Przejdź do treści
piątek, 9 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Służby sanitarne przekazują z dużym opóźnieniem dane o ogniskach epidemicznych

Do dzisiaj nie otrzymaliśmy odpowiedzi od lubelskich służb sanitarnych, dlaczego występują tak duże opóźnienia w przekazywaniu informacji opinii publicznej dotyczących ognisk epidemicznych. Przykładów mamy kilka, a kolejnym jest informacja z drużyny sportowej Błękitni Cyców.

Niestety, po raz kolejny otrzymujemy sygnał, że służby sanitarne z ogromnym opóźnieniem publikują informacje dotyczące aktualnych ognisk epidemicznych. W tym przypadku, a chodzi o drużynę Błękit Cyców, informacja o zakażeniach jest…sprzed dwóch tygodni.

– Ta wiadomość nie jest z ostatniej chwili tylko sprzed 2 tygodni. Liczby podane w artykule są nieprawdziwe!! Większość osób z naszego klubu skończyła kwarantanny i czuję się bardzo dobrze. Nie jesteśmy w fazie „rozwojowej” jak to w artykule zostało opisane. Jesteśmy już na ostatniej prostej żeby wyjść z tego całego syfu. Pozdrawiamy i do zobaczenia na boisku – napisali sportowcy na Facebooku w odniesieniu do informacji prasowych na jednym z lokalnych portali.

Przykładów podobnych opóźnień w informowaniu opinii publicznej mamy kilka. Dotyczą one m.in. uczniów jednej ze szkół, w tym przypadku informacja trafiła do mediów po kilkunastu dniach. Kolejny przykład to ognisko epidemiczne w Janowie Lubelskim. W tym przypadku publikacja informacji o ognisku epidemicznym, niemal nałożyła się z otwarciem Ośrodka Kultury po skończonej kwarantannie przez pracowników. Od wielu dni wiedzieliśmy również, że kolejne ognisko będzie w komendzie policji w Janowie Lubelskim, a także mieliśmy wiedzę o ogniskach w Łęcznej, Bogdance i Modliborzycach, zanim pojawiły się one w oficjalnych komunikatach.

Zapytaliśmy służby sanitarne oraz Lubelski Urząd Wojewódzki, dlaczego informacje przekazywane przez WSSE w Lublinie dotyczące zakażeń i osób na kwarantannach docierają z dużym opóźnieniem. Tym samym sytuacja tworzy dezinformację, ponieważ lokalna społeczność wie, że zaistniała taka sytuacja, a po tygodniu, a nawet po dłuższym okresie, jest bombardowana raz jeszcze informacją o zakażeniach, kwarantannach w miejscach zamieszkania.

– Przyjedźcie i zobaczcie, co się dzieje. Ludzie boją się wyjść domu do sklepów, bo napisaliście, że w Modliborzycach jest ognisko koronawirusa i zakażenia. Przecież to jest już od tygodnia – pisał wówczas jeden z naszych Czytelników.

Podobnych sygnałów o poślizgach z informacjami o ogniskach było więcej.

Przepływ spóźnionych informacji powoduje bardzo zły oddźwięk. A dlaczego? Przykładowo dziś niektóre osoby kończą kwarantanny, a mieszkańcy widzą, że dziś dopiero podana jest ta informacja w oficjalnym komunikacie i trafia ona na portale informacyjne. Sytuacja taka jest niedopuszczalna z kilku względów, doprowadza do niepokoju w lokalnych społecznościach, a przy skróconej kwarantannie jest po prostu bezcelowe podawanie liczby osób na kwarantannach, po tygodniu, skoro osoby te już ją skończyły, albo kończą jutro. Takie informowanie nie ma po prostu sensu. Co więcej, jesteśmy atakowani przez Czytelników, którzy zarzucają nam publikację nieaktualnych danych. Skoro poślizgi z informacjami o ogniskach są tak opóźnione, jak wyglądają informacje o zakażeniach, czy one także są sprzed kilku dni?

