy, bo w nocy samochody jeżdżą i mnie budzą. A, niedaleko mam przystanek, to żeby autobusy jeździły od 7 na tygodniu i od 9 w weekendy, bo też mnie budzą. No i kościoły, też proszę pozamykać bo mnie dzwony denerwują od rana.

  4. Michał.
    Odpowiedz

    Proponuję niech restauratorzy zrobią zrzutkę na wygładzenie mieszkań i okna z wygłuszeniem, żeby znaleźć ultimatum. Albo niech właściciele niech wynajmują mieszkania w deptaku i się przeprowadzą w spokojne części. Też mieszkam w centrum innego miasta i domek letniskowy na wsi załatwia sprawę weekendowych nocy a miałem to samo co w materiale. Współczuję tym ludziom ale jedni chcą pracować a inni też się chcą bawić. Jak zamkniemy wszystko nie będzie niczego.

  5. Mieszkaniec centrum
    Odpowiedz

    Trzeba wziąść kredyt i kupić mieszkanie w tzw sypialnianej dzielnicy Lublina… ale zaraz…. to mieszkanko komunalne więc po co ???:) Tego problemu w taki sposób nigdy nie rozwiąże nawet kolega z lublin112, bo centrum zawsze będzie głośne, imprezowe i gwarne w nocy ! Tak bylo zawsze i będzie zawsze !

    1. ona
      Odpowiedz

      A może by tak wziąć a nie wziąść.

    2. Siurdaczek
      Odpowiedz

      Mieszkałem w centrum na przełomie 80-90 lat i w nocy była cisza i spokój. Jedynie warczące Ikarusy hałasowały, oczywiscie też nie całą noc.

    3. Kumaty
      Odpowiedz

      Mieszkaniec z centrum nigdy takich głupich rad by nie napisał . Pewnie jesteś z wiochy i pracujesz w jednym z tych lokali .

  6. Egon
    Odpowiedz

    Stworzyć getto dla imprezowiczów pod Lublinem i niech drą mordy na polu tam tylko sarny wystraszą.
    A restauratorzy to jakaś gałąż gospodarki? Nalewanie wódy pijanemu gnojowi to działalność gospodarcza?
    Jakby taki przedsiębiorca w cudzysłowie musiał sfinansować koszty interwencji policji i pogotowia w swoim qurwidołku to i rura by zmiękła.

  7. Grzegorz
    Odpowiedz

    Może niech Pani zapracuje i kupi sobie mieszkanie, za darmo od miasta i jeszcze narzeka.

  8. Franio
    Odpowiedz

    Dzicz z miasta niepotrafi się zachować.

  9. Agata
    Odpowiedz

    Jak by rządził PiS e lublinie nie było by takiego bur…….lu.

    1. Podpis elektroniczny
      Odpowiedz

      A tak masz pracę.

  10. Pies
    Odpowiedz

    Zgłaszać na policję zakłócanie ciszy nocnej 100 telefonów co wieczór sprawę załatwi.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy