Po latach poszukiwań poznano tożsamość 14 osób
We wtorek, 27 października, w Pałacu Prezydenckim w Warszawie odbyła się uroczystość wręczenia not identyfikacyjnych rodzinom 14 osób, których szczątki odnaleziono i zidentyfikowano dzięki pracom Instytutu Pamięci Narodowej.
Wśród nich znaleźli się żołnierze podziemia niepodległościowego, ofiary powojennych represji komunistycznych oraz niemieckiego terroru z okresu II wojny światowej. Jednym ze zidentyfikowanych jest podporucznik Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój”, żołnierz Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, którego odnalezienie ogłoszono już wcześniej.
W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele Prezydenta RP, rodziny ofiar oraz zastępcy prezesa IPN: dr hab. Karol Polejowski, dr Mateusz Szpytma i dr hab. Krzysztof Szwagrzyk.
Prezydent RP Karol Nawrocki w liście odczytanym przez ministra Wojciecha Kolarskiego podziękował specjalistom zaangażowanym w wieloletnie poszukiwania.
– Dziękuję zespołowi poszukiwań tajnych miejsc pochówków, stworzonemu w roku 2012 przez profesora Krzysztofa Szwagrzyka. Wspierałem to dzieło, stojąc na czele Instytutu Pamięci Narodowej. Wiem, jakich starań wymaga ono od historyków i archiwistów, archeologów i genetyków. Dziękuję wszystkim Państwu, których wysiłki i wiedza sprawiają, że Rzeczpospolita wypełnia swą powinność względem zamordowanych, zamęczonych, poległych rodaków – napisał prezydent.
Trzy historie związane z Lubelszczyzną
Wśród ogłoszonych nazwisk szczególne znaczenie dla mieszkańców województwa lubelskiego mają losy trzech mężczyzn, którzy działali w strukturach polskiego podziemia i padli ofiarą powojennych represji.
Sierżant Ryszard Pfaffenhausen „Dąb” (1913–1946) urodził się 23 stycznia 1913 roku w Lublinie. Po zakończeniu II wojny światowej mieszkał z rodziną w Andrzejewie, w powiecie ostrowskim. Był żołnierzem Obwodu Armii Krajowej – Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” Zambrów. Pełnił funkcję prezesa 8. kompanii terenowej WiN w gminie Andrzejewo.
Został aresztowany 5 marca 1946 roku pod zarzutem udziału w napadzie rabunkowym. Zaledwie trzy dni później Sąd Okręgowy w Białymstoku, orzekający w trybie doraźnym, skazał go na karę śmierci. Wyrok wykonano 11 marca 1946 roku w białostockim więzieniu.
Jego szczątki odnaleziono w czerwcu 2018 roku podczas prac poszukiwawczych IPN w rejonie cmentarza prawosławnego przy ulicy Gedymina w Białymstoku.
Sierżant Jan Wierzbicki „Ryszard” (1904–1949) pochodził z Kurowa w powiecie puławskim. Przed wojną służył w Policji Państwowej, a podczas okupacji niemieckiej był zaangażowany w działalność wywiadowczą Armii Krajowej w Warszawie.
Po wojnie pracował w Inspektoracie Ochrony Skarbowej. W listopadzie 1948 roku został zatrzymany przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego pod zarzutem szpiegostwa. Trafił do więzienia przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie, gdzie przeszedł brutalne śledztwo.
Zmarł 3 stycznia 1949 roku. Pomimo widocznych śladów tortur jego śmierć oficjalnie uznano za samobójstwo przez powieszenie.
Szczątki Jana Wierzbickiego odnaleziono 8 maja 2025 roku w kwaterze „C” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.
Franciszek Krzymowski „Kurz” (1922–1947) urodził się 22 października 1922 roku w Wygnance w powiecie radzyńskim. W czasie okupacji należał do Armii Krajowej, a po wojnie działał w strukturach Delegatury Sił Zbrojnych i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”.
Choć 4 kwietnia 1947 roku ujawnił swoją działalność przed Powiatowym Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego w Radzyniu Podlaskim, niespełna dwa miesiące później został zatrzymany przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej.
26 września 1947 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie skazał go na karę śmierci. Wyrok wykonano 11 października tego samego roku w więzieniu na Zamku w Lublinie.
Przez dziesięciolecia miejsce jego pochówku pozostawało nieznane. Dopiero 12 kwietnia 2021 roku pracownicy IPN odnaleźli jego szczątki na cmentarzu rzymskokatolickim przy ulicy Unickiej w Lublinie.
„Przywracamy imiona i nazwiska tym, którzy mieli zostać zapomniani”
Do ogłoszenia wyników identyfikacji odniósł się Robert Derewenda, który zwrócił uwagę na znaczenie przywracania pamięci o ofiarach totalitaryzmów.
– Przywracamy imiona i nazwiska tym, którzy mieli zostać zapomniani! – podkreślił.
W swoim wpisie wskazał również na losy trzech osób związanych z Lubelszczyzną i przypomniał, że prześladowania wymierzone w polskie podziemie miały nie tylko prowadzić do fizycznej eliminacji jego członków, lecz także do wymazania ich z pamięci kolejnych pokoleń.
– Jestem wzruszony, gdy w Pałacu Prezydenckim rodziny zamordowanych otrzymują noty identyfikacyjne w imieniu Państwa Polskiego. Polacy zawsze będą pamiętać o swoich Bohaterach! – napisał Robert Derewenda.
Rodziny przez dziesięciolecia czekały na prawdę
Podczas uroczystości wielokrotnie podkreślano, że odnalezienie szczątków i ustalenie tożsamości ofiar ma ogromne znaczenie przede wszystkim dla ich najbliższych.
Zastępca prezesa IPN dr hab. Karol Polejowski zapewnił, że prace poszukiwawcze będą kontynuowane.
– Kontynuujemy wieloletnie wysiłki zmierzające do odnalezienia wszystkich, którzy tracili swoje życie z miłości do Polski. Tę misję będziemy wypełniać w kolejnych latach, z tej misji nikt nie jest w stanie nas zwolnić. To mogę tutaj – wobec rodzin – obiecać – zaznaczył.
Zwrócił się również do młodzieży, w tym finalistów projektu IPN „Łączka i inne miejsca poszukiwań”, którzy uczestniczyli w ceremonii.
– Zapamiętajcie ten dzień, ponieważ uczestniczycie w wyjątkowym momencie. Momencie, który pokazuje, że pomimo upływu dziesiątek lat, są rodziny, które czekały na tę chwilę – i jest państwo polskie, które spełnia swój obowiązek.
O znaczeniu wieloletniej misji poszukiwawczej mówił także dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, jeden z głównych organizatorów działań zmierzających do odnalezienia tajnych miejsc pochówków ofiar represji.
– Dzisiejsza uroczystość to dowód naszej zbiorowej polskiej pamięci, nas wszystkich, o tych, którzy odeszli i jednocześnie świadectwo, że we właściwy sposób rozumiemy pojęcie obowiązku wobec tych, których już nie ma. Obowiązku, który musi być realizowany przez następne lata. (…) Ta niekończąca się misja – misja polskiej pamięci – trwa i trwać będzie – zapewnił.
Bratanek „Roja”: To nie są zwykłe urzędowe dokumenty
Jednym z najbardziej poruszających momentów uroczystości było wystąpienie Marka Dziemieszkiewicza, bratanka podporucznika Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”.
Dowódca oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego zginął 14 kwietnia 1951 roku podczas obławy zorganizowanej przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa w Szyszkach w powiecie pułtuskim. Jego szczątki odnaleziono w czerwcu 2017 roku na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
Przemawiając w imieniu rodzin, Marek Dziemieszkiewicz podkreślił, że przekazanie not identyfikacyjnych ma wymiar znacznie głębszy niż samo urzędowe potwierdzenie tożsamości.
– Te noty identyfikacyjne nie są zwykłym urzędowym dokumentem. Dla nas to świadectwo zmartwychwstania imienia, nazwiska i ludzkiej godności, które miały zostać na zawsze wymazane z kart historii. (…) To symbol nadziei dla tysięcy rodzin w całej Polsce, które nadal czekają na odnalezienie swoich bliskich. (…) Nasi Niezłomni zostali wyklęci, ale nie zginęli na próżno. Ich ofiara, walka za wiarę ojców i wolną Ojczyznę jest jednym z fundamentów, na którym stoi dzisiejsza Polska – mówił.
Poszukiwania prowadzone w Polsce i za granicą
Ogłoszone 27 października identyfikacje są rezultatem prac prowadzonych przez IPN w różnych częściach kraju. Szczątki odnajdywano między innymi w Warszawie, Białymstoku, Radomiu, Rzeszowie, Krakowie, Katowicach i Pomiechówku.
Wśród zidentyfikowanych znalazł się także Franciszek Kozak, żołnierz Wojska Polskiego poległy we wrześniu 1939 roku podczas walk z Niemcami. Jego szczątki odnaleziono w sierpniu 2025 roku podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych we Lwowie-Zboiskach na Ukrainie.
Na liście ogłoszonych nazwisk są również Roman Drewelus, Stanisław Duda „Dziadek”, Stanisław Kossakowski „Ułan”, „Krakus”, Stefan Kulesza „Wilk”, Henryk Machała „Gryf”, „Jaxa”, „Lech”, Marian Rokosza „Trawa”, Wincenty Sobolewski „Przemytnik”, Franciszek Śmieszek „Głaz” oraz Eugeniusz Werens „Pik”.
Prace poszukiwawcze IPN obejmują analizę dokumentów archiwalnych, badania terenowe, ekshumacje i identyfikację genetyczną. Od odnalezienia szczątków do potwierdzenia tożsamości konkretnej osoby często mija wiele lat.
Dla rodzin, które przez dziesięciolecia nie znały miejsc pochówku swoich bliskich, każda zakończona identyfikacja oznacza możliwość poznania prawdy o ich losach, godnego upamiętnienia i pochówku.
Uroczystość w Pałacu Prezydenckim była kolejnym etapem tego procesu. Wzięli w niej udział przedstawiciele rodzin ofiar, Kancelarii Prezydenta RP, instytucji państwowych, wojska, środowisk kombatanckich, Instytutu Pamięci Narodowej oraz młodzież.
Źródło: IPN
2 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
IPN ujawnił nazwiska 14 ofiar terroru… a skąd tyle łaski ?!
Może chcieli wykazać zasadność swego istnienie i brania pieniędzy za nic.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Brakuje imion i nazwisk sędziów którzy wydawali wyroki