Przejdź do treści
piątek, 9 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Były europoseł stanął przed sądem. Odpowiada za wyłudzenie ponad 200 tys. euro

Polityk początkowo zapewniał, że są to fałszywe informacje. Groził też pozwami dziennikarzom. Później wydał oświadczenie wskazując, że za błędne rozliczenia ponoszą jego współpracownicy. Stanął przed sądem jako oskarżony.

fot. Polsat News

Przed sądem rozpoczął się proces byłego już europosła PiS Ryszarda Czarneckiego, którego Prokuratura Okręgowa w Zamościu oskarżyła o niekorzystne rozporządzenie mieniem znacznej wartości. Sprawa dotyczy tzw. kilometrówek, czyli zwrotu kosztów podróży. Polityk w sporządzonych i podpisanych przez siebie dokumentach miał deklarować, że mieszka w Jaśle, a śledczy stwierdzili, iż w rzeczywistości faktycznym miejscem zamieszkania była Warszawa. Tym samym wypłacane miał wyższe kwoty.

Z ustaleń śledczych wynika, iż proceder ten trwał od 10 czerwca 2009 roku do 12 listopada 2013 roku. W tym czasie Ryszard Czarnecki złożył 243 wnioski o zwrot kosztów podróży, w których liczba przejechanych kilometrów została zawyżona. Tym samym otrzymał za to 203 167 euro. Prokuratura zaznacza, iż europoseł uczynił sobie z popełnienia przestępstwa stałe źródło dochodu.

Polityk początkowo zaczął straszyć dziennikarzy opisujących ten proceder pozwami twierdząc, iż są to fałszywe informacje. Później jednak przyznał, iż sprawa została już wyjaśniona, a wszystkie środki, o które zwrócił się Parlament Europejski, już dawno zwrócił. Zapewniał też, że nie naraził polskiego podatnika na żadne straty. W odpowiedzi śledczy wyjaśnili jednak, że owszem, oddał on, ale połowę środków, których dotyczy postępowanie.

Z danych wynika, iż podróże służbowe Ryszarda Czarneckiego do Parlamentu Europejskiego były rekordowe. W 243 podpisanych przez niego wnioskach o zwrot kosztów przejazdu miało widnieć łącznie 222 966 km. To tak jakby pięciokrotnie okrążyć ziemię. Jednak jeszcze większe kontrowersje budzą pojazdy, jakimi miał dojeżdżać do Brukseli oraz do Warszawy. Wskazano tu m.in. na chińskie motorowery, ścigacz, ciągnik siodłowy czy też fiat punto. Na liście było 19 pojazdów, z czego część nie istnieje, a właściciele kolejnych zapewniali, iż nie znają polityka i nigdy nie udostępniali mu swoich aut.

Jakby tego było mało, dziennikarze ustalili, iż tak naprawdę europoseł na posiedzenia Parlamentu Europejskiego miał najczęściej udawać się samolotem, gdyż parlamentarzyści nie muszą płacić za bilety, lub też zabierał go kolega. Łącznie uzyskał zaś 854 tys. zł zwrotu kosztów podróży.

Ryszard Czarnecki wydał w tej sprawie oświadczenie. Zaprzeczył doniesieniom zaznaczając, iż on nie sporządzał wniosków, które objęte są śledztwem prokuratury. Tłumaczył, że odpowiedzialność za błędne rozliczenia ponoszą jego współpracownicy. To oni mieli wpisywać dane dotyczące przejechanych kilometrów, pokonanej trasy, jak też wykorzystywanego do tego celu pojazdu. Zapewnił, iż przed sądem udowodni swoją niewinność.

W trakcie pierwszej rozprawy prokuratura podtrzymała swoje stanowisko, co do zarzutów wobec Czarneckiego. Jego obrona usiłowała obalić oskarżenie wskazując, iż nie jest ono zgodne z informacjami z Parlamentu Europejskiego. Bezskutecznie. Były europoseł po raz kolejny zapewnił, że jest niewinny. W swoich wyjaśnieniach wskazał, że pieniądze zostały zwrócone do PE, rozliczenie uznano a tym samym sprawa już dawno została zamknięta. Natomiast niesłusznie pobrane środki określił mianem błędu.

Ryszardowi Czarneckiemu grozi kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

54 komentarze

  1. Many
    Odpowiedz

    Powinien pójść pierdzieć w pasiaki i niech to będzie przestroga dla wszystkich polityków

  2. Brawo ja
    Odpowiedz

    A ten lubelski prokurator który pobierał kilometrówki też odpowie?
    Czy może kolega sędzia dalej sprawy nie rozpatrzył?

  3. Lubelak
    Odpowiedz

    Oj Węgry już czekają

  4. Leosia
    Odpowiedz

    Czarnecki to taki cwaniaczek, który zmienia barwy partyjne jak mu pasuje, te małe świńskie oczka o tym świadczą. Jechać z nim, do kryminału ze złodziejem!

  5. mietek
    Odpowiedz

    Nigdy nie uwierzę by Rysiek mógł coś ukrać lub robić jakieś przekręty . Kilka razy widziałem go na Jasnej Górze , był nawet w Watykanie na audiencji . Dużo kasiorki dawał na Kościół. Dostał odpust zupełny wieczesty. Jest zatem niewinny .

  6. Najek
    Odpowiedz

    To się obatel dorobiłeś

  7. rudypies wonn
    Odpowiedz

    do pudła dziada ale myrchy i resztę też

    1. jasiek
      Odpowiedz

      bronisz swojego, nie? Taki sam jak Ty oszołom i fałszywiec. Sprawa dotyczy tylko jego, ale nie, trzeba kolejny raz błysnąć swoim IQ na poziomie 60. Nie wiem czy wiesz, ale szykują się kolejne zarzuty z tego samego powodu dla złodzieja Rysia. Teraz rozliczenia kilometrówek z PZPN. Robił dokładnie to samo. W roku ponad 80 tys. km. No ale zaraz napiszesz że przecież inni też kradną. Ale wiesz że najgłośniej krzyczą ci co mają najwięcej za uszami? Np. Jarosław o gejach.

      1. jasiek
        Odpowiedz

        PZPS, oczywiście. I wiesz co?.. Janusz a to nie Ty tak trollujesz na tym forum? Prezes zesłał Cię na Lubelszczyznę, no i jakby wszystko się zgadza. Poziom i merytoryka „wypowiedzi”, zranione uczucia do obecnego premiera, bo przecież przynosiłeś kwiaty i czekoladki, ale Cię tam nie chcieli, bo IQ jednak dużo poniżej minimum, daj znać czy trafiłem…

  8. Kierowca 65
    Odpowiedz

    Zięć Hermaszewskiego to musi kilometry robić przynajmniej na papierze

  9. miki
    Odpowiedz

    a myrcha dalej pobiera dodatki?

  10. mc
    Odpowiedz

    Platfus myrcha gdzie mieszka,pobiera kilomettowki kase za mieszkanie w warszawie tak jak jego kwoka…

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia