Przejdź do treści
niedziela, 11 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Pomysł na oczyszczenie wody w Zalewie Zemborzyckim? Nasz Czytelnik pokazał jak to można zrobić (wideo)

Od Czytelnika otrzymaliśmy film, na którym zarejestrował pewien "eksperyment", który pokazuje, jak można oczyścić wodę w Zalewie Zemborzyckim. Tajemnicą tego zabiegu są małże.

Nasz Czytelnik w warunkach domowych wykonał pewien „eksperyment” z wodą z Zalewu Zemborzyckiego. Pan Tomasz nabrał 20 litrów wody, a następnie podzielił ją w domu na dwa pojemniki i w jednym z nich umieścił małże. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Woda w pojemniku, gdzie znajdowały się zwierzęta zrobiła się w ciągu kilku godzin czystsza. Czy jest to pomysł na ciągle mętną i kwitnącą, co roku wodę w lubelskim zbiorniku?

– Od pewnego czasu interesowałem się „działalnością” małż. Będąc w Irlandii czy Holandii widziałem jak setki ludzi zbiera małże. Czasem w wodzie, a czasem wykopuje z piasku po odpływie. Gdy wróciłem do Polski opowiedziałem o tym wujkowi, który ma stawy rybne. Wspomniał, że u niego też są małże. Ponurkowaliśmy i rzeczywiście były. Zbudowaliśmy im zagrodę i rozpoczęliśmy hodowlę. Mało kto wie, jak małża się rozmnaża. Otóż małża to obojnak, podobnie jak ślimak, krótko mówiąc – potrafi „zapłodnić się sama”. Gdy już do tego dojdzie potrzebuje ofiary. Tą ofiarą jest ryba. Na szczęście ryba nie ginie, ani nawet nie odczuwa tego, że jest w pewien sposób wykorzystana. Małża bowiem wabi rybę kawałkiem swojego ciała, które wygląda jak robak. Gdy ryba podpłynie małża wypuszcza z siebie zapłodniony materiał. Mikroskopijnej wielkości „dzieci” osiadają na skrzelach ryb, gdzie mają ciągły dostęp tlenu. Po ok 3 tygodniach odpadają od skrzeli i zaczynają żyć na własny rachunek. Ryba ani o tym nie wie, ani nic na tym nie traci. Najlepszym gatunkami są ryby mięsożerne, np. Okoń – relacjonuje pan Tomasz.

Zwierzęta te są wykorzystywane do biomonitoringu w wodociągach do oceny jakości wody zarówno ujmowanej z ujęć powierzchniowych – jeziora i rzeki i podziemnych – studnie, jak i uzdatnionej. Małże są odporne na niekorzystne czynniki środowiskowe i potrafią się przed nimi bronić poprzez zamknięcie skorup i obniżenie aktywności fizjologicznej. W sytuacji, gdy w wodzie znajdują się szkodliwe substancje małże reagują natychmiastowym zamknięciem syfonów i muszli. Żadne laboratorium nie jest w stanie w tak krótkim czasie, jak małże, wykryć zanieczyszczenia w wodzie. Co więcej, małż z gatunku racicznica zmienna, popularnego również i w Polsce ma zdolność filtrowania wody.

– Małże są gatunkiem bardzo pożytecznym. Dorosłe osobniki potrafią filtrować kilkanaście litrów wody dziennie. Na pewno świetnie by się sprawdziły w Zalewie Zemborzyckim. Ale musiałyby być pod ciągłą kontrolą. Są bowiem gatunkiem inwazyjnym. Ich liczba musiałoby być stale nadzorowana. Najlepszym sposobem na to jest zbudowanie klatek z drutu, albo siatki i umieszczenie małż w środku, a nie wypuszczanie ich po prostu bez żadnego nadzoru. Najlepszym miejscem na zbudowanie takich farm byłyby kąpieliska Dąbrowa oraz Marina. Innym atutem takich farm byłoby pozyskiwanie dużych osobników w celach kulinarnych, albo po prostu w celach handlowych, gdyby ktoś chciał po prostu kupić je do swojego akwarium albo oczka wodnego, aby u niego filtrowały wodę – wyjaśnia pan Tomasz.