W tej sprawie udało nam się uzyskać raz informację, podczas konferencji prasowej z wojewodą lubelskim online, kilka dni temu. Na czacie zapytaliśmy dlaczego z tak dużym opóźnieniem docierają informacje do mediów dotyczące ognisk epidemicznych. Padła odpowiedź, że jest to związane z dochodzeniem epidemiologicznym prowadzonym przez służby sanitarne.

Jeżeli takie dochodzenie trwa długo, jaki sens ma przekazywanie tych informacji opinii publicznej, np. po tygodniu? Niestety nie dowiedzieliśmy się, ponieważ od końca września nikt nie odpowiedział nam na zadane pytania.

(fot. pixabay.com)

27 komentarzy

  1. XYZ
    Odpowiedz

    Po czasie podawanie ognisk jest bez sensu. Opóźnienie do dwóch dni miało by jakiś sens ale podawanie po dwóch tygodniach to bez sensu. Gdyby ludzie np wiedzieli że byli w miejscu gdzie jest wirus to by moze bardziej uważali a tak to są nieświadomi i dalej przekazują Wirusa.

  2. Profesor
    Odpowiedz

    I jeszcze UMCS. Jeden z wydziałów. Bardzo dużo zakażeń, ale służby jeszcze nie zdążyły o tym fakcie poinformować. Zajęcia odbywają się stacjonarnie. Tylko wykłady są zdalne.

        1. Profesor
          Odpowiedz

          Najśmieszniejsze jest to, że oficjalnie nie wiadomo kto, bo RODO. Zajęcia trwają w najlepsze. Czekamy na decyzję władz.

  3. Obserwator
    Odpowiedz

    Niedawno był przypadek że wszystkie próbki były zakażone CORONA-WIRUSEM okazało się ze podczas uśmiercania wirusa w próbkach jedna z próbek uległa nierozszczelnieniu i wszystkie pozostałe w pakiecie zostały zakażone.Ile takich przypadków jest o których nikt nas nie informuje?

  4. patogen
    Odpowiedz

    przyglądamy się z uwagą i bacznością, ilu cycoskich gieroji będzie miało problemy z przebiegnięciem boiska, panie piersy treneze.

  5. Takie sa fakty
    Odpowiedz

    Włosi mają testy pięciominutowe ze śliny.

    1. mario
      Odpowiedz

      W szpitalu w Lublinie też były. Na 10 było 8 pozytywnych po czym po kolejnym teście wszystkie osoby miały wynik negatywny. Już wiesz czemu ich nie stosują w Polsce.

  6. Gość z Lublina
    Odpowiedz

    odnośnie paniki. nie informują też o śmierciach covidowych lub około covidowych

  7. olo
    Odpowiedz

    Stare nawyki z PRLU o dezinformacji przynoszą efekty w końcu od 5 lat mamy powtórkę z rozrywki.

    1. poy
      Odpowiedz

      To propaganda jest tylko w jednym typie systemu politycznego? We wszystkich jest. Teraz jeszcze gorzej, za PRL to nie było tylu krzyczących mediów 24h/7. I jak była rzeczywista pandemia to się uporali szybko, nie musieli jej wymyślać.

  8. Kabbik
    Odpowiedz

    Do redakcji: wystarczy uważnie czytać wasze artykuły i komentarze. O „stokrotce w Świdniku”, informowali czytelnicy bodaj pod artykułem o jednym ze sklepów Lidl i faktycznie, po jakimś czasie „stokrotka” pojawiła się w komunikatach. Szkoda tylko, że nie sprecyzowano o którą chodzi, market czy optima.

  9. Ikar
    Odpowiedz

    Przecież oni sami nie mogą nic. Wszystko konsultowane jest z góra żeby ludzi za bardzo lub za mało nie przestraszyc. Wyobrażacie sobie gdyby ktoś wyszedł przed szereg i zdementował niepotrzebna panikę. Ehhh

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy