Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Samotne godziny na przystanku w mrozie. Relacja Czytelnika pokazuje skalę społecznej obojętności

Kilka nocnych godzin spędzonych na przystanku w niskiej temperaturze stało się dla jednego z mieszkańców bolesnym testem ludzkiej wrażliwości. Jego relacja skłania do poważnej refleksji nad tym, jak reagujemy, widząc osobę mogącą potrzebować pomocy.

fot. Gemini\ilustracyjne

Do redakcji trafiła poruszająca relacja czytelnika, który postanowił sprawdzić, jak zareagują ludzie, widząc samotną osobę przebywającą przez wiele godzin na przystanku komunikacji miejskiej w czasie mrozu. Mężczyzna usiadł na przystanku przy al. Kraśnickiej oznaczonym Wojciechowska 02, i – jak opisuje – spędził tam w nocy około sześciu godzin.

Z jego relacji wynika, że przez cały ten czas nikt nie podszedł, by zapytać, czy nie potrzebuje pomocy. W tym czasie przejeżdżały samochody osobowe, pojawił się także pojazd zajmujący się posypywaniem nawierzchni w rejonie zatoki autobusowej. Mimo obecności wielu kierowców, nikt nie zatrzymał się, by upewnić się, czy z siedzącą na przystanku osobą wszystko jest w porządku.

Czytelnik podkreśla, że nie wyglądał na osobę bezdomną ani nietrzeźwą – był ubrany w dres, zachowywał się spokojnie i po prostu siedział. Jak zaznacza, jego celem było sprawdzenie reakcji otoczenia na potencjalnie niebezpieczną sytuację, w której ktoś przez długi czas przebywa na mrozie bez widocznego celu.

Dopiero po kilku godzinach na miejsce przyjechał patrol policji. Funkcjonariusze – według relacji – mieli poinformować, że otrzymali zgłoszenie o młodym mężczyźnie przebywającym na przystanku w niskiej temperaturze. To oznacza, że po wielu godzinach ktoś jednak zareagował, choć nie bezpośrednio, lecz poprzez powiadomienie służb.

Opisane zdarzenie pokazuje jednak wyraźnie, że w przestrzeni publicznej często dominuje obojętność. Wiele osób może zakładać, że skoro ktoś siedzi na przystanku, to po prostu czeka na autobus. Problem pojawia się wtedy, gdy taka sytuacja trwa bardzo długo, a warunki pogodowe stanowią realne zagrożenie dla zdrowia i życia.

W okresie zimowym długotrwałe przebywanie na zewnątrz, zwłaszcza w nocy, może prowadzić do wychłodzenia organizmu. Hipotermia rozwija się stopniowo, a jej pierwsze objawy – takie jak senność, spowolnienie reakcji czy problemy z mówieniem – mogą zostać błędnie zinterpretowane jako zmęczenie lub stan po spożyciu alkoholu. Tymczasem każda osoba siedząca przez wiele godzin w jednym miejscu, na przystanku, ławce czy murku, powinna wzbudzić czujność przechodniów i kierowców, szczególnie podczas mrozu.

Służby ratunkowe i mundurowe wielokrotnie apelują, aby nie pozostawać obojętnym. W sytuacji, gdy widoczna jest osoba, która może być zmarznięta, osłabiona, zdezorientowana albo po prostu zbyt długo przebywa w jednym miejscu w trudnych warunkach pogodowych, należy reagować. Nie zawsze konieczna jest natychmiastowa interwencja medyczna, ale sprawdzenie, czy dana osoba nie potrzebuje pomocy, może mieć kluczowe znaczenie.

Najprostszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest powiadomienie numeru alarmowego 112. Operator może skierować na miejsce odpowiednie służby – policję, pogotowie ratunkowe lub straż miejską – które sprawdzą sytuację i podejmą dalsze działania. Zgłoszenie może być anonimowe, a jedna rozmowa telefoniczna może uratować komuś zdrowie, a nawet życie.

Warto również pamiętać o możliwości korzystania z Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. Za jej pośrednictwem można wskazać miejsca, w których regularnie przebywają osoby narażone na wychłodzenie lub wymagające pomocy. Takie zgłoszenia są analizowane przez policję i mogą skutkować częstszymi patrolami w danym rejonie.

Relacja czytelnika jest mocnym sygnałem ostrzegawczym. Pokazuje, że nawet w ruchliwym miejscu, przy ulicy o dużym natężeniu ruchu, człowiek może przez wiele godzin pozostać niezauważony jako ktoś, kto potencjalnie potrzebuje wsparcia. Wystarczy chwila zainteresowania i proste pytanie: „Czy wszystko w porządku?” – by przerwać tę obojętność.

Zimą szczególna odpowiedzialność spoczywa na całej społeczności. Reagowanie na widok osoby siedzącej długo w mrozie na przystanku czy ławce nie jest wścibstwem, lecz wyrazem troski o bezpieczeństwo drugiego człowieka. W wielu przypadkach to właśnie przypadkowy świadek może być pierwszym i najważniejszym ogniwem łańcucha pomocy.