Na szwedzkim jeziorze Melar liczącym ponad 1100 kilometrów kwadratowych uruchomiono hodowlę małż, która stała się naturalną oczyszczalnią wody. Zgromadzone w niej skorupiaki mają głównie wychwytywać i zatrzymywać fosfor i azot. Oprócz funkcji filtracyjnych, małże można wykorzystywać w kuchni.

– Warto też wspomnieć o tym, że małże kiedyś w Polsce były jedzone w dużych ilościach, a dzisiaj są gigantycznym rarytasem i w ogóle nie są kojarzone z polskimi potrawami. Podobna sytuacja jest w Japonii, gdzie sushi jest zrobione z ryżu i wodorostów, a nie jest to tanie jedzenie podobnie, jak żabie udka, czy ślimaki. Kiedyś były jedzone w biedzie, a dzisiaj żeby to zjeść trzeba wydać ogromne ilości euro – dodaje Czytelnik.

 

 

Ciekawy materiał dotyczący biomonitoringu z wykorzystaniem małż

 

 

Na zdjęciach Pan Tomasz ze swoim wujkiem

(fot. wideo nadesłane Tomasz)

34 komentarze

  1. jun
    Odpowiedz

    jest lepszy pomysł, w którego miasto nigdy nie skorzysta bo byłby zbyt tani i zbyt efektywny a przecież nie chodzi o to, zeby problem załatwić ale żeby z nim walczyć wydając pieniądze na jakieś różne pomysły. wpuszczenie odpowiedniej ilości i rodzaju EM to jest rozwiązanie

  2. VV
    Odpowiedz

    Małż nie zapładnia się sam. Potrzebne są dwa osobniki. Obojnactwo nie tu żadnego znaczenia.

  3. rysik
    Odpowiedz

    Może kluczem są inne odmiany małży, te co są w zalewie są ze 3-4 razy mniejsze od tych co trzyma ten człowiek. A w tym wypadku chyba rozmiar ma jednak znaczenie bo im większy małż tym większa przepustowość filtrowanej wody .

  4. Myśl proszę
    Odpowiedz

    1/4 pojemika z wodą to małże, wyobrażacie sobie 1/4 małż w zalewie?

  5. jerzy z wieży
    Odpowiedz

    Małże nie mogą się same zapładniać, owszem są obojnakami ale muszą się „wymieniać”.
    Dodatkowo nie wszystkie małże i ślimaki są obojnakami, jest sporo hermafrodyt.

    To mi przypomina anegdotę jak ruski przeprowadzał eksperyment z obrywaniem musze nóg…

    1. VV
      Odpowiedz

      obojnak = hermafrodyta

  6. apor
    Odpowiedz

    Co następne – domowe sposoby leczenia raka?
    Może te małże z zalewu nie wiedzą, że mają oczyszczać? A może trzeba im dostarczyć łopatki do wybierania mułu z dna?

  7. vd
    Odpowiedz

    Małże w klatkach ale ryba podpłynie i rozniesie? A później gatunek inwazyjny zniszczy wszystko.

  8. erwe
    Odpowiedz

    Dopóki ludzie z domków i działek nie będą mieli szczelnych szamb, to nie ma sensu ruszać zalewu…

    1. R32
      Odpowiedz

      Nie jeden mi sie już chwalił jak mają szamba, z dnem ziemnym

  9. Yak
    Odpowiedz

    No dobrze, ale w Zalewie są już małże, na każdym kroku można się na nie natknąć. Jakie z tego wnioski? Za mało? Inny gatunek?

    1. J.M
      Odpowiedz

      Omułka to nie to samo co małża…

      1. bleak
        Odpowiedz

        a co to za zwierzę ta 'omułka’?

        1. Yak
          Odpowiedz

          Może chodziło o Gomułkę?

  10. Ekolog
    Odpowiedz

    Eeeeeeee to zły pomysł dla uczonych i urzędasów , bo to musi być coś takiego że 3/4 kasy by pszło do kieszeni a 1/ 4 na nieudany sposób uzdrawiania zalewu, by móc rozpisać ponowny przetarg na nierealny pomysł. Ja to bym część urzedasów posadził na łódkach i źeby mieszali wodę od 8- 15??

    1. bywalec
      Odpowiedz

      Pszło to 3/4 kasy z twojej edukacji w 3,14-zdu bo trochę pisać umiesz i nic więcej.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy