Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Rząd obwinił TIR-y o blokowanie dróg, oburzyło to branżę transportową. „Szukanie kozła ofiarnego”

Ogromne poruszenie w branży transportowej wywołały wypowiedzi przedstawicieli resortów infrastruktury i spraw wewnętrznych dotyczące sytuacji na drogach. Chodzi o słowa wskazujące, że za zatory w trudnych warunkach zimowych odpowiadają kierowcy ciężarówek. W kierunku ministerstwa padło szereg ostrych stwierdzeń.

fot. policja

W ostatnich dniach w Polsce panują prawdziwie zimowe warunki. W części kraju wystąpiły śnieżyce, a silne wiatry powodowały zamiecie śnieżne. Intensywne opady sprawiły, że mieszkańcy mogli sobie przypomnieć zimy sprzed wielu lat. Wszystko to doprowadziło do paraliżu na drogach.

W związku z tym w środę odbyło się posiedzenie rządowego sztabu kryzysowego. Uczestniczyli w nim m.in. wojewodowie, przedstawiciele służb podległych MSWiA oraz władze PKP PLK i GDDKiA. Po zakończeniu spotkania minister infrastruktury Dariusz Klimczak oraz minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński poinformowali, że w związku z przypadkami blokad na drogach zarządzono wzmożone kontrole samochodów ciężarowych.

– Wielu z państwa zastanawia się, jak to możliwe, że mimo iż dwa razy więcej pługów i piaskarek wyruszyło na drogi, powstawały korki i zatory. Działo się tak z różnych przyczyn, także dlatego, że te pługi i piaskarki nie mogły w odpowiednie miejsca wjechać. Na przykład TIR-y zaczęły się wyprzedzać – jeden stanął w miejscu, drugi próbował go objechać i w ten sposób tworzył się zator – mówił Marcin Kierwiński.

Nieco wcześniej w podobnym tonie wypowiedział się wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec. Wskazał, że problemy na drogach były wywołane przez ciężarówki w złym stanie technicznym, głównie jeśli chodzi o stan ogumienia. Dlatego polecono policji oraz Inspekcji Transportu Drogowego wzmożone kontrole pojazdów ciężarowych. Jak wyjaśniano, „sprawdzanie stanu technicznego ma zapobiec powstawaniu wielokilometrowych zatorów”.

Słowa te wywołały oburzenie w branży transportowej. Wypowiedzi ministrów określono jako „bełkot” osób, które nie mają pojęcia na temat ruchu pojazdów ciężarowych. Wskazywano również, że jest to „szukanie kozła ofiarnego”. Transportowcy podkreślali, że po raz kolejny obwinia się kierowców ciężarówek, którzy pokonują setki kilometrów dziennie i radzą sobie w każdych warunkach, nie zwracając jednocześnie uwagi na umiejętności jazdy kierowców aut osobowych. Jak zaznaczano, wielu z nich nie potrafi poradzić sobie nawet przy centymetrze śniegu. „Ledwo jadą lewym pasem, co chwila zwalniając, a w deszczu potrafią zatrzymywać się na autostradach pod wiaduktami” – wskazywali przedstawiciele branży.

– Nie jest tak, jak słyszeliśmy ze strony rządowej, że winne są opony w ciężarówkach. Nie jest to zgodne ze stanem faktycznym. Określona konstrukcja zestawu: ciągnik siodłowy plus naczepa determinuje naciski na oś. Co przy załadunku 24 ton jest atutem, przy jeździe bez ładunku staje się przekleństwem. Tutaj wchodzi w grę fizyka. Każdy, kto jeździł samochodem z napędem na tył, wie, gdzie leży przyczyna. Niedociążona oś napędowa nawet z najlepszymi oponami nie będzie w stanie złapać przyczepności przy takim rozłożeniu środka ciężkości i przyłożeniu momentu obrotowego. Jeżeli na trasie S7 pojawił się TIR bez ładunku, to pewne jest, że daleko w takich warunkach nie mógł zajechać – wskazał przedsiębiorca z branży transportowej Rafał Mekler.

Jednocześnie zaznaczył, że tworzenie z kierowców ciężarówek kozła ofiarnego oraz „propaganda”, w której stan techniczny pojazdów ma usprawiedliwiać fatalny stan utrzymania dróg, to czysta perfidia i oznaka braku rozpoznania uwarunkowań właściwych dla tej branży. Przypomniał, że właściciele ciężarówek płacą za korzystanie z dróg, a od nowego roku opłaty wzrastają o 40 proc. Dlatego – jak podkreślił – szukanie kozła ofiarnego jest „kolejną odsłoną polaryzacji społeczeństwa” i zaapelował, aby nie dać się w to wciągnąć.

Kiedy rzeczowa dyskusja zaczęła wymykać się spod kontroli i padało coraz więcej ostrych słów oraz stwierdzeń, głos w sprawie postanowiła zabrać Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Jej przedstawiciele wyjaśnili, że blokada trasy S7 rozpoczęła się od zderzenia trzech samochodów osobowych i lawety. Na skutek zamknięcia jezdni nie mogły tam wjechać również pojazdy zimowego utrzymania dróg. Gdy policja zakończyła swoje czynności, na skutek ciągłych opadów na nawierzchni zalegała już warstwa śniegu. Nie były w stanie jej pokonać pojazdy ciężarowe, które zablokowały całą szerokość jezdni, uniemożliwiając pracę służbom drogowym.

Dodatkowo cały czas trwały opady, które z godziny na godzinę zwiększały warstwę śniegu zalegającego na jezdni objętej zatorami. Dopiero gdy pojazdy do odśnieżania podjechały pod prąd do czoła zatoru, udało się utworzyć korytarz dla samochodów osobowych. Ruszyły nim również trzy ciężarówki, jednak ich kierowcy nie byli w stanie podjechać pod wzniesienie, przez co pojazdy stanęły bokiem i ponownie zablokowały drogę.

Cała ta sprawa stała się tak głośna, że w sieci zaczęło pojawiać się szereg memów i prześmiewczych filmików:

@bartekkierofca

♬ dźwięk oryginalny – BARTEK KIEROFCA

59 komentarzy

  1. WAS
    Odpowiedz

    Skoro wszystkim wiadomo, że ciężarówka bez ładunku, niezależnie od stanu opon, nie za bardzo nadaje się do jazdy po zaśnieżonej, a tym bardziej oblodzonej nawierzchni, to może zamiast wzajemnego obwiniania się, spróbowałby jeden z drugim wykoncypować jakieś środki zaradcze. Np. wprowadzić obowiązek/zwyczaj, żeby przed jazdą „na pusto”, zabierać ileś tam odpowiednio rozmieszczonych palet z balastem…

  2. Pusia
    Odpowiedz

    Ale mamy „narodowy wiatr polski „

  3. Obserwator
    Odpowiedz

    Jednak to prawda. Wina Tuska. Chłop zaspał bo prognozy nie były zbyt alarmujące.

  4. Abcd
    Odpowiedz

    Ja to obstawiam że za tą całą aferą z zimą w grudniu. Że spadł śnieg i jest trochę zimno to stoją ruskie służby specjalne.
    To pewnie ich sprawka

  5. Stefanek
    Odpowiedz

    Jak tak dalej klimat będzie się ocieplał to może nawet dzieci w ferie będą mogły zjeżdżać na sankach i lepić bałwana.

  6. Lekarz ostatniego kontaktu
    Odpowiedz

    Ruda niemiecka pacynka i minister bełkot klasycznie jak zawsze.”to nie my to oni” Tym razem padło na ciężarówki , niedługo winne będą szkolne autobusy

  7. rybak
    Odpowiedz

    Te prognozy to była ruska propaganda , przecież planeta płonie . A winny zawsze musi być ,jak nie PIS i bobry to tym razem na TIRY trafiło .Chyba bez komisji śledczej się nie obędzie.

  8. Lolek
    Odpowiedz

    Stan polskich dróg jest krytyczny teraz nie ma odśnieżania robota wykonywana byle jak szosy białe śliskie nie ma piachu to tu jest problem a nie e kierowcach .

  9. półksiężyc
    Odpowiedz

    Panowie , po co ta kłótnia przecięż już od dawna wiadomo że nam nie trzeba Krasnej Armii, nam wystarczy śnieg na Warmii.

  10. Romek
    Odpowiedz

    Prognozy nie byly alarmujące 😃😃wyborcy tuska planeta płonie,usmiechnijcie sie brygada eeee

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy