Choć wokół tego zagadnienia narosło wiele obaw i mitów, procedury obowiązujące w Polsce są jasno określone, a scenariusz zakończenia eksploatacji jest elementem projektu już na etapie jego planowania.
Demontaż nie jest opcją – to obowiązek inwestora
Elektrownia wiatrowa nie jest instalacją „na zawsze”. Każda turbina ma określony cykl życia, który kończy się po kilkudziesięciu latach eksploatacji. Zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz zapisami decyzji administracyjnych, obowiązek demontażu instalacji spoczywa na inwestorze, a nie na gminie czy właścicielu gruntu.
Dodatkowo, okres życia turbiny przy jej odpowiednim serwisowaniu może być dużo dłuższy niż okres dzierżawy i turbina, przy obopólnej zgodzie i zawarciu nowej umowy z właścicielem gruntu, może być dalej eksploatowana.
Już na etapie przygotowania inwestycji określa się:
-
zakres demontażu,
-
sposób postępowania z elementami turbiny,
-
zasady przywrócenia terenu do wcześniejszego sposobu użytkowania.
W praktyce oznacza to, że zakończenie eksploatacji jest formalnie zaplanowane, a nie pozostawione przyszłym decyzjom.
Co dokładnie jest demontowane?
Proces demontażu obejmuje:
-
wieżę turbiny,
-
gondolę i łopaty,
-
instalacje elektryczne i towarzyszące,
-
fundamenty, które są usuwane do określonej w dokumentacji głębokości.
Po zakończeniu prac teren jest rekultywowany, a grunt może wrócić do użytkowania rolniczego lub innego, zgodnego z lokalnymi ustaleniami. Właściciel ziemi nie pozostaje z infrastrukturą ani kosztami jej likwidacji.
Recykling zamiast porzucenia
Jednym z częściej powtarzanych mitów jest przekonanie, że turbiny wiatrowe po zakończeniu pracy stają się trudnym do zagospodarowania odpadem. Tymczasem większość elementów turbiny nadaje się do ponownego wykorzystania lub recyklingu. Elementy stalowe i metalowe trafiają do hut i zakładów przetwórczych. Przewody i komponenty elektryczne są odzyskiwane zgodnie z obowiązującymi normami. Technologia recyklingu łopat, choć najbardziej wymagająca, jest dziś standardowym elementem rynku OZE i stale się rozwija.
Demontaż turbiny wiatrowej jest więc procesem technicznym i logistycznym, a nie problemem środowiskowym pozostawionym bez rozwiązania.
– Scenariusz zakończenia eksploatacji jest elementem projektu od samego początku. Demontaż i przywrócenie terenu do użytkowania to obowiązek inwestora, który musi być zaplanowany zarówno formalnie, jak i organizacyjnie. Wynika to zarówno z przepisów prawa, jak i bezpośrednio wpisane jest w treści umów dzierżawy z właścicielami gruntów – podkreśla Kaja Sawicka, Dyrektor Projektów OZE w EnercoNet.
Skąd biorą się obawy?
Wątpliwości dotyczące demontażu turbin często wynikają z:
-
braku wiedzy o tym, że scenariusz likwidacji jest wpisany w projekt,
-
mylenia nowoczesnych instalacji z dawnymi, pilotażowymi rozwiązaniami sprzed lat,
-
obaw, że koszty zostaną przerzucone na samorządy lub właścicieli gruntów.
W praktyce inwestorzy są zobowiązani do zabezpieczenia procesu demontażu na etapie realizacji projektu – zarówno formalnie, jak i finansowo. To element odpowiedzialności, bez którego inwestycja nie mogłaby zostać uruchomiona.
Co po 25–30 latach? Kilka możliwych scenariuszy
Po zakończeniu okresu eksploatacji istnieją dwie podstawowe możliwości:
-
najbardziej prawdopodobny, tj. modernizacja lub repowering, czyli zastąpienie starej turbiny nową – wyłącznie po przejściu pełnej procedury administracyjnej od początku,
-
pełny demontaż i rekultywacja terenu.
Każdy z tych wariantów wymaga odrębnych zgód i nie może być realizowany automatycznie.
Energetyka wiatrowa – podobnie jak każda infrastruktura techniczna – wymaga planowania nie tylko początku, ale i końca inwestycji. W Polsce ten etap jest jasno uregulowany, a praktyka rynkowa pokazuje, że demontaż nie jest „niewygodnym tematem”, lecz standardowym elementem cyklu życia instalacji.
