Pomysł pojawił się, gdy pracownicy lubelskiego oddziału Polregio dowiedzieli się, że uczestniczący wcześniej w wypadku skład nie będzie już remontowany i nie wróci na tory. Zamiast pozwolić, aby jego wyposażenie zostało bezpowrotnie utracone, postanowili je wykorzystać do celów szkoleniowych.
Najpierw trzeba było jednak uzyskać wszystkie wymagane zgody. Kiedy formalności zostały załatwione, lubelscy maszyniści pojechali po pojazd i zabrali się za demontaż kabiny. Całość trzeba było rozebrać, zabezpieczyć i przetransportować do Lublina. Elementy kabiny w częściach zostały przywiezione busem. Na miejscu rozpoczęła się praca nad stworzeniem wyjątkowego stanowiska szkoleniowego.
Wszystko zaczęło się od prawdziwej kabiny
Najważniejszym wyróżnikiem symulatora jest jego konstrukcja. Jego podstawą nie jest makieta ani współczesna kabina wykonana specjalnie na potrzeby szkolenia. To autentyczna kabina pojazdu EN57AL-2108.
Lubelscy maszyniści zadbali o to, aby odtworzyć ją możliwie najwierniej. W symulatorze znalazły się oryginalne elementy wyposażenia kolejowego – od pulpitu sterowniczego i radiotelefonu, przez wyświetlacze, aż po komputery pokładowe.
Dzięki temu maszynista siedzący w kabinie nie ma wrażenia, że korzysta z komputerowej gry. Przed nim znajduje się wyposażenie znane z prawdziwego pociągu. Odpowiednio odwzorowano również sposób działania poszczególnych urządzeń, reakcje sterowników, opór manetek i wskazania przyrządów.
To właśnie dlatego autorzy projektu mówią o odtworzeniu kabiny w najdrobniejszych szczegółach. Ich celem było stworzenie nie tylko efektownego urządzenia, ale przede wszystkim narzędzia, które będzie możliwie najwierniej odwzorowywać rzeczywiste warunki pracy maszynisty.
145 kilometrów linii kolejowej nr 7
Sama kabina to jednak dopiero część całego systemu. Szkolenia odbywają się na cyfrowo odwzorowanym, liczącym około 145 kilometrów odcinku linii kolejowej nr 7 pomiędzy Dęblinem a Chełmem.
W wirtualnym świecie odwzorowano układy torowe, rozjazdy, infrastrukturę stacyjną, mosty oraz otoczenie szlaku. Dzięki temu maszyniści mogą ćwiczyć prowadzenie pociągu na trasie, którą rzeczywiście pokonują podczas służby.
Symulator wyposażono także w pokładowy system bezpieczeństwa ETCS, czyli European Train Control System. Pozwala to na praktyczne ćwiczenie procedur związanych z cyfrowym systemem sterowania ruchem kolejowym.
Instruktor może wywołać awarię, mgłę, a nawet wtargnięcie na tory
Ogromną zaletą urządzenia jest możliwość odtworzenia sytuacji, których w normalnych warunkach nie można bezpiecznie ćwiczyć na prawdziwej trasie.
Stanowisko instruktora wyposażono w pięć monitorów. Pozwalają one obserwować sytuację w kabinie, stan techniczny pojazdu, widok z okna maszynisty, rozkład jazdy oraz sytuację na szlaku.
Warunki można zmieniać w czasie rzeczywistym. Instruktor może wywołać ulewę, gęstą mgłę, marznący deszcz czy porywisty wiatr. Może również przygotować znacznie trudniejsze scenariusze.
Wśród nich znajdują się m.in. awarie zasilania, usterki torów i sieci trakcyjnej, przeszkody na szlaku oraz wtargnięcia pieszych, zwierząt lub samochodów na tory.
W ten sposób można sprawdzić nie tylko wiedzę maszynisty, ale również jego czas reakcji, zachowanie w sytuacji stresowej oraz znajomość procedur obowiązujących w przypadku zagrożenia.
Lubelski pomysł służy dziś setkom pracowników
Symulator jest wykorzystywany podczas obowiązkowych, corocznych szkoleń okresowych wszystkich maszynistów zatrudnionych w zakładzie. Pomaga również kandydatom przygotowującym się do egzaminu na świadectwo maszynisty.
W 2025 roku w lubelskim ośrodku przeszkolono 197 pracowników z Lublina i Białegostoku. W 2026 roku zaplanowano szkolenia dla kolejnych 201 osób.
Historia tego urządzenia jest jednak równie interesująca jak jego możliwości. Zamiast stworzyć symulator od podstaw jako komputerową konstrukcję, lubelscy maszyniści postanowili wykorzystać prawdziwą kabinę pojazdu, który zakończył swoją służbę.
Sami ją zdemontowali, przetransportowali do Lublina i złożyli ponownie, nadając jej zupełnie nowe życie. Dziś ta sama kabina, która nie wróci już na kolejowe tory, pozwala kolejnym maszynistom przygotowywać się do bezpiecznego prowadzenia pociągów.
To właśnie sprawia, że lubelski symulator jest czymś więcej niż tylko nowoczesnym urządzeniem szkoleniowym. Jest przede wszystkim projektem stworzonym przez ludzi kolei, którzy znają tę pracę od środka i postanowili własne doświadczenie wykorzystać do stworzenia narzędzia do szkolenia kolejnych pokoleń maszynistów.