Prokuratura zakończyła śledztwo w sprawie zdarzenia, jakie miało miejsce 1 marca w Kozłówce w powiecie lubartowskim. W jednym z mieszkań spotkali się obywatele Ukrainy i Białorusi: Maksym V. oraz Yauheni B. Obaj byli zatrudnieni przez lokalnego przedsiębiorcę, przy czym Ukrainiec mieszkał od pewnego czasu w Polsce, zaś Białorusin właśnie przyjechał do naszego kraju i najpierw miał odbyć kwarantannę.
Mężczyźni rozpoczęli znajomość od wyprawy do sklepu po alkohol. Kiedy butelka robiła się pusta, udawali się na zmianę po kolejną. Jak wynika z akt śledztwa, w pewnym momencie temat rozmowy miał zejść na temat wydarzeń, jakie mają miejsce za naszą wschodnią granicą. Kilka dni wcześniej Rosja dokonała bowiem agresji zbrojnej na niepodległą Ukrainę.
Po tym, jak Maksym V. powiedział, że jego kraj atakowany jest także z terytorium Białorusi, Yauheni B. stanowczo zareagował wskazując, iż jest to nieprawda. Wtedy między mężczyznami wywiązała się kłótnia, więc postanowili zakończyć wspólne biesiadowanie. Jednak niebawem obywatel Ukrainy chwycił za nóż i zaatakował nim swojego przeciwnika zadając mu ciosy.
Poszkodowany wybiegł z domu, stanął na jezdni i zatrzymał nadjeżdżające auta prosząc o wezwanie pomocy. Po chwili na miejscu pojawili się ratownicy medyczni oraz policjanci. Yauheni B. trafił do szpitala, zaś Maksyma V. osadzono w policyjnej celi celem wytrzeźwienia.
Jak wyjaśniał pokrzywdzony w trakcie przesłuchania, kiedy szykował się do snu dostrzegł, że Maksym V. wziął do ręki saszetką, następnie zaatakował go od tyłu. Jedną ręką go podtrzymywał, drugą zaś atakował nożem w wyniku czego został ranny w klatkę piersiową oraz ramię. W pewnym momencie udało mu się odepchnąć napastnika. Wtedy zapytał go, co on robi. Jednak obywatel Ukrainy miał ponownie ruszyć na swoją ofiarę. Wtedy ten postanowił uciekać.
Śledczy wyjaśniają, że Maksym V. zapewniał, iż nie chciał zrobić krzywdy Białorusinowi. Tłumaczył, że owszem wymachiwał nożem, jednak zaprzeczył, aby celowo go ugodził. Nie ukrywał też, że przyczyną konfliktu była kłótnia dotycząca działań wojennych, jakie mają miejsce w jego kraju.
Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa. Grozi mu dożywocie. Akt oskarżenia trafił już do Sądu Okręgowego w Lublinie.
(fot. lublin112)
16 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I mu wytłumaczył?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Idąc tokiem rosyjskiego rozumowania powinien mówić że nie ma broni i nie wojował 😉
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czegoś nie rozumiem. Jak to?
Białorusin przyjechał do Polski pracować i dorabiać?
Przecież ten idiota Łukaszenko mówi, że Białoruś to kraj miodem i mlekiem płynący.
Nawet myślałem by skorzystać z przyjęcia obywatelstwa białoruskiego.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A zawijacze stóp bandażami mówią, że nie ma wojny, przecież to wyprane mózgi
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nawyki z dziada pradziada
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Grozi mu dożywocie, ale chyba nie zamierzają trzymać go w Polsce ?!
Swoich zbójów mamy nielichy dostatek.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wcześniej mu nie e prz wskazało razem pic na polskich wakacjach …
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I czym oni różnią się od ruskich? Niczym.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Won z naszego kraju na front.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nieźle wymachiwał tym kozikiem?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Im nic nie wolno powiedzieć . Parę lat temu miałam też zcysję z ,,siostrą,, wspominając o Lwowie że kiedyś miałam tam rodzinę . A ona ni z gruchy,ni z pietruchy że Lwów nigdy nie był Polski.