Co istotne, bez zaplanowania pełnego cyklu życia inwestycji – w tym sposobu likwidacji instalacji i przywrócenia terenu do pierwotnego stanu – inwestor nie uzyska decyzji środowiskowej ani pozwolenia na budowę, które są niezbędne do realizacji projektu.
To oznacza, że kwestie demontażu i rekultywacji nie są dobrą wolą inwestora, lecz wymogiem formalnym. Z perspektywy właściciela gruntu kluczowe jest jednak to, aby zapisy umowy precyzyjnie określały zakres odpowiedzialności, terminy oraz zabezpieczenia finansowe na wypadek zakończenia działalności.
Źródło: commplace.pl
42 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Artykuł w pozytywnym świetle stawia wiatraki, jednak próżno w nim szukać konkretów.
O tym że metale można przetopić w hucie wie każde dziecko, ale co z łopatami? Cóż one… no… są przetwarzane standardową technologią. To norma w OZE! Nie ma czego się obawiać!
Czyli może standardowo zakopywane pod ziemią albo zatapiane w Bałtyku żeby nasi potomkowie kiedyś zastanawiali się do czego służyły? Jeszcze tyko wrzucić w zdanie magiczny wyraz „Recycling” no i prymitywny greenwashing gotowy.
O „odpowiedzialności inwestora” nie wypada nawet wspominać w kraju, gdzie państwo z dykty nie potrafi sobie poradzić ze składowiskami opon płonącymi co miesiąc. Inwestor pewnie dostanie gigantyczne 500zł kary za pozostawienie tysięcy ton betonu komuś na polu.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Amerykanie opracowali sposób wykorzystania zużytych łopat wiatrakowych wykonanych z żywic kompozytowych do produkcji żelków spożywczych, pieluch, soczewek kontaktowych itp. jak wiadomo człowiek nie świnia wszystko zeźre.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Produkcja elementów turbiny wiatrowej jest bardzo agresywna dla środowiska a demontaż i utylizacja wielokrotnie większe zagrożenie. Sama eksploatacja to wysokie koszty. Tradycyjne elektrownie są ekonomiczne i przyjazne środowisku bo mają doskonałe systemy oczyszczania spalin.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Artykuł sponsorowany żeby ludziom oczy zamydlić że wszystko jest takie piękne.
Czytałem umowę którą firma proponowała ludziom w Biskupicach i tam jest tyle haczyków że na pewno tak kolorowo nie wyjdzie jak to obiecują.
Zacznijmy od tego że to jest firma pośrednik najczęściej składająca się z 3-4 osób z wkładem 5000zł (można sprawadzić w CIDG)
Proponowali ludziom ok 20tyś/rocznie za korzystanie z gruntu pod wiatrak ale w umowie jest tyle haczyków np. jeżeli właściciel nie wykona w terminie złożenia jakiegoś dokumentu to musi opłacić karę wyższą niż proponowali za rok lub dwa lata korzystania z gruntu,
Firma nie jest zainteresowana zakupem gruntu tylko dzierżawą którą może przekazać innej firmie
Ludzie nie dajcie się dymać!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Montaż turbin wiatrowych w Polsce rozpoczął się pod koniec lat 90. XX wieku. A siedzą tu madrale ahahhahaha że ktoś reklamuje ahahaha
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Eko to były kiedyś drewniane wiatraki a nie te obecne. Jedna firma w USA zaczyna rozdrabniać łopaty wiatraków i używać do produkcji cementu. Reszta łopat jest na wysypiskach a nie w hutach
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Skoro tak pięknie piszą o demontażu i dbaniu o Właściciela to nie będzie przy podpisywaniu umów o dzierżawę gruntu problemu złożyć polisy lub weksla na kwotę gwarantująca demontaż turbiny. 🙂
Czy to tylko reklama i artykuł na zamówienie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Redakcja już od dłuższego czasu ma zielone lewoskręty, żeby przypodobać się obecnej władzy mamiąc ludzi takim artykułami kryptoreklamy zielone bezładu.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„Sztandar Ludu” wiecznie żywy .
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Teraz to się nazywa „Dziennik Wschodni”.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
🤣 Tak, tak, za PiS były komentarze, że my prawaki, teraz lewaki 🤣 🤣. Prosimy się zdecydować.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A dlaczego w Holandii leżą wieże z turbinami po wiele lat
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
wykopać basen fundamentu no eko że niewiem. chyba że eko koparkami będą przywracać teren xD
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
sratatata a jak po 20 latach firma padnie to kto to gowno zdemontuje ?