Do wypadku doszło w czwartek po godzinie 16 na ul. Rudnik w Kąkolewnicy w powiecie radzyńskim. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o dachowaniu pojazdu osobowego.
Na miejscu interweniowała straż pożarna z Radzynia Podlaskiego i Kąkolewnicy, zespoły ratownictwa medycznego oraz policja. Ze wstępnych ustaleń wynika, że osoba kierująca pojazdem marki BMW straciła panowanie nad autem, które następnie wypadło z drogi i dachowało.
Do szpitala z obrażeniami ciała trafiły dwie osoby. Policjanci ustalają szczegółowe okoliczności wypadku. Droga przez kilkadziesiąt minut w miejscu zdarzenia była zablokowana.
(fot. OSP Kąkolewnica)
24 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie śmiejcie się, tam jest wyjątkowo prosta a tym samym złośliwa droga, która wyrzuca auta do rowu.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To dobre kilka dni temu był artykuł o storetypach BMW
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A ile miałeś dzisiaj dzwonów z udziałem innych aut ? Nie umiesz nawet do tylu liczyć, ale jest BMW jest hejt… Dziennik też pisał o stereotypach może przeczytaj jeszcze raz uważnie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Urazona duma szczesliwego posiadacza bmw(trzeci wlasciciel)
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wypadki się zdarzają ale jak zwykle młodzi imbecyle w bolidach sami się elminują. Tego pokonała prosta droga.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
auto i wszystko jasne bmw
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Stare typy czy jakieś gluty jak zwykle ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przypuszczam że raczej gluty albo ktoś starszej daty lub ktoś kto dopiero nabył auto. Żaden normalny kierowca BMW nie wyczynia takich cudów na prostej drodze.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wyniki okazały się bezlitosne. Potwierdzono bowiem wstępną hipotezę o tym, że wśród posiadaczy Audi, BMW czy Mercedesów jest więcej osób o nastawieniu egocentrycznym, kłótliwych, upartych, nieuprzejmych i uważających siebie za lepszych. Nie jest to jednak kwestia samochodu, a człowieka.