Przejdź do treści
czwartek, 8 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Wjechał na fontannę, po chwili pojazd dostawczy zapadł się (zdjęcia)

W środę rano w Końskowoli doszło do nietypowego zdarzenia z udziałem pojazdu dostawczego. Kierowca iveco nie zachował należytej ostrożności i wjechał samochodem na plac, doprowadzając do uszkodzenia nawierzchni oraz dysz fontanny.

Do zdarzenia doszło w środę po godzinie 8.00 w Końskowoli w powiecie puławskim. Policjanci otrzymali zgłoszenie, z którego wynikało, że pojazd dostawczy zapadł się na placu, gdzie znajduje się fontanna.

– Kierowca samochodu dostawczego marki Iveco, chcąc dojechać do kawiarni znajdującej się w budynku ratusza, zamiast zatrzymać się na parkingu z drugiej strony budynku, wjechał na plac przed ratuszem. Gdy najechał na miejsce, gdzie znajdują się dysze fontanny, płyty z których wykonana jest nawierzchnia pękły, a samochód „wpadł” w powstałą w ten sposób dziurę – relacjonuje komisarz Ewa Rejn – Kozak z puławskiej Policji.

Mieszkaniec Lublina był trzeźwy, 31-latek został ukarany mandatem karnym. Straty powstałe w wyniku jego nieostrożnej jazdy zostaną pokryte przez jego ubezpieczyciela.

(fot. Policja Puławy)

24 komentarze

  1. StoLat
    Odpowiedz

    Kto ze „Stu Lat Planowania”?

  2. Wolter
    Odpowiedz

    Dziennikarzu, nietypowe? W całej Polsce są rozjeżdżane te pożal się Boże fontamny. Betonowe, siurki z betonu. Nie tak wygląda fontanna. To jak najbardziej powszechne zjawisko. W Kutnie 4 razy już rozjechali

  3. MacMur
    Odpowiedz

    Mistrzostwa Polski w rozjeżdżaniu fontann – wyguglujcie. Stan „na teraz” to ok 90 „odosobnionych, nietypowych przypadków”. czyli circa dziewięćdziesiąt razy dostawczaki (i nie tylko) wjechały do fontanny (na terenie całego kraju)

  4. ja
    Odpowiedz

    Dlatego polecam swoje usługi przyczepką lekką 🙂

    Zapraszam!

  5. Krzysztof Kononowić.
    Odpowiedz

    Na co komu tyle tych płyt, trawki nasiejcie, drzewek nasadzcie. Dziwić się że susza.

  6. jls
    Odpowiedz

    Właściciel hurtowni powinien zapłacić za szkody a nie ubezpieczyciel czyli pośrednio inni kierowcy

    1. Franio
      Odpowiedz

      Być może i on też. Jeżeli kierowca miał nakaz (od właściciela hurtowni) wjazdu tam pojazdem, to wina właściciela. Ale jeżeli kierowca zrobił to po swojemu (bo tak wygodniej) to wina kierowcy.

  7. RomeK
    Odpowiedz

    może się jeszcze nie rozmnożył

  8. alfred
    Odpowiedz

    Wiecej fontann pod sklepami !!!!

  9. Marian
    Odpowiedz

    Trzeba było odgrodzić i nie było by takich wpadek przy fontannach podobnie jak w Lublinie już nie raz. Kto winny? Projektant na zamówienie inwestora, inwestor winny!

  10. drifer
    Odpowiedz

    Jak ITD go nie zważyło, to może chociaż ubezpieczyciel ustali, czy w 3,5t się zmieścił.
    A czy jak naruszył jakiś zakaz, to też pójdzie z ubezpieczenia?

    1. noo
      Odpowiedz

      Pewnie na pusto waży 3,5t.

    2. Franio
      Odpowiedz

      Dobrze, że Wenecji nie leży w Polsce. Kurierzy by się potopili w tych kanałach, próbując dojechać pod same drzwi.

      1. Wikary
        Odpowiedz

        ty się zatrudnij i pokaż że się da postawić auto w jednym miejscu i zapitalać z towarem /paczkami po wszystkich adresach w mieście . Sief cie ukoHa ,bo paliwa nie pójdzie ,a że twój kręgosłup będzie miał awarie to twój problem

        1. Franio
          Odpowiedz

          A w całym cywilizowanym świecie się jakoś da. Tylko w Polsce trzeba rozjeżdżać starych, niedołężnych ludzi, którzy nie są w stanie usunąć się z drogi przed pojazdem jadącym chodnikiem, by móc dostarczyć towar.

    3. *
      Odpowiedz

      … słusznie , ubezpieczyciel powinien odmówić wypłaty odszkodowania jeśli pojazd był przeładowany , szofer był świadomy zagrożenia …

      1. Franio
        Odpowiedz

        Każda szkoda zawsze jest wynikiem naruszenia jakiegoś nakazu czy zakazu i dlatego ubezpieczyciel zawsze płaci.
        Tylko np. kierowanie pod wpływem alkoholu (co jest ujęte w polisie) może być powodem odmowy wypłacenia kosztów naprawy.
        Wydaje mi się, że podobnie powinno być z masą pojazdu. Jeżeli ubezpieczony pojazd był na <3,5, a był 6-tonową ciężarówką, to też (jak ubezpieczyciel) bym odmówił wypłaty odszkodowania. Tylko weź teraz udowodnij, że ten dostawczak nie woził balonów helem.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia