Przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok dla 20-latka, który odpowiadał za doprowadzenie do katastrofy w ruchu lądowym. Chodzi o wypadek, do którego doszło w marcu ubiegłego roku na ul. Ogrodowej w Chełmie. Szymon C., kierując wówczas toyotą, przewoził aż dziewięcioro pasażerów. Mężczyzna był pijany – miał 2,4 promila alkoholu w organizmie.
W pewnym momencie, pędząc z prędkością co najmniej 130 km/h, stracił panowanie nad pojazdem. Auto wypadło z jezdni na chodnik, uderzyło w słup latarni, a następnie w betonowe ogrodzenie jednej z pobliskich posesji i dachowało. Dwóch 18-latków zginęło na miejscu, sześć osób trafiło do szpitali.
Prokuratura zarzuciła Szymonowi C. umyślne spowodowanie katastrofy. Śledczy wskazywali, że świadomie przekroczył prędkość w obszarze zabudowanym aż o 80 km/h, wsiadł za kierownicę pod znacznym wpływem alkoholu, a dodatkowo przewoził dziewięciu pasażerów, w tym trzy osoby w bagażniku. Wcześniej pojazd miał prowadzić trzeźwy kierowca, którego zadaniem było rozwiezienie uczestników imprezy do domów. Widząc jednak, ile osób wsiada do samochodu, odmówił jazdy. Wówczas za kierownicę wsiadł Szymon C.
Mało tego, kierowca miał również świadomość, że porusza się niesprawnym autem. Wcześniej bowiem pojawiły się problemy z jednym z kół – zaczęło ono wydawać niepokojące odgłosy. Kierowca zajechał więc na stację paliw, gdzie je dopompował.
Później, już po wypadku, biegły stwierdził, że bezpośrednią przyczyną zdarzenia było zsunięcie się opony z koła, spowodowane najprawdopodobniej nagłym spadkiem ciśnienia. Zaznaczył jednak, że gdyby kierowca poruszał się z przepisową prędkością, a auto nie było przeciążone, wówczas bez problemu opanowałby pojazd.
Przed sądem prokurator odczytała akt oskarżenia, zarzucając Szymonowi C. umyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej życiu i zdrowiu dziewięciu osób, prowadzenie pojazdu mechanicznego pod wpływem alkoholu, a także ucieczkę z miejsca zdarzenia. 20-latek wyjaśnił, że przyznaje się do kierowania pojazdem po alkoholu i spowodowania katastrofy. Nie przyznał się jednak do tego, że uczynił to umyślnie, ani do ucieczki z miejsca zdarzenia.
Oskarżony przed sądem odmówił składania zeznań, w związku z czym odczytano te, które złożył podczas przesłuchania w prokuraturze. Wyjaśniał wówczas, że po imprezie ktoś rzucił hasło, aby pojechać nad Zalew Żółtańce. Wszyscy mieli przyklasnąć temu pomysłowi i chcieć jechać. Zapewniał również, że nikt nie wyraził sprzeciwu wobec faktu, że do auta wsiadło tak wiele osób. Twierdził, że wszyscy dobrze się bawili – śmiali się, żartowali, a nawet zachęcali go, aby „przycisnął” i jechał szybciej. Mieli też nagrywać filmiki. Wskazał, że jedynie kolega Igor nie chciał kierować samochodem z tak dużą liczbą pasażerów. Nie wynikało to jednak z obaw o bezpieczeństwo, gdyż sam wsiadł do auta – bał się jedynie utraty prawa jazdy.
20-latek zeznawał, że nie pamięta całego przebiegu zdarzenia. Słyszał huk, potem krzyki, a w pewnym momencie ktoś miał mu powiedzieć, aby uciekał. Dlatego oddalił się z miejsca wypadku i ukrył się w zaroślach. Twierdził, że nie docierało do niego, iż to dzieje się naprawdę. Po pewnym czasie, gdy na miejscu były już służby ratunkowe, napisał do kolegi, pytając, jak wygląda sytuacja. Wtedy dowiedział się, że dwie osoby nie żyją. Postanowił wówczas wrócić. Niebawem podszedł do niego ratownik medyczny, a następnie policjant.
Szymon C., choć wcześniej odmówił składania zeznań, w trakcie rozprawy zabrał głos. Zwrócił się do obecnych na sali sądowej matek Filipa i Mateusza, którzy zginęli w wypadku. Przez łzy mówił, że stracił dwóch przyjaciół, i przeprosił kobiety za to, co się stało. Podkreślał, że sytuacja ta jest dla niego niezwykle trudna, dodając, że nie potrafi sobie wyobrazić, co czują matki ofiar. Kobiety postanowiły przyjąć przeprosiny.
Ostatecznie sędzia nie zgodził się jednak z prokuratorem, aby oskarżony odpowiadał za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym wyjaśniając, iż zgodnie z przyjętą definicją, o katastrofie można mówić, kiedy poszkodowanych jest 10 osób, jednak nie licząc kierowcy. Tym samym zmienił kwalifikację czynu na spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Szymon C. został skazany na 7 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Do tego dochodzi dożywotni zakaz kierowania wszelkimi pojazdami mechanicznymi.
Sprawcy groziła kara 16 lat więzienia. Prokurator domagał się 14 lat. Sędzia uznał jednak, że 20-latek wyraził skruchę, przeprosił poszkodowanych oraz rodziny ofiar, dodatkowo nie był wcześniej karany. Nie bez znaczenia na obniżenie wymiaru kary miało też być zachowanie pasażerów, którzy zachęcali kierowcę do jeszcze szybszej jazdy. Wyrok jest nieprawomocny.

14 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
a ta cala holota co wsiadla tez powinna byc winna glupki pijane
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
wcześniej zabawa była przednia. Wszyscy się śmiali a teraz jeden ma nawalone w papiery do końca życia.
jego wina że głupi i dał się podpuścić.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Cała reszta jest współwinna, też powinni być skazani😡🤬
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dlaczego reszta nie odpowiada za współudział🤔 Tych dwóch co zginęli nikt na siłę nie wsadził do bagażnika.😡🤬
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Majtczak pęka że śmiechu.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czyli za 3 lata wyjdzie, fajnie. Panienki na niego poczekają.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Młody, bardzo głupotki i niedojrzały chłopiec. Siadając za kierownicę w takim stanie, razem że zgrają podobnych do siebie, wiedział że łamie prawo, znał konsekwencje..! Może zrobił to kolejny raz i miało się znowu udać… Sąd podjął właściwą decyzję! Pozostaje ewentualnie odszkodowanie dla rodziny zmarłego,.. Przykład tego pustaka powinien być nagłośniony w szkołach, ku przestrodze! Wyjdzie z więzienia jako dorosły i może zmieni priorytetety. Zabawa i bezmyślność już była..,
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Chłopak winny bez dwóch zdań. Jest jednak młody i na 100% nie zdawał sobie sprawy z tego co robi. Zbyt surowa kara, w więzieniu go zniszczą i nie będzie miał szansy na normalność w przyszłości. Kolejna ofiara tego wypadku. Oczywiście powinien ponieść karę, ale z pewnością nie taką.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Z tego co pamiętam, zginęło tych dwóch w bagażniku, których też tam nikt siłą nie wpychał.
Dawno temu Oplem Calibrą z zabawy wracało 7 osób i wszyscy zginęli. To dopiero była masakra.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Rozumiał bym gdyby to byl wiecznie notowania człowiek i rozjechał by ludzi niewinnych na chodniku ale tutaj to co miało miejsce to kara jest zbyt surowa a ten dożywotni zakaz juz szczególnie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Moze by tak redakcja zadbała o równe traktowanie i zasłoniła twarz zatrzymanego w taki sam sposób jak policjantów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No i gitara wyrok jest bardzo surowy 7 lat za taki wypadek to bardzo dużo , wystarczyło by 4 lata i 4 miesiace. W sumie usterka techniczna spowodowała ten wypadek gdyby jechał wolniej i mniej obciążony opanował by samochód . Tak pisze. Czyli alkohol w tym wieku nie ma dużego wpływu. Firma Toyotą też nie była tu beż winy bo felgi ich to badziewie a zawieszenie powinno wytrzymać dziewięć leszczy a nie wytrzymało.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
4 lata by dostał jakby kogoś śmiertelnie, umyślnie pobił. A tutaj zrobil to nieumyślnie,, z głupoty
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pytanie czy w takiej sytuacji wiezienie bylo konieczne. Według mnie nie.