50 komentarzy

  1. Damian
    Odpowiedz

    Następnym razem niech się położy i udaje, że śpi. Jak wtedy nikt nie podejdzie, to będziemy mogli mówić o znieczulicy.

    Natomiast opisana w artykule sytuacja to robienie z igły widły i udowadnianie na siłę tezy, że w społeczeństwie panuje znieczulica.

    1. Dyrdymałkiewiczówna (starsza)
      Odpowiedz

      Myślę, że o znieczulicy moglibyśmy tu mówić wtedy, jak do leżącego ktoś by podszedł, ale bez poduszeczki pod główkę i bez kocyka, albo kołderki (niepotrzebne skreślić).

  2. matt
    Odpowiedz

    właśnie przez takie akcje nie reaguje bo myślę że to właśnie takie akcje^^. Takie „sprawdzanie” samo przyczynia się do znieczulicy.

  3. Gosc
    Odpowiedz

    Gdyby leżał to ktos szybciej by się zainteresował. Jak się przejezdza obok to trwa parę sekund i ze ktoś siedzi na przystanku to mało dziwne. Zglosic musial ktos z mieszkańcow może,kto np. wyjrzał przez okno parę razy wstając w nocy. Wtedy widac,ze ktoś w tym samym miejscu siedzi tyle.

  4. Artek
    Odpowiedz

    Tak z ciekawości zapytam, czy dostał mandat za nieuzasadnione wezwanie służb? Przez takich de…li pomocy nie otrzymują faktycznie potrzebujący.

  5. Orzeł
    Odpowiedz

    Pewnie jakaś jutuber. Na trasie wylotowej z miasta gdzie kierowcy jadą w jedną stronę usiadł na przystanku i czekał na reakcję. Nieźle to sobie zaplanował.

  6. puchacz
    Odpowiedz

    trzeba było się położyć w zatoczce i czekać

  7. hmmmm
    Odpowiedz

    Dajmy ludziom spokój, nikt nie ma obowiązku niańczyć dorosłych ludzi, i dorośli są odpowiedzialni sami za siebie.

  8. Jerzy co w DPSie leży
    Odpowiedz

    Tyle czasu zmarnował, a mógł komuś w tym czasie pomóc…

  9. Dziadek Józek ze ''slamsowa" w Mieście Inspiracji (dawniej: Lublin)
    Odpowiedz

    Około 10 lat temu i ja się przekonałem jak działają nasze służby mundurowe:
    W biały dzień na ulicy Łęczyńskiej, w pobliżu przystanku, oparty o płotek leżał rower, a obok leżał starszy człowiek, widziałem to z okna trolejbusu jadącego po przeciwnej stronie ulicy, zadzwoniłem na 999, pan policjant łaskawie przyjął zgłoszenie i powiedział, że kieruje tam radiowóz. Podziękowałem.
    Jakież było moje ogromne zaskoczenie, jak wracając po godzinie zobaczyłem to samo, bez nijakich zmian. Zadzwoniłem do pana policjanta na 999… usłyszałem, że radiowóz tam był, ale ani roweru, ani leżącego człowieka nie widziano.
    Szpetnie zakląłem (na „ka”) i zapytałem czy tego starszego człowieka mam im zanieść na Komisariat, czy poczekać na radiowóz i palcem pokazać…”. Zdecydowano się wysłać radiowóz i karetkę pogotowia. Poczekałem, pokazałem palcem. Gość był pijany. Nie wiem czy kompletnie bo nie miałem alkomatu, a policjanci dotarli jak pogotowie już odjechało. Cieszę się, że nie ukarali mnie mandatem za nieuzasadnione wezwanie.

    1. jj
      Odpowiedz

      znajomy właśnie dostał mandat, za nieuzasadnione wezwanie, 500

      Więcej tego błędu nie popełni.

      Gdy ja wezwałem do leżącego na chodniku (był w stanie upojenia, obawiałem się że wejdzie komuś na ulicę, przed maskę ), przyjechała policja, delikwent przeturlał się przed maską radiowozu i oddalił się, niezaczepiany przez funkcjonariuszy.
      Ja zaś zostałem dokładnie spisany (nawet nazwisko rodowe matki było konieczne !).

      I tak to wygląda.

      A w tym przypadku:
      gdyby ktoś wezwał służby to na 100% dostałby mandat – przecież ten człowiek nie potrzebował pomocy.

      1. MAECV
        Odpowiedz

        Wezwanie w dobrej wierze nie jest karane mandatem. To chyba jakaś zmyślona historia.

  10. Iwona
    Odpowiedz

    Jak wracam do domu to patrzę na drogę. Mam się zatrzymywać na każdym przystanku, na ktorym ktoś stoi czy siedzi i pytać człowieka po co czeka na przystanku? Gdybym przejezdzała ze dwa, trzy razy w odstępach czasowych (np. jako taryfiarz) to z pewnością bym się zatrzymała ale jako zwykły kierowca wracający do domu? No bez przesady.